bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
Blog > Komentarze do wpisu
Krucza moc

W noc przesilenia zimowego przyszedł taki sen: pod ogrodzeniem z siatki na posesji dziadków [przeszłość, za granicą 5/6], podeszłam do wielkiego już, ale wyraźnie młodziutkiego kruka, który wylądował na podwórzu [ze strefy Nicości przy granicy 8/9]. Miałam na rękach rękawice ochronne do prac budowlanych, takie pozszywane ze skrawków różnej maści materiałów [ręka Nadduszy, p. 7, na roboczo, czyli pracująca], więc dość śmiało, choć ostrożnie wzięłam go na ręce. Nie uciekał i nie wyglądał na wystraszonego. Nie był jeszcze do końca opierzony, bo głowę miał prawie łysą. Uznałam, że go wezmę pod opiekę, trzeba tylko pomyśleć, czym go karmić. W tym momencie kruk odwrócił się wielkim dziobem ku mojej twarzy i wymierzył w moje prawe oko. Coś z nim zrobił, ale nie było to agresywne, ani nie bolało, nie wystraszyłam się. Obudziłam się zaskoczona.

Interpretacja: ptak - wiadomość, kruk o końcu/śmierci/żałobie, oko jako parzysty narząd odnosi się do matki/ojca lub męża/żony, ogólnie bliskiej osoby. Wg Jarka Bzomy symbole odnoszące się do wysokich rejonów duchowo-boskich mogą być pozytywne, jako wyzbycie się dualności i koncentracja umysłu na Świadomości Nieprzejawionej (jedno oko), brak w tym jednak odniesienia do jawy i symboli z życia nam znanych.

Sen nie wystraszył mnie, był wizyjny, czyli kruk był jakby narysowany, prześwietlony, to znak, że pochodził z wysokiego poziomu, gdzie czas nie istnieje i łatwo o przepowiednie. Czułam troskę wobec tego niedorosłego w pełni ptaka, a on nie był agresywny, nawet, gdy dziobnął mnie w oko. Moje wykształceniowe/umysłowe skojarzenia były pozytywne. Biorąc pod uwagę Glosariusz, kruki, na których fruwali szamani, Castanedę i ogólnie szamański wydźwięk symbolu i obrazu. Wytłumaczyłam sobie, że owa ciemna plama, cień pod prawym okiem, manifestująca się w innych moich snach u mojej duszy albo u czarnej kotki, teraz zostanie unicestwiona, jej przyczyny karmiczne. Zatem oczekiwałam pomyślnych rzeczy (i w sumie nadal oczekuję, ponieważ wysokie sny manifestują swoje znaczenie w rzeczywistości nawet trzy razy w coraz głębszych w czasie i znaczeniu sytuacjach). Jednak wróżę sobie od lat i moja podświadomość ma swoje kody i ścieżki. Czarne ptaki występują w Księdze I-Cing jako symbol przekazu informacji, "rozdziobią nas kruki wrony", "kruk krukowi oka nie wykole", "mądry jak kruk". Czasem ptaki, które widuję na niebie są takimi znakami wróżebnymi dla mnie. Kruki manifestowały się na sprawy spadkowe, notarialne, które swego czasu załatwiałam, albo wieści o czyimś pogrzebie. Na jawie, nie we śnie. W tym roku krucza rodzina zamieszkała dość blisko mojego siedliska i widywaliśmy się codziennie. To inteligentne jak bestie ptaszyska, których się nieco boję, potrafią wezwać skrzeczeniem lisa, aby zapolował na moje kury, gdy wejdą za głęboko w las, bo mają potem wyżerkę, albo towarzyszą psom na pastwisku, gdy te polują na nornice, w tym samym celu. Czyli śmierć im towarzyszy naturalnie, są jej zwiastunami.

Astrologicznie widać w moim nowym solariuszu (horoskopie rocznym) Plutona sygnifikującego duchy zmarłych w 4 domu horoskopu, czyli w sferze przeszłości rodu, ojczyzny, fundamentów i podziemi. Już nieco wcześniej pojawiła się przygoda z odprowadzeniem błędnego ducha zaginionego staruszka z sąsiedniej wsi, którą opisałam na blogu Transwizjon. I teraz w czas urodzin pojawiły się dwie sprawy podobnego typu. Oprócz intencji mojego współ-śniącego, żeby zerknąć w podziemne światy i ustalić czy Ziemia jest wklęsła czy wypukła...

Jako pierwsza rzecz zamanifestowała się wiadomość o tragicznym wydarzeniu w rodzinie mojej znajomej. Tuż przed zaistnieniem fatalnych wypadków widywano za plecami najstarszej osoby w rodzinie ciemną postać. Postać ta nie znikła po pogrzebie nagle zmarłego, a rodzina popadła w rozpad, dlatego zaproponowałam swoją pomoc.

Przed snem poprosiłam czachulca i kaskadę o wsparcie i ochronę.
Sen na poły świadomy: spotykam w jakimś miejskim klimacie, w miejscu, gdzie stoi długi niski szary murowany barak, pusty i zamknięty, młodego mężczyznę, który natychmiast zwraca moją uwagę. Swoją brodą. Przyglądam mu się pilnie zachodząc od przodu, on mnie mija i zauważa, że patrzę. Broda, czarna, nieuczesana, niezbyt wielka, jak to broda, ale łączą ją z czupryną wielkie baki po obu stronach twarzy. Bardzo charakterystyczne. Wymijamy się, idę na koniec budynku i zakręcam, czując, że zwróciłam na siebie uwagę gościa. Staję za załomem i wyglądam zza rogu z powrotem. Gość robi to samo! Wychodzę zatem i otwarcie idę w jego kierunku otwierając ramiona, jak do uścisku (wtedy poczułam się kimś innym, bo nigdy tak nie robię, ten gest był dla mnie absurdalny i taki, jakbym rozpoznała bliskiego znajomego). On stoi stropiony, spłoszony i niezdecydowany.
Trach! Wchodzę w trans: przypięte coś do mnie, agresywne, wściekłe, z tyłu na plecach, na wysokości pasa, od lewej strony, czuję bolesne ssawki ciągnące do trzustki i z boku. Zaczynam natychmiast recytować modlitwę pańską, słyszę swój głos. Nie ustaję. Powtarzam pacierz kilka razy. Nie panikuję, choć boli. Pojawia się po mojej prawej obraz dużego psa obronnego, nieznanego mi, raczej jasnej maści, patrzy uważnie. Strażnik już jest, czuwa! Walczę dalej i wydaje mi się to tak długo. Wtem słyszę chóralny śpiew, skądś z góry, z lewej strony. Nadchodzi wsparcie niebieskie! Radość. Nagle wszystko znika, budzę się na jawie. Bardzo spokojnie.

Jak widać mam specjalizację do tych, co odeszli nagle, za młodu lub zaginęli. A kruk okazuje się zwiastunem specjalnej mocy.

poniedziałek, 31 grudnia 2018, transwizje

Polecane wpisy

  • Zbudź się Ferdynandzie

    Nad ranem pojawiła się lekka wibracja w ciele wraz z widzeniem animowanym: jakaś starsza kobieta idzie ulicą małego miasteczka, albo na przedmieściu. Nagle coś

  • Animacja

    Nagle o świcie hipnagogi, czarno-białe, animowane: Walczący na miecze rycerze, w tle biją się ze sobą ich giermkowie. Brodate twarze arabskich przywódców, jeden

  • Widać ich

    27.X. Obudziłam się około trzeciej nad ranem z powodu dziwnego zjawiska. W moim prawym uchu dzwoniło tak potężnie, że po chwili już byłam zaniepokojona. Dźwięk,

TrackBack
TrackBack URL wpisu: