bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
Blog > Komentarze do wpisu
Wybory przedparlamentarne

Noworoczny sen domowniczki-warszawianki: biegła w maratonie Aleją Niepodległości w kierunku Ronda ONZ. Było zupełnie ciemno. Przyspieszyła, sama dziwiąc się swoją siłą i energią. Wyminęła z łatwością rywali jadących rikszami do mety.

Wniosek: ktoś w wyborach startujący o własnych siłach wyprzedzi ustawionych przez dwie główne partie rywali.

Dzisiaj mój sen: długa pobielana drewniana chałupa chłopska, remontuję ją z matką. W kuchni stoi piec gliniany, jest nim zachwycony i zafascynowany jakiś Anglik. Piec robi się prawie równie długi jak chałupa. Pichcone potrawy, starte ogórki kiszone w słoiku, podsmażane w rondelku nerki... Pilnuję prac, które prowadzi kilku miejscowych robotników. Popijam przy okazji jakiś czerwonawy trunek, który noszę ze sobą, nie dzieląc się. Mam go w kilku, chyba pięciu małych buteleczkach, do nich kieliszek. Zjawia się mama, przejmuje kontrolę. Ja ląduję w budynku sejmowym.
To jedno z pierwszych spotkań, zostaliśmy wybrani w niedawnych wyborach parlamentarnych. Spotkanie w wąskim gronie klubu, w jednym z pomieszczeń. Jest trochę osób, tylko jeden stary wyga, sprytny starzec w garniturze. Po mojej prawej koleżanka świeżo poznana w moim wieku (jestem młoda), pijemy mocną czystą wódkę z kieliszków i zakąszamy z misy liśćmi sałaty. Toczy się rozmowa o zasadach. Wymądrzam się, mam coś do powiedzenia, takie szkolne dyrdymały o praworządności. Staruch słucha z półuśmiechem. Zza jego pleców przygląda mi się z wyrazem niechęci znana mi lekarka z mojej miejscowości, ja zaś – mimo że wypiłam ledwie jeden kieliszek – zaczynam bełkotać, język mi zwolnił, ledwie wypowiadam zdanie do końca. Inni gdzieś się rozchodzą. Zostaję ja, koleżanka z prawej i stary wyga. Odstawiamy wódkę i sałatę do szafki. Jest już dość późno. Po 19. Mój ostatni autobus do domu odjeżdża za kwadrans, nie zdążę na dworzec. Stary wyga uśmiecha się i pokazuje recepcję: tu trzeba podbić pieczątkę i ma się na przejazd za darmo. Jeśli nie zdążę to proszę – pokazuje na kartce trzy numery telefonów – można dzwonić pod któryś adres, w mieście są trzy hotele z darmowym noclegiem w każdej chwili. O, może się skuszę! Fajnie byłoby zanocować, zadzwonię tylko do mamy, że będę na wsi rano.

Wniosek: nowi parlamentarzyści szybko wdrożą się w stare zasady.

czwartek, 03 stycznia 2019, transwizje

Polecane wpisy

  • Nowe Transwizje

    Blox.pl zamknie niedługo swoją blogową usługę, zatem zawiadamiam wszystkich moich Czytelników, że blog Transwizje został już przeniesiony i tam jest i będzie ko

  • Nowe Transwizje

    Blox.pl zamknie niedługo swoją blogową usługę, zatem zawiadamiam wszystkich moich Czytelników, że blog Transwizje został już przeniesiony i tam jest i będzie ko

  • Pole chomików

    Pewnego razu - a śnię na ogół bez intencji, dając się prowadzić snom, gdy uważają, że mają mi coś do powiedzenia - trafiłam na pole zdychających chomików. Był t

TrackBack
TrackBack URL wpisu: