bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
czwartek, 14 marca 2019
Nowe Transwizje

Blox.pl zamknie niedługo swoją blogową usługę, zatem zawiadamiam wszystkich moich Czytelników, że blog Transwizje został już przeniesiony i tam jest i będzie kontynuowany.

Zajrzyjcie tutaj.

10:55, transwizje
Link
Nowe Transwizje

Blox.pl zamknie niedługo swoją blogową usługę, zatem zawiadamiam wszystkich moich Czytelników, że blog Transwizje został już przeniesiony i tam jest i będzie kontynuowany.

Zajrzyjcie tutaj.

10:55, transwizje
Link
piątek, 08 marca 2019
Pole chomików

Pewnego razu - a śnię na ogół bez intencji, dając się prowadzić snom, gdy uważają, że mają mi coś do powiedzenia - trafiłam na pole zdychających chomików. Był to nieużytek, działka po drugiej stronie dwupasmówki przy moim domu rodzinnym, pełna chwastów i łopianów, pod nimi czaiły się myszy. Niedaleko wyjścia z działki, swego czasu była tam brama, napotkałam kilka dziwnych zwierzątek, potarganych. Po namyśle jednego uznałam za chomika, dwa inne w koszyku to były "wydry" czy "wydraki", trochę podobne do gronostajów z ogonami. Jeszcze innego jakaś kobieta, kto wie, może moja dusza, właśnie zabijała, ucinając mu głowę. Chomik stanął przede mną i zaczął cichutkim głosem śpiewać, biorąc mnie na litość... obudziłam się w momencie zawahania, czy by jednak nie uprosić dla niego łaski...

Potem jakiś czas głowiłam się, co oznaczają owe zwierzaczki w moim życiu na jawie. I przyszło w innym śnie, że to moje "inne aspekty". Oczywiście, nie osobne byty, takie jak ja, ale moje iluzje co do siebie, swego rozwoju w takim czy innym kierunku, które utrzymując się pozbawiały mnie energii, aby dokonać rzeczywistej przemiany.

11:29, transwizje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 stycznia 2019
Zbudź się Ferdynandzie

Nad ranem pojawiła się lekka wibracja w ciele wraz z widzeniem animowanym: jakaś starsza kobieta idzie ulicą małego miasteczka, albo na przedmieściu. Nagle coś się z nią dzieje. Staje. Zdejmuje okulary, przeciera je, chwilę rozgląda się wokół siebie. Mam wrażenie, że poznaję starszą panią z obejrzanego filmiku o nękaniu przez bogatego sąsiada chcącego odkupić jej posiadłość. Prosi o coś przechodnia. Zatrzymują się ze dwie trzy osoby, też starsze, widzę mężczyznę. Słuchają kobiety z dziwnymi minami. Ona podaje mężczyźnie swoje okulary, on zerka przez nie.
Akcja przechodzi w sen animowany: jako grupa detektywów, może strażników czy policjantów stoimy przed starym domem. Zastanawiamy się gdzie wejść, dostaliśmy sygnał, być może namierzyliśmy go jakimś sprzętem. Po środku domu są duże drzwi, jak do magazynu hurtowni albo sklepu [nękania kobiety z filmu dochodziły ze sklepu TESCO w sąsiedztwie] ostatecznie uderzamy tamtędy. Otwieramy je przemocą, strażnicy wchodzą, ja patrzę z zewnątrz. Po chwili wyprowadzają z wnętrza wózek inwalidzki z siedzącą na nim postacią z głową psa, rudawej maści. Pies jest w ludzkim ubraniu, jak Pies Ferdynand Wspaniały z historii o pajęczarzach w książce Zbudź się Ferdynandzie Ludwika Kerna. Mam wrażenie, że nie żyje. Ale może głęboko śpi? to już myśl z jawy, gdy skojarzyłam postać psa [Pies jest symbolem służb]

Kolejny sen animowany podobną kreską, okiem obserwatora: odebrałam w tym stanie wykład o tym, jak przekierowywać emisję wiązek bezpiecznie. Sposób, którego nie zapamiętałam nie tylko rozprasza promieniowanie, ale skierowuje je w rozwojową stronę prowadząc do podwyższenia stanu świadomości. Było też nie tylko o przekierowywaniu, ale i odbijaniu takich wiązek, co dla wysyłającego kończy się źle.

17:09, transwizje
Link Komentarze (1) »
czwartek, 24 stycznia 2019
Animacja

Nagle o świcie hipnagogi, czarno-białe, animowane:

Walczący na miecze rycerze, w tle biją się ze sobą ich giermkowie.
Brodate twarze arabskich przywódców, jeden po drugim, że Arabowie poznaję po strojach.
Twarze polityków zachodnich państw, różnych, wielu, podobieństwa do przywódców światowych, jedna po drugiej.
Widzę kilka osób zanurzonych w czymś, co wygląda jak morze, ale to jest morze fal energii, wokół każdego zakręca osobny wir. Oddalają się na lewo, cały czas trzymając głowy nad powierzchnią falową. Ja też jestem wśród nich. Niektórzy dają się zalać fali i nie wynurzają się.
Ktoś sadzi w ziemi roślinkę, zbliżenie na nią, to kępa ziela o okrągłych kulistych kwiatuszkach, podobnych do baldachimów wrotyczy.

We śnie miałam stary czarny ebonitowy aparat na korbkę [„Czarny zadzwonił”!] w kuchni stojący na blacie w przejściu.

Hipnagog animowany: gruba karykaturalna postać leży na ziemi wystającym tłustym brzuchem do góry, wierzga krótkimi nogami i rączkami jak w ataku padaczki. Jej ciało całe jest wypełnione białą kropkowaną substancją. Odebrałam to jako jakiś wywołany sztucznie paraliż. [Symbol sytego społeczeństwa zachodniego, która nie jest w stanie zbuntować się wobec niewidzialnego ucisku. On manipuluje na bazie podstawowych potrzeb i lęku przed utratą materialnego zabezpieczenia, atak jest kierowany na ludzi słabych i majętnych, aby pozbawić ich posiadłości lub odsunąć od władzy]

17:24, transwizje
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 stycznia 2019
Widać ich

27.X. Obudziłam się około trzeciej nad ranem z powodu dziwnego zjawiska. W moim prawym uchu dzwoniło tak potężnie, że po chwili już byłam zaniepokojona. Dźwięk, wysoki, dzwoniący, nie ustawał ani nie zmieniał się w swoim natężeniu. Wstałam do łazienki, przemyłam twarz zimną wodą, żadnej ulgi. Starałam się panować nad sobą i nie wpadać w panikę. Ciśnienie w głowie? Control minde przez satelitę? Doszłam wstępnie i z dużą dozą sceptycyzmu do wniosku, że to może być efekt piwa, na które się skusiłam wieczorem, i że to gluten oddziałuje na nerw słuchowy (ale czy taki w ogóle jest?). Po jakiejś pół godzinie dźwięk zaczął cichnąć i uspokoiłam się. Odeszło.
Rzuciłam zapytanie do czachulca, co to było.
Sen: stoję z mamą po mojej lewej przed budynkiem szpitala, w wysokim kutym ogrodzeniu jest bramka, gdzie za wąskimi oszklonymi drzwiami stoi portier. Czytam ogłoszenie przyklejone na szybie, z którego wynika, że to wyjątkowy dzień wolnych odwiedzin, inaczej kupuje się bilety. Namawiam mamę, aby wejść, ale ona nie jest skora. Czekamy na autobus miejski na pobliskim przystanku [granica 5/6]. Nad bramą szpitalną widzę napis wielkimi literami SCI, może Szpitalne Centrum Infradźwięków? Kojarzę jeszcze we śnie.
Rano sprawdziłam horoskop z nocy. Dźwięk zaczęłam słyszeć, gdy Neptun w Rybach znalazł się na Descendencie.

29.X. Hipnagog: w dużej sali grupa leżących w rzędach na materacach ludzi, wydaje się, że śpią. Widzę napisy rozwieszone na kartonach na ścianie naprzeciw i jeden udaje mi się odczytać: CZARNY ZADZWONIŁ.
Wnioski: czarno-białe rysunkowe obrazy widuję ostatnio okiem Nad-obserwatora. Czarna kreska i cienie na białym tle. Odpowiedź padła odnośnie wczorajszego dzwonienia w uszach?

18.I. Trasa skosem z górnego prawa na lewy dół Ekranu. Na jadący czerwony samochód [ciało karmiczne] najeżdża niebieska taksówka [ciało mentalne], chcąca go wyprzedzić. Czerwony zatrzymany w rozsypce, zgruchotany w dużej mierze, przednia klapa od silnika w górze, z wnętrza wydobywają się nieokreślone czarne kształty, kłęby i sploty. [Bieg rzeczy był ku minusowości, wpływ mentalny z zewnątrz wywiera nagły szokujące oddziaływanie na kogoś będącego pod wpływem silnych skłębionych pajęczych manipulacji. Destrukcyjny bieg rzeczy powstrzymany, ujawniony motor tego zjawiska, konieczny remont życia]

Stał przede mną, młody, nieco krępy, nieznany mi i patrzył w głąb siebie z dziwnym wyrazem twarzy. Próbowałam go rozśmieszyć, aby się uśmiechnął, zaglądając mu w twarz z lewej, z prawej, z dołu, ale ani drgnął widząc coś, czego ja nie widzę. Sądząc po minie to było coś poważnego, innego, niż mogłabym sądzić, nie do zlekceważenia, wymagającego całej jego uwagi.

21.I. Zaćmienie księżyca. Wieczorem obejrzałam wywiad Janusza Zagórskiego z niejakim Sławkiem na temat Mind control i SI. I odkryłam tożsamość gościa, który ukazał mi się we śnie 18.I.
Wizja: ktoś trzyma urządzenie w ręku, podobne do dawnego aparatu fotograficznego, lustrzanki czy kamery z długim zwężającym się obiektywem. Skierowuje je co chwila w inne miejsce, raczej w dół, przysiada z tym na fotelu. Nad aparatem jest jeszcze mała czasza anteny satelitarnej. Inne wnętrze: kilku mężczyzn w kitlach nałożonych na ubrania cywilne przechadza się w jakimś wnętrzu, potem siedzą chyba przy komputerach, czy innej niezidentyfikowanej aparaturze. Na głowach i twarzach mają rodzaj gęstej białej siateczki, chyba zabezpieczającej przed wpływem fal. Rozmawiają, idą gdzieś, coś sobie pokazują. Myśl: to prawda, o czym opowiada Sławek, prace są zaawansowane.

Dzisiaj. Sen wizyjny: okiem obserwatora widzę poligon i oddział żołnierzy padających na rozkaz na ziemię i czołgających się z lewa na prawo. Nie są to zwykli żołnierze, a kadra. Ukazują mi się z bliska siedzące za biurkiem osoby w mundurach, przeważnie kobiety, mają na głowach wysokie futrzane czapki, jak Rosjanie, każda inna, jedna z kobiet taką czapką nakrywa coś w rodzaju pilotki pod spodem. Mówią coś, ale nie słyszę, widzę poruszanie ustami, twarze wsłuchane jakby w rozkazy słyszane osobiście, z wyrazem służbistości, który znam z wstawek z koreańskich propagandowych wiadomości telewizyjnych. Wyglądają na Azjatów z lekko zaczerwienionymi policzkami, pewnie jest zimno, może Koreańczycy północni, może Chińczycy, a może ruscy. Bardziej Koreańczycy.

19:14, transwizje
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 stycznia 2019
Kontrola pamięci

Nad ranem pojawiło się nagle coś.

Hipnagog: obserwuję z góry, jakby spod sufitu dwie osoby wjeżdżające windą, dość wąską. Upadają na podłogę, nie wiem co się dzieje, może się siłują, może kochają? Na koniec leżąca bezwładnie postać w spodniach.

Hipnagog: wyglądam przez szybę dużego okna. Na zewnątrz mały park, albo ogród, kilka drzew, wszystko pokryte białym śniegiem, zima.

Sen wizyjny, w tym samym czarno-białym rysunkowym stylu, co hipnagogi: dwie młode kobiety kupują stary dom z działką, chcą go remontować. To mała miejscowość, albo przedmieście, bo obok za ogrodzeniem z siatki stoi podobny dom, parterowy z dachem kopertowym, starannie wykończony. Dwie sąsiadki przyglądają się podejrzliwie stojąc przed drzwiami na schodkach wejściowych. A może to już ich dom po remoncie i to są owe dwie właścicielki? Ktoś pokazuje szczękę jakby końską, z wieloma ostrymi zębami drapieżnika, dziąsła są wyraźnie zaczerwienione. Mowa jest, że nowe właścicielki zajeździły to biedne zwierzę w poprzednim miejscu zamieszkania, wtykając mu między zęby grube wędzidło i zmuszając do ciężkich zadań. Tymczasem wiadomo, że to się mogło udawać tylko do 147 razy, potem się psuje. Dowiaduję się, że na posesji jest dziwna piwniczka w ziemi, blisko słupa elektrycznego, niezakryta, wybetonowana, beton jest wyłożony czymś ciemnym. Tam kryło się kiedyś szczególne urządzenie, które zostało zdemontowane przed sprzedażą posiadłości, która była własnością jakiejś firmy czy agencji. W dodatku na poddaszu podłoga i murłaty z cegły są wyłożone czarnymi kwadratowymi płytkami z dziwnego chropawego sztucznego tworzywa, pokrytymi jeszcze na ściankach, chyba jako zdobienie, dodatkowymi ceramicznymi ramkami. Dziwię się, do czego to może służyć, może rzeczywiście ciekawie wygląda, ale pewnie zbiera mnóstwo kurzu, który trudno czyścić.
Wewnątrz domu znajduje się pomieszczenie z trzema prostokątnymi basenikami, takimi nieco większymi, niż dla jednego człowieka. Z wodą. Panuje tam półmrok, ale wpatrując się zauważam jakby cień ciała pływającego w baseniku po prawej. Pokazuję to młodemu, pucołowatemu i zaokrąglonemu mężczyźnie, który mnie oprowadza, mówiąc, że chyba tam ktoś się utopił. Mężczyzna zbywa moją uwagę, że mi się zdaje. Ale mój wzrok przyzwyczaja się do półmroku i widzę lepiej. Tam zanurzone całkiem pod wodą pływa ciało mojego taty! Ogarnia mnie lęk i podejrzliwość. Wychodzę, udając, że nie rozpoznałam obecności trupa. Ten grubawy człowiek wydaje mi się z jakiegoś powodu groźny. Chcę ostrzec innych.
Kiedy po daremnych poszukiwaniach wracam do tego pomieszczenia, ku swemu przerażeniu widzę teraz zapełnione wszystkie trzy zbiorniki. Na powierzchni wody pływają ciała dwóch właścicielek i jeszcze jakiejś nastolatki, każde w swoim baseniku, wyglądają jakby spały, w głębokim transie, nie są całkowicie zanurzone, mogą oddychać. Nawet w basenie, w którym nadal widzę ciało mego ojca, tylko głębiej zanurzone, pływa na powierzchni jedna z dorosłych kobiet. Chyba nie miała pojęcia, lokując się tutaj, że jest pod nią trup.
Nagle pojawiają się dwie nieco karykaturalne postaci, w stylu komiksowym narysowane, jakby z indiańskimi profilami, na czubku łysych wysokich wąskich głów z garbatymi nosami sterczy im coś, co wygląda jak czarne piórko. Na ich obraz nakłada się burozłota matryca z wibrującymi punktami zapisów, rozciągnięta na cały ekran śnienia. Nie wiem komu to jest robione, ale jest zbliżenie na jedną głowę, sunie po karku w górę wielki czarny pająk, większy niż tarantula. Wielkość jest nieproporcjonalna do głowy, bo pająk potrafi się skurczyć i zmniejszyć. O, wchodzi przez otwór na czubku czaszki do głowy owego człowieka. Wystaje tylko koniec, który wzięłam poprzednio za piórko. Jednocześnie tym samym otworem wydostaje się na zewnątrz wysoki szczupły mężczyzna, nieco mniej wyraźny, czyli w ciele subtelnym.

Obudziłam się z myślą, że rzecz dotyczy technologii MK, tworzenia wielorakiej osobowości, wpisywania fałszywej pamięci i używania ludzi do tajnych zbrodniczych zadań, które są im wymazywane z głowy. I jest to być może związane z historią Maxa Spiersa, cyber-żołnierza, jak o sobie opowiadał, który zmarł nie tak dawno w Polsce, w dziwnych okolicznościach. Właśnie wczoraj przeczytałam w internecie oficjalne oświadczenie polskich śledczych, którzy ustalili, że śmierć spowodowało nadużycie leku przeciwlękowego Xanax, który kupował bez recepty w Turcji i zażywał w dużych dawkach. To musiało wywołać ów sen, zważywszy, że Słońce zbliża się do Plutona - tajnego manipulatora w Koziorożcu. Potwierdza zatem, co mówił. Projekty MK miały i mają miejsce, a tajna technologia jest coraz groźniejsza.

Potem był sen już zwyczajny, ale na podobny temat. Pamiętam jedynie ostatnią scenę: na tle górującego słońca kula globusa, tej samej pozornie wielkości, pokryta siatką kartograficzną. Kontroluje ją szarawy humanoid z wielką głową o wielkich migdałowych czarnych oczach.

16:22, transwizje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 stycznia 2019
Wybory przedparlamentarne

Noworoczny sen domowniczki-warszawianki: biegła w maratonie Aleją Niepodległości w kierunku Ronda ONZ. Było zupełnie ciemno. Przyspieszyła, sama dziwiąc się swoją siłą i energią. Wyminęła z łatwością rywali jadących rikszami do mety.

Wniosek: ktoś w wyborach startujący o własnych siłach wyprzedzi ustawionych przez dwie główne partie rywali.

Dzisiaj mój sen: długa pobielana drewniana chałupa chłopska, remontuję ją z matką. W kuchni stoi piec gliniany, jest nim zachwycony i zafascynowany jakiś Anglik. Piec robi się prawie równie długi jak chałupa. Pichcone potrawy, starte ogórki kiszone w słoiku, podsmażane w rondelku nerki... Pilnuję prac, które prowadzi kilku miejscowych robotników. Popijam przy okazji jakiś czerwonawy trunek, który noszę ze sobą, nie dzieląc się. Mam go w kilku, chyba pięciu małych buteleczkach, do nich kieliszek. Zjawia się mama, przejmuje kontrolę. Ja ląduję w budynku sejmowym.
To jedno z pierwszych spotkań, zostaliśmy wybrani w niedawnych wyborach parlamentarnych. Spotkanie w wąskim gronie klubu, w jednym z pomieszczeń. Jest trochę osób, tylko jeden stary wyga, sprytny starzec w garniturze. Po mojej prawej koleżanka świeżo poznana w moim wieku (jestem młoda), pijemy mocną czystą wódkę z kieliszków i zakąszamy z misy liśćmi sałaty. Toczy się rozmowa o zasadach. Wymądrzam się, mam coś do powiedzenia, takie szkolne dyrdymały o praworządności. Staruch słucha z półuśmiechem. Zza jego pleców przygląda mi się z wyrazem niechęci znana mi lekarka z mojej miejscowości, ja zaś – mimo że wypiłam ledwie jeden kieliszek – zaczynam bełkotać, język mi zwolnił, ledwie wypowiadam zdanie do końca. Inni gdzieś się rozchodzą. Zostaję ja, koleżanka z prawej i stary wyga. Odstawiamy wódkę i sałatę do szafki. Jest już dość późno. Po 19. Mój ostatni autobus do domu odjeżdża za kwadrans, nie zdążę na dworzec. Stary wyga uśmiecha się i pokazuje recepcję: tu trzeba podbić pieczątkę i ma się na przejazd za darmo. Jeśli nie zdążę to proszę – pokazuje na kartce trzy numery telefonów – można dzwonić pod któryś adres, w mieście są trzy hotele z darmowym noclegiem w każdej chwili. O, może się skuszę! Fajnie byłoby zanocować, zadzwonię tylko do mamy, że będę na wsi rano.

Wniosek: nowi parlamentarzyści szybko wdrożą się w stare zasady.

10:55, transwizje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 120
Archiwum