bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
piątek, 25 stycznia 2008
Bum

Dziś targnął mną zwid w transie nocnym, najpierw szłam drogą wśród łąk i drzew, o zmierzchu, aby dojść na miejsce katastrofy samolotu z lotnikami. Na niebie tkwiły chmury i zastanawiałam się głośno, że zza którejś z nich mogło nagle pojawić się odbite światło, które zmyliło pilota (tu rozpatrywałam hipotetyczne kilka punktów, zaznaczonych kółeczkami na chmurach, na zdjęciu nieba nad okolicą). Z tego nagle porwało mnie, znalazłam się we wnętrzu spadającego samolotu, czyjś krzyk: Idęęę...! (chyba miało być: w dół, ale już zabrakło czasu), straszny rwetes, przerażenie, bum obudził mnie w ciele, w swoim łóżku, z bijącym mocno sercem... potem ciągnął się sen o statkach ufo ukrytych za chmurami, które doprowadziły do katastrofy, niektórzy z ekspertów zaczęli to brać pod uwagę, ale nikt niczego dowieść nie mógł.

10:07, transwizje
Link
Archiwum