bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
piątek, 30 stycznia 2009
Spękanie
Rozpoczęcie pisania o Księdze poprzedziła niespokojna noc. Nie mogłam zasnąć, a gdy przysypiałam, nagle coś mnie niepokoiło i zrywałam się, a to wody napić, a to szukać łapki-drapki do pleców, a to kota wypuścić i potem wpuścić. W końcu ukazał się wirujący znak tai-ci. Widzę go od lat, poprzedza wejście w stan wizyjny. Jest jak logo źródła skąd pochodzą wizje. Teraz był jednak jakby ostrzejszy w obrazie. W końcu zmienił się w twarz Białej Czarnookiej Istoty. Wpatrywała się we mnie intensywnie. Chwilę potem znikła, a na jej miejsce pojawiła się grupa wysokich świetlistych istot o wschodnich rysach. Bardziej je odczuwałam, niż widziałam. Przypominali raczej Mandżurów (nie wiem skąd ten pomysł), niż Chińczyków. Byli szczupli, wysocy, z czarnymi skośnymi, zaostrzonymi brwiami nad oczami. Mieli w charakterze ostrość, wyrazistość, logiczną ścisłość, precyzję. Ich emocjonalność, choć na pewno przyjazna, była dla mnie trudno czytelna, tak jakby nieistniejąca, lub opancerzona. Potem pojawiła się senwizja, w której brałam bezpośredni udział. Biała Istota w towarzystwie "królów mandżurskich" dokonała na mojej świadomości pewnego zabiegu. Zaczęły pękać na niej więzy założone przez strach i uwalniać czystą energię Jin. Pękały stopniowo, tak abym sobie uświadomiła każde źródło kompleksu i obawy, która mnie trapiła i często nadal trapi. Przyczyny okazały się głęboko ukryte w linii żeńskiej, przekazane przez matkę jeszcze w czasie ciąży, a otrzymane przez nią tą samą drogą. Matka nagle stała się uosobieniem mentalności zasianej przez KK. Uwalniałam się od nich z radością i ulgą, bez najmniejszego strachu przed karą boską. Rano spontanicznie zabrałam się za pisanie.
Od kilku dni, zapewne z powodu zbliżania się przeprowadzki w miejsce bardziej ludne, mam dość denerwujące objawy żołądkowe. Mają związek z zesłaną wizją. Dolegliwości odczuwam dokładnie w punktach, w których mama miała nowotwór. Dlatego rozumiem związek wizji z rzeczywistością.
Co na to Księga? 44.5 na 50.
08:57, transwizje
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Anomalnie
Rano nów Księżyca wespół zespół ze Smoczą głową, innymi słowy, zaćmienie. Na razie opinie opata M.K. od kalendarza stuletniego sprawdzają się. Ostry początek zimy, po czym deszcze i goła, namoknięta ziemia. Zaćmienie sprowadza anomalie w pogodzie na okres 3,5 miesięcy. Wiatry w Katalonii zapewne trzeba do nich zaliczyć. A na Gubałówce oszalały koń, tratujący ludzką stonkę. Dziś zajęłam się zaległościami, niezwykłymi o tej porze roku. Mianowicie wywaliłam gnój z obory kóz, bo nie dopełniłam tego jesienią, a gazy w ciepłej temperaturze zaczęły być nieznośne.
17:36, transwizje
Link Komentarze (3) »
sobota, 24 stycznia 2009
Och, 44!
Popularny zrobił się pomysł (ponoć pewnego Indianina, nagabywanego przez ciekawych Polaków), że "imię 44" oznacza 44 prezydenta USA, B. H. Obamę. Jakoś zapomina się dalsze słowa proroctwa: "z matki obcej, krew jego dawne bohatery", albo próbuje nagiąć ową krew do linii prezydentów Ameryki. Tymczasem Mickiewicz żył w czasach, gdy krew znaczyła krew, powiązania rodowe, genetyczne. I nie ma tu co kombinować. Może zacytuję na potwierdzenie słuszności wizji Wieszcza czterowiersz Nostradama, jeden z kilku na ten ciekawy i bardzo ukryty temat, który brzmi: 3.58 Wobec Renu z gór Noryckich Narodzi się wielki z ludzi zbyt późno wzrosłych, Który obroni SAUROMĘ i Panończyków, Aż nie będzie wiadomo, co się będzie działo. Góry Noryckie to rzymska nazwa Norycji na pograniczu Panonii i Germanii, dziś jest to część Austrii. Sauromę odczytuje się jako Sarmację. Była to na poły legendarna kraina zamieszkana przez Scytów, którzy ożenili się z Amazonkami, dając początek plemieniu Sarmatów, od których lubiła się wywodzić polska szlachta. Odnaleziony potomek starożytnego Rodu będzie rządził w krajach środkowo-wschodniej Europy (Panonia to dzisiejsze Węgry) do czasu, aż wszelka komunikacja między ludźmi wraz z technologią przepadną. Jego ród ma korzenie w Norycji (Austrii), równe tym znad Renu, skąd będzie może pochodził kontr-kandydat. Ponadto można wiele przytoczyć z centurii na dowód, że chodzi o potomka dynastii świętych królów. Że takowy najpierw się pojawi i będzie ogłoszony z hukiem, oraz poparciem wielu astrologów i jasnowidzów również są liczne wzmianki i w centuriach, i w prognostykach. Dlatego może trzeba przestrzec tych, którzy fascynują się wizją "Murzyna, zostającego prezydentem Polski i zbawiającego świat". ; -) Nostradam traktuje taki zapał zjadliwie. 3.26 Królów i książąt wzniosą bałwany, Wieszczkowie, dęci wyniesieni przepowiadacze: Rogowi, ofierze obrzeża [złota ornamentu] oraz lazuru, akru Wyjaśnione będą ich zniekształcenia. Pominę tu kwestię złota, lazuru i akru oraz ich ofiary z pogranicza, choć to sami Francuzi odkryli, że chodzi o ofiarę Rosji, kraju spod znaku Byka. Sygnifikacje Zaćmienia dopowiadają: "Drugim Aleksandrem zrodzi się Pheres, który nastanie za okropnych nadzwyczajności. Więcej zgotują ci, którzy będą mieli uchwycić i ogłosić horoskop, albo też jego narodzenie z pomocą obrotów, czy też wynieść partię fortunną w tejże chwili. W rzeczywistości nie nastaną, by na wielką skalę nie narazić się na upadek i stanąć w takich niebezpieczeństwach i opałach, w jakich nigdy nie byli, w większości nie uzyskawszy rozeznania, z czego wynikają skutki ich niefortunności." Dodaje jeszcze: 5.41 Narodzony spod cieni i w przejaśnieniu nocno-żałobnym Będzie w rządzie i dobroci najwyższej: Spowoduje odrodzenie swej krwi ze starożytnej urny, Wznawiający wiek złoty zamiast spiżowego. 10.75 Tyle wyczekiwany nie powróci nigdy, W obrębie Europy w Azji pojawi się: Jeden z ligi pochodzący od wielkiego Hermesa, I nad wszystkich królów ze wschodów wzrośnie. Europa w Azji wskazuje znowu na teren Rosji i czasy, gdy Rosja komunistyczna władała połową Europy. Tyleż wyczekiwany to papież Jan Paweł II, przepowiedziany przez Słowackiego w wierszu "Słowiański papież", który wyjechał do Rzymu na konklawe jako kardynał i nigdy już do ojczyzny nie powrócił na stałe. Ów następny przepowiedziany i wyczekiwany to "44". Myślę, że Indianin miał świetny pomysł, choć zastosował go do znanych sobie uwarunkowań. Chodzi o 44 potomka Merowingów, których linia krwii przetrwała w linii żeńskiej (o czym mowa w wielu czterowierszach centurii, presażach, sześciowierszach i prognostykach), a jego potomkowie ukryli się gdzieś na terenach środkowo-wschodniej Europy, gdzie udało im się przetrwać czystki stalinowskie. "Homme ne vir ne vir" (Człowiek mąż nie mąż, bynajmniej zniewieściały"), "amy myhom" (przyjaciel pół-mężczyzna, albo pół-człowiek). Androgyn, homunkulus, kamień filozoficzny, dziecko wszechświata, owoc kobiet, które "nie zaprzestały nieść go do właściwego portu aż do czasu dojrzałości". Francuzi, opierając się właśnie na Nostradamie oczekują wybrańca, "króla Awinionu", z krwi Burbonów i są pewni, że chodzi o Francuza, który każe się pochować "w ziemi Blois". Czujnie wypatrują oznak i zapewne ucieszą się, gdy takowe odnajdą w krwi galijskiej. Jednak zdanie na ten temat samego Nostradamusa wcale nie jest jednoznaczne, choć na pewno ów przepowiedziany Burbon, prawdopodobnie z ocalałej w tajemny sposób linii Ludwika XVII i Marii Antoniny, Austriaczki będzie rządził Europą po wojnie, tylko skąd wyjdzie naprawdę? W Nowej Prognozie za 1555 rok można przeczytać: "Akwilon stanie się nie tylko uśmierzaczem całego rządu Galijskiego, obejmujących [sic] Celtię, Belgię i Akwitanię, ale także przez zwycięstwo Germańskiego, w miarę jak widzę nocnym i żałobnym okiem z pomocą gwiazd tego, który dostanie przydomek HENRICUS Caesar, Germanicus Augustus, Ale ustrzec swych zdobyczy, to wtedy cała trudność pracy. I śmiało, niechże panowie matematycy zapowiadają wtedy to, czego nie znajdą u niego mniejszym. Co więcej, w niewiele lat znienacka ogłosi z powodu marsowej krwi Trojańskiej swego pochodnego następcę. Wskroś wszechświata będzie się to opiewać, Wszędzie Germania jest poddana Francuzom." Akwilon to kraje mające w herbie orła. W centuriach jednakowo: USA, Rosja, Niemcy, Polska. I znów wracamy do Mickiewicza i "matki obcej". Oraz Nostradama, który lubił wyrazem obcy, estrange nazywać austriackich Germańczyków.
09:57, transwizje
Link Komentarze (1) »
sobota, 17 stycznia 2009
Względnie
Rok almanachowy u Nostradamusa wynosi 240 lat, o ile nie 220. Jeden miesiąc trwa 20 lat, jeden tydzien 5 lat, jedna pora roku lat 60. Dlatego nikt nie moze zrozumiec, o czym traktują teksty z jego wrózb, prognoz i almanachów. Kiedy pisze "w tym obecnym 1555 roku" to tak naprawdę ma na myli okres od 1881 do 2121. Wedlug Nowej Prognozy za 1555 rok jestesmy teraz na początku jesieni, która potrwa byc moze o 20 lat krócej, a zaczęla się w 2001 roku (az chce się rzec 11.9). W opisie zimy dominują wiatry Boreasza (pólnocne, tj. wplywy Rosji). No, wlasnie, takze i opisy pogody to tak naprawdę opisy nastrojów, tendencji spolecznych i ekonomicznych, wplywów i odplywów politycznych. Szkopul jednak w tym, ze w kazdym prognostyku ustala inaczej pory roku i poczatki owych 240-letnich "lat". Często tez opisuje ten sam okres, ale innymi slowami, pod innymi adresami kalendarzowymi. Do czego mogą sluzyc bazowe kwadry księzycowe? czy na ich podstawie mozna ustalic zawczasu datę wydarzenia co do dnia i godziny, jesli rozpozna się system, uzyty w danym almanachu?
Pamiętam senwizję, dawno temu. Jakis starszy pan z blyszczącymi oczami wpatrywal się we mnie ciekawie, po czym spytal:
- Bawisz się zegareczkiem? Ja tez się w to bawilem, nawet dlugo. Ale przestalem.
Teraz dopiero rozumiem co mial na mysli.
17:21, transwizje
Link Komentarze (3) »
Archiwum