bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
czwartek, 31 stycznia 2013
Spalnie

Dwie noce przedtem była transwizja o gadach, dinozauroidach, które znów mnie wizytowały (jednakże był to sen, i albo wizja z przyszłości, albo w ogóle tycząca kogoś innego). A dzisiejszej pojawiła się w transie jakaś istota, mężczyzna. Zapamiętałam z tej transwizji tylko migawki, ale na tyle, aby zdać sobie sprawę kogo i czego dotyczy. Zerknęłam kątem oka i zobaczyłam jego szatę koloru jasnej zieleni w turkusowym odcieniu, trzymał rękę na moim sercu, ale nie było w tym geście miłości tylko to, co sobie niektórzy ludzie, zwłaszcza płci męskiej, wyobrażają, że jest miłością.
- Powiedz mi kim jesteś! - zażądałam od razu.
A on, tonem zarozumiałym i głosem podobnym do głosu pewnego polskiego aktora rzekł mi coś takiego:
- Wiem, że siedzisz w księgach Nostradamusa - w tym miejscu zobaczyłam jakiś tekst starym drukiem - ale tak naprawdę jeszcze nawet nie dotknęłaś tego, co on napisał...
Ściągnęłam jego rękę z ramienia, odczuwając wstręt i jeszcze dość długo link energii, który do mnie doczepił. Specyficznie mrowiący, znam to mrowienie, rozróżniam jakie energie skrywa. Pozornie nic złego, bo przyjemność, mdlącą słodycz oddania się.

Koleś był podobny z twarzy trochę do młodego Mickiewicza, a trochę do jakiegoś aktora grającego jego rolę, miał bródkę na podgardlu. I otaczały go jakieś panny, roześmiane, pewne siebie, stanowili zgraną trupę, której on jednak wyraźnie przewodniczył. Akcję ich działań zapomniałam, w każdym razie zjawiali się wszędzie, gdzie ich nie posiano, wyglądałam za okno na piętrze, a oni tam siedzieli na parapecie. Próbowałam przy nich odmawiać modlitwę, żeby przekonać się kim są. Śmiali się, nie uciekali, ale zachowywali dystans do mnie, choć nieduży.
W końcu znalazłam się w łóżku z moją Mamą (nie pamiętałam, że nie żyje) i zapadłam w głęboki trans. Nie mogłam się z niego w ogóle obudzić. W końcu udało mi się poruszyć ręką, nogą, aby trącić Mamę. Chciałam, żeby pomogła mi się wybudzić. Bełkotałam przez sen: "Obudź mnie! Błagam! obudź mnie!" -, ale ona spała i chyba tylko mi się zdawało, że poruszam ciałem fizycznym. Udręka.
Nareszcie wstałam, umęczona, w ten trans, i poszłam w świat, który mi zaoferowały owe duchy. Znalazłam się na ulicy jakiegoś prowincjonalnego miasta, zapadał zmierzch, na brukowanym placu były kałuże po deszczu. Miałam moc spalania różnych drobnych rzeczy, np. plakatów, które zrywałam z murów. Ciskałam je w te kałuże, ogień wypalał wtedy także trochę wody, barwiąc ją na fioletowo-różowawe kolory.

Zaraz po obudzeniu wiedziałam już mniej więcej co jest grane. To znaczy rozpoznałam bazę realną tego przeżycia. Otóż niedawno znów rozmawiałam z Piotrusiem Panem. Opowiedział swoje doświadczenia sprzed lat z ajałaską, i innymi zielami, po których budził się po kilku dniach, przeświadczony, że minęło kilka minut. Jego biblijne zakręcenie nie dało się niczym wyciszyć. Przypominał Jehowca na niedzielnym nauczaniu. W pewnym momencie chciał dotknąć mojego ramienia, tego samego, a ja się otrząsnęłam, dwa razy. Kiedy zaczęłam opowiadać o duchach w chacie u sąsiada, których wyczułam tam mnóstwo w pewnym momencie, zagłuszał mnie i ignorował. Tak samo wyrażał się z pogardliwym lekceważeniem o mojej "wierze w tego, jak mu tam, Nostradamusa". Próbuje uzdrawiać mocą boską. I jest o nią zazdrosny. Gada co mu ślina na język przyniesie w dziwacznym natchnieniu. Na przykład rzuca klątwy, że coś się spali. Jakaś wioskowa baba podlaska na jego widok orzekła, że jest diabłem. Co go mocno bawi.
Nie jest diabłem, jak widać. Hm... ale jego dusza nie może się obudzić w rzeczywistości. 

Tym niemniej znaczenie tej transwizji ma z pewnością drugie, głębsze i ogólniejsze dno.  

09:39, transwizje
Link
czwartek, 17 stycznia 2013
Bejbnie

W środku nocy sen "fabularyzowany": mieszkam w Stanach, na jakiejś rozległej farmie, duży dom, budynki gospodarcze, wygon. Znalazłam właśnie wspaniałego grzyba o białej nóżce i zachwycona znaleziskiem spieszę do budynku, aby go przyrządzić. Nagłe spojrzenie w niebo pozbawia mnie dobrego humoru. Niespostrzeżenie nadciągnął bowiem z głębi nieboskłonu ogromny krąg cienia, zajął połowę nieba i w kompletnej ciszy zawisł nisko, jak gigantyczny statek UFO nad częścią farmy i budynkiem, do którego zmierzam. Przerażona wbiegłam do wnętrza i zamknęłam za sobą drzwi, ale cienisty pojazd zaległ tuż nad dachem, wiem, że się nie ukryję, bo nie jestem dla niego niewidzialna. Strach jest okropny, spodziewam się, że mnie pożrą żywcem.
Nagle coś mnie wciąga na górę, tracę pamięć chyba na chwilę, bo następne co pamiętam, to fakt, że nagle rozlega się dźwięk telefonu i, że pojazd wypluwa mnie, odstawiając z powrotem na dół.
Zsuwam się z blaszanego nowiutkiego dachu w głąb budynku i odbieram telefon.
Dzwoni rodzina, mieszkająca w Filadelfii, grono radosnych, bogatych, wykształconych ludzi "na poziomie" i wszyscy gromadnie życzą mi wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Zaczynam śpiewać pośród nich jakąś piosenkę, znaną w Ameryce, ale drżę cała, moje wibracje nie przystają do ogólnorodzinnej radości, a treść piosenki jest w stylu czarnego humoru, coś jak kołysanka z "Rosemary`s baby". Ktoś to zauważa, ja nie mogę nic więcej zrobić, aby ich ostrzec, że coś złego nadciąga. W tym momencie obudziłam się, nieco przejęta.

10:47, transwizje
Link
sobota, 12 stycznia 2013
Babecznie
Piotrek powróżył mi ze zmarszczek na serze, świeżo wyciągniętym z piwnicy. To co było i jest w sensie psychologicznym zgadzało się, co do przyszłości orzekł: "Widzę jakieś kwestie chorobowe, zmartwienie przez chorobę, ale niepotrzebnie, bo to dobrze się skończy...". O ile opowieść o przeszłości przełknęłam, to nieco sfrustrowała mnie ta gadanina na przyszłość. Zdecydowanie nie lubię takich opowieści, ze względu na moją plastyczną podświadomość, która łyka wszystko jak dziecko. W nocy obudziłam się w jakimś zaniepokojeniu i długo siedziałam oparta o wezgłowie, "patrząc sobie w głowę". Coś migotało, tańczyło, chciało się ukazać. Wreszcie nad ranem, kiedy zapadłam w sen, przyszły obrazy. Zobaczyłam Piotrka w żydowskiej mycce na głowie, który szybko stracił podobieństwo i nagle to był jakiś obcy mężczyzna, który gadał, gadał, mełł językiem, co mu ślina przyniosła, a wokół jego ust ukazały się krwawe rysy, jakby zmarszczki na serze zaznaczone czerwonym kolorem. Potem zobaczyłam chore dziecko w objęciach matki, potem inne, i jeszcze inne. Pomyślałam o epidemii jakiejś choroby dziecięcej. I przyśniło mi się, że zauważyłam w mieszkaniu u kogoś z rodziny wiszące na ścianie zdjęcie za szkłem. Fotografia, zrobiona niedawno ujęła postać mojej zmarłej babki, której duch ukazał się przy łóżku dziecięcym. Ten widok głęboko mnie przejął i poczułam szczególną emocję, która we mnie wniknęła na dłuższą chwilę, jak gdyby prawdziwy duchowy kontakt. Tu przypomnę, że babka była akuszerką wiejską i trochę znachorką. Potem wizyjna scena, na tle ogrodzenia z wysokiej siatki grupa agresywnych młodych ludzi, broniących się przed atakiem innych. To jak ilustracja przepowiedni Nostradamusa. Przemknęło kilka scen jakichś agresywnych potyczek na pięści, mniejszych i wiekszych grup, ludzi walczących o przetrwanie. Na koniec wizja jakby pełnego zastrzyku, ukrywanego przez jakiegoś człowieka w długiej rurce, która skojarzyła mi się z lufą.
11:11, transwizje
Link
środa, 02 stycznia 2013
Kontrolnie
2 dni później obejrzałam na YT film o pracach nad kontrolą umysłów dokonywanych od lat przez rządy światowych mocarstw, o ile znam temat, to tu mocno poruszyły mnie sfilmowane eksperymenty medyczne (wstrząsy elektryczne, chemiczne, operacje mózgu, implantacje, usypianie na długi czas, kodowanie poleceń sprzecznych z dekalogiem na poziomie podświadomości, hipnoza, narkotyzowanie, traumatyzowanie, torturowanie itp.] na kobietach i dzieciach. W sprawę zaangażowani byli i zapewne są nadal czołowi psychiatrzy i słynni psychologowie świata, niemieccy, amerykańscy, rosyjscy. Każdy zapewne na swoim odcinku, nie mając do końca wglądu w to, czemu służą tak naprawdę jego prace, ale niektórzy zapewne przekroczyli próg człowieczeństwa w swoich badaniach. I otóż zrozumiałam co przekazała mi wizja opisana w poprzednim wpisie. Kurdę, musiała pochodzić od... niepojęte...
Słowem: Bóg przysięga, że odpłaci wszystkim tym, którzy podjęli się manipulacji Jego dziełem i ingerowania w geny ludzkie. I będzie to wielka pomsta. Nadchodzi czas odkrycia wszystkich tajemnic.
Wizje przyszły podczas przejścia Słońca przez Pluton w Koziorożcu...
17:30, transwizje
Link
Archiwum