bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
poniedziałek, 28 lutego 2011
Dyskuśnie
Kilka nocy temu wizytowałam moje rodzinne miasteczko. Nie było mnie raptem pół roku, a tu tyle zmian! Ludziska gromadzili się na ulicy przed urzędem gminy, stali w małych gromadkach i każda dyskutowała głośno jakiś wariant rozwiązania kryzysu w gminie albo podnosiła swój projekt. Szłam na dworzec. To zawsze w moich snach syymbol większej zmiany, narzuconej przez warunki odgórne. Kiedy otworzyłam oczy przyszła myśl: a więc to będzie za pół roku w naszym polskim Burakowie.
19:40, transwizje
Link
niedziela, 27 lutego 2011
Przebudzenie
Obudziłam się w środku nocy. Wiał ponury silny wiatr. Przez chwilę zbierałam myśli, w końcu poczułam niepokój. Postanowiłam wyjrzeć na zewnątrz, aby stwierdzić, czy wiatr jest rzeczywiście tak silny i niebezpieczny, jak mi się zdaje. Uderzał w dom od południowego zachodu. Wyciągnęłam rękę w górę, aby włączyć kinkiet. Nie zapalił się. Do tego awaria prądu, kurczę! Ciemności egipskie.
Na tym obudziłam się w ciele fizycznym.
18:42, transwizje
Link
piątek, 25 lutego 2011
Śpi-talnie
Nad moją rodzinną miejscowością, idąc szybko od wschodu zawisła ogromna, ciemna, ponura chmura. Kazałam wszystkim zamykać okna i drzwi, ukryć się gdzie bądź, ale nikt nie brał ostrzeżeń poważnie i zaczęli zamykać w ostatniej chwili, gdy niektórzy zostali już zaatakowani. W chmurze bowiem ukryty był gigantyczny niebiański rak (jak przypuszczam, ale może skorpion), patrząc od dołu widziało się jego skorupiaste odnóża wyrastające z ogromnego odwłoka. Rak tej wielkości mógł z łatwością wchłonąć całe miasteczko.
Z ramienia raka pojawiali się ludzie-nie-ludzie, bezwzględni jak maszyny i zabijali okrutnie każdego, kogo zdołali dopaść. Nie wiem jak, pozbawiali ich sił i życia.
Uciekłam ze znajomym daleko. Tam niebo było jeszcze czyste, błękitne. Odkryłam wejście do podziemnych zabudowań i weszłam tam, chcąc się ukryć. Korytarz kończył się oszklonym okienkiem, nieco podobnym do tego w aptece. Stara lekarka wzięła do ręki pudełko leków, które jej dostarczyłam. Były tam antybiotyki, witaminy i środki dezynfekcyjne. Lekarka nie pozwoliła mi lekarstw wyciągnąć rękami, tylko zastosowała specjalne urządzenie, chroniące wnętrze przed bakteriami z zewnątrz. Był tam ewakuowany zawczasu przed inwazją szpital dziecięcy.
16:57, transwizje
Link
sobota, 19 lutego 2011
Grzybnie
A więc manifestuje się już "grzyb"...? Proszę przeczytać niusa na stronnie pod adresem: http://permakultura.net/2011/02/19/na-soi-i-kukurydzy-gmo-wykryto-nowy-rodzaj-organizmu-jest-patogenem-zarowno-dla-roslin-i-zwierzat/.
Przypomnę: od lat miałam koszmary o "grzybie", który miał mieć coś wspólnego z kosmosem, dziwnym organizmie, atakującym rośliny, a u ludzi powodującym flegmienie płuc i pogłębiającą się ohydną depresję powiązaną ze zmianą charakteru. Według snów: nic go nie zatrzyma. Jedynie będzie można spowolnić jego rozprzestrzenianie się. Profilaktyka (podana mi w snach): państwo powinno zamknąć granice przed uprawą GMO pod każdą postacią i produkować pasze dla zwierząt jedynie z lokalnych upraw; człowiek - jeść tylko to, co się samemu wyprodukowało (aha, to jeden z głównych moich motywów zostania rolnikiem, te koszmary były mocno dołujące i przerażające); w przypadku depresji zaś ma pomagać jedynie medytacja.
19:45, transwizje
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 lutego 2011
Kome/ę/en/tnie
To nie dlatego, że darzę jakimś specjalnym kultem C`s (Kajopejan), channeling jako metodę, Laurę i Arka (szacunek to nie kult, zresztą jestem od dziecka nieskora do bicia pokłonów, z wyjątkiem przyjemności, jakiej zaznaję podczas słuchania zespołu "Kult"), daję ten wyciek z wyższych wymiarów czasoprzestrzennych. Raczej jako ciekawostkę, notatkę, gwoli zapamiętania i zerknięcia w nią za jakiś czas.
Otóż ktoś mi nieznany już był tak szybki, że przetłumaczył ostatnią sesję C`s na temat czarnej śmierci (tj. dżumy). Brzmi ona tak:

P[ytanie]: (Andromeda) Czy kometa Elenin będzie odziaływać i spowoduje znaczące zniszczenia tego roku na Ziemi?

O[dpowiedź]: Możliwe, że tak.

P: (Perceval) Pewnie nie jesteśmy w stanie określić kiedy dokładnie. (L) Tak, sądzę, że to zależy od warunków na planecie i wielu innych czynników. To nawet nie przeszło przez pas asteroid jeszcze. To przecięcie... Tego pasa asteroid pomiędzy Jowiszem i Marsem, i nie przejdzie aż do marca, kwietnia...

O: Elenin już zbiera żniwo.

P: (Percaval) Jak duża ona jest?

O: 500 km średnicy wzdłuż długiej osi.

P: (Perceval) Przynajmniej nie jest to Wenus...

O: Rośnie.

P: [dyskusja nad pytaniem] (L) Coś jeszcze o tym?

O: To jest tylko jądro.

P: (Psyche) (Rozważając badania, które ostatnio zostały przeprowadzone nt. kometarnych czynników chorobotwórczych i ich możliwej korelacji ze zniszczeniem ponad połowy ludzkości podczas Wieków Ciemnych, które teraz zostały zidentyfikowane jako okresowe kometarne bombardowania),czy zobaczymy powrót Czarnej Śmierci?

O: Niezwykle prawdopodobne.

P: (Galaxia) Najpierw w Europie? Gdzie ona uderzy?

O: Poczekaj i zobacz.

P: (Galaxia) O nie! To wszystko, co miałam do powiedzenia.

O: Ci, którzy mają pewien określony genetyczny profil mogą cierpieć bardzo krótki czas.

P: (Andromeda) Czy to jest ktoś z nas? (Galaxia) To nie brzmi jak: "ktoś jest odporny", ale tak jak: "Będzie cierpieć krótki czas zanim umrze."

O: Palenie tytoniu jest kluczem i pomocą.

P: (L) Kluczem do genetycznego profilu?

O: Tak.

P: To interesujące.(...)

O: Nie tylko obcy nie lubią jeść ludzi, którzy palą! Ale z pewnej perspektywy wirusy, które powodują takie choroby jak Czarna Śmierć są "obce".

P: (Psyche) Powinniście przeczytać artykuł w następnym wydaniu The Dor Connector magazine: "New Light on the Black Death: The Viral and Cosmic Connection". (L) Jeśli spojrzysz na to z perspektywy 4 gęstości, kiedy coś takiego jak Czarna Śmierć przyjdzie i nastaje globalne cierpienie - i kiedy czytasz o tym, Czarna Śmierć, to to jest straszne - ale jeśli na naszej planecie jest cierpienie od czegoś takiego jak to, 4D STS dostałoby bogatą ucztę cierpienia, tym oni się żywią. Więc, obcy wirus byłby interakcyjny z rzeczywistością 4D przez dostarczanie im jedzenia.

O: Wystarczająco blisko!

P: (Andromeda) Kiedy to się zacznie? (Atriedes) To jest rodzaj przepowiadania... (śmiech) (Galaxia) Wkrótce, czy w dalszym terminie?

O: 18 miesięcy do 2 lat.

P: (L) Innymi słowy, jeśli Elenin lub coś jeszcze ma coś w ogonie, i Ziemia przejdzie przez ten ogon, to może nadal potrzebować mniej więcej roku, by to osiadło na ziemi?

O: Tak.

P: (Galaxia) Czy koloidalne srebro pomoże nam w walce z plagą?

O: Nie samo, ale bardzo pomocne.

P: (Galaxia) Czy nasze zmiany w diecie pomogą nam to zwalczyć?

O: Ogromnie!!! Zwłaszcza spożywanie tłuszczu dla zabezpieczenia komórek.

***

Hm, można się wystraszyć, zwłaszcza, jak zamieszkało się we Francji... Moje źródło donosi mi również, że wedle C`s warzywa już są niezdrowe i najlepiej przeorganizować dietę na "paleolityczną". (He, he). "Wszystkie warzywa, które mają nasiona są trujące. Wszyscy "oświeceni kasjo-fani" zastanawiają się, czy nie zacząć palić tytoń, żeby ocalić swoje życie. Ci ludzie mają często obsesję na punkcie ocalenia swego życia. Uciekać, uciekać! I najważniejsze to przeżyć. To naturalne dla człowieka, instynkt samozachowawczy, ale tu w podtekście zdaje się jest czwarta gęstość. Chcą ocaleć, żeby się tam dostać" ["żywcem"?].

A mnie uderza od jakiegoś niedawnego czasu narastanie w ludziskach strachu, i to nerwowe rozglądanie się wokół siebie. Ma go coraz więcej "krawaciarzy" i "szpileczek" z miasta (jak ich nazywają nie tylko na mojej wiosce), do tej pory ironizujących z wyższością na temat moich motywów przeprowadzkowych. Które, przypomnę walnęły we mnie podczas mocno koszmarnego dla mnie (psychotycznego wręcz) 1999 roku. Dając mi czas do 2010. Który minął, a miał być ostatni w miarę spokojny.
13:06, transwizje
Link Komentarze (2) »
środa, 16 lutego 2011
Białoruśnie
Pod wpływem mrozu, nasilonego w czas księżycowej pełni, a który nastąpił po okresie wiosennego ocieplenia, co sprawiło, że rośliny odprężyły się za bardzo, zaczęło trzaskać w lesie obok chaty. Bywa, że to pojedynczy trzask, a dziś w nocy szły całe serie. Jedna po drugiej, w małych odcinkach czasu.
Przypominały kanonady strzelb niewidzialnych łowców leśnej zwierzyny. Pobudziły moją wyobraźnię, zatem nieco sama się wzięłam i wystraszyłam, pomyślawszy, że to np. służba pograniczna ściga jakiegoś groźnego zbiega z Białorusi, a ja zapomniałam drzwi zamknąć na klucz od domu.
Z tego wszystkiego przyszedł wizjosen.
Koło mojej chaty wiódł ze wschodu na zachód po ziemi kabel telefoniczny, z powtykanymi co kilka metrów zapalonymi świecami. Kabel urywał się przed bramą, czyli nie wyszedł na zewnątrz. Pojawił się stary, wysoki, szczupły Białorusin z dwoma chłopcami, jego wnukami. Chłopcy, najwyżej dziesięcioletni penetrowali ciekawie moje obejście (nie byli zbyt wścibscy), a ich dziadek zechciał ze mną pogadać. Pokazał mi swoje zdjęcie sprzed kilku dziesiątek lat. Stwierdziłam, że był przystojniakiem, ale nie zrozumiał tego słowa, może nie dosłyszał, choć mówił dobrze po polsku. Stwierdził, że jest na tyle stary, że pamięta czasy przedwojenne, lata trzydzieste, gdy Polska sięgała dużo dalej w głąb dzisiejszej Białorusi. Tyle może powiedzieć o tamtych czasach, że relacje Polaków do rdzennej ludności białoruskiej nie podobały mu się, były złe. I nie chciałby, aby to wróciło.
14:02, transwizje
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 lutego 2011
Górnie
Najpierw wcześniej oczywiście w nocy (ech, znów bezsenność) bawiłam się w umyśle przestawianiem planet w moim horoskopie prostym sposobem na progresje. Tak, żeby zasnąć. I po raz któryś z rzędu musiałam przyznać, że się zgadza, tak, jest taki rok, ostatni dla mnie. I wiem który.
Potem w dzień przeczytałam wieść, że ku Ziemi leci asteroida, której tor przecina się z Ziemią 13 kwietnia 2036 roku. Nazwano ją imieniem egipskiego węża chaosu, Apopis. Ha, dobrze jest znać "termin odgórny", "le terme prefix", jak go zwał Nostradamus... Być może tę asteroidę miał na myśli, pisząc o końcu Watykanu, "wąż na burcie legnie", choć datę podał za Trithemiusem 2039-41 i właściwie nie wiadomo co oznacza, jeśli chodzi o konkretne wydarzenie. Wiele więcej i równie tragicznie będzie działo się wcześniej. Wszystko ma ten termin. I roślina i zwierzę, i człowiek, i nawet cywilizacja. Super, jest super.
Stawia onże do pionu i skierowuje myśl na tu i teraz, niezawodnie. Działanie, każde działanie, bardzo poważne czy mniej, staje się grą, igraszką wolnego umysłu wobec prawdy.
09:32, transwizje
Link
poniedziałek, 14 lutego 2011
Ataknie
Ledwie zasnęłam już się ktoś pojawił i mnie obudził. Miałam zamknięte oczy i silną reakcję ostrożności. Nie na darmo. Gość zaczął ściągać ze mnie kołdrę w jakichś swoich celach, może wzięcia... Pamiętając, co się wczoraj działo, odebrałam to jako kolejną próbę ataku na moją świadomość i pamięć. W kącikach uchylonych powiek niekiedy migotało mi niezbyt ostre światło, jakby latarki, albo dwóch. Odruchowo zaczęłam powtarzać w umyśle imię Jezusa Chrystusa. Nie zawsze to robię. Tylko, gdy podsuwa mi to intuicja, rozpoznająca lepiej intencje ingerującej istoty. No, więc gdy uparcie powtarzałam w umyśle mantrę i modlitwę od razu wyczułam wahanie u nie-gościa. Zareagował emocjonalnie (a więc nie był to szarak), choć niezbyt ostro, emocje były dość bezjajeczne. Odebrałam silne rozczarowanie i wzrost zawziętości, aby jednak wykonać plan. Istota (lepiej brzmi gość, wyczuwałam męską istotę i nie było w niej nic z Obcego, choć była raczej niska) kilka razy usiłowała jednak mnie podejść, lecz ja wzmagałam opór. Na imię reagowała zaniechaniem i odstąpieniem na pewną odległość. W końcu zniknęła. A ja obudziłam się w ciele fizycznym. Kołdra rzecz jasna leżała bez zmian na swoim miejscu.

Następny był wizjosen. Wyspę Haiti ogłoszono stolicą światowego Pokoju. Pewien wysoki blondas w białych spodniach, żegnany tłumnie, wsiadł na pokład statku, płynącego do Izraela. Ledwie statek wyszedł spośród Wysp Karaibskich blondas zdjął swoje spodnie. Były poplamione żółtawo-białą farbą, jakby przecierką. Miał zamiar wyrzucić je w morze i ślady po sobie zatrzeć...
10:01, transwizje
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2
Archiwum