bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
środa, 15 listopada 2006
Głos

Schodzę do piwnicy domu rodzinnego. Hej ho! Jest tam kto?! pokrzykuję, żeby dodać sobie odwagi. I odzywa się głos, z głębi, jak z beczki, zamazany, niezrozumiały. Przebudził mnie.

Potem trójka dzieci na tapczanie. Niewinnie baraszkując ze sobą pokazują przypadkiem gołe pupy. Nagle podejrzewam, że to demony. I rzeczywiście zaraz zaczynają się zmieniać, nabierają dorosłych, obleśnych rysów. Ale jeszcze próbują coś zaproponować. Egzorcyzmuję je, znakiem i modlitwą. Trzymają dystans, minki im rzedną. Zaczynają się mocować. Z uporem powtarzam zabiegi i słyszę głos Pana, mówiący tę modlitwę ze mną razem. Demony znikły.

17:49, transwizje
Link Komentarze (5) »
wtorek, 14 listopada 2006
Zaraz-a
Były ostatnio sny, właściwie wizje, z bezsenności. Widziałam oczami Nostradamusa płonące ognie w miastach, masowo opuszczanych w panice. Dobytek załadowany na wozy, ludzie i ich dzieci o twarzach zakrytych białym płótnem, ciche, poważne głosy, mowa o zarazie i o tym, że wiezione na jednym wozie dzieci są chore. Moje oczy należały do kogoś kto jechał obok konno i asekurował powszechny exodus. Potem, to prawda, wóz z jego dziećmi (chłopczyk i dziewczynka) i żoną i dobytkiem (rzeczy, zwierzęta) odłączył się od grupy, stoczył bezwładnie w dół i przewrócił. Śmierć.
Widziałam też tak, jak on widział. Wpadał w trans, podczas którego gałki oczne wywracają się, źrenice zwracają maksymalnie ku górze i wtedy pojawiał się obraz w jego mózgu i kontakt z przyszłością. Ujrzał tak swoje dzieci narodzone w przyszłym czasie, wrażliwego chłopca ze szczęśliwym uśmiechem i gromadkę innych, z którą rozmawiał. I to pozwoliło mu żyć dalej.
Potem było widzenie kogoś jak Margot, silne napięcie seksualne, rozładowywane z jednym, dwoma młodymi mężczyznami potajemnie, ale tak dręczące, że nastąpiła próba posiadania stałej kochanki. Ta się znalazła, z niższych sfer, z grona dworskich, choć nie była zbyt zainteresowana tym co robi.
Z tego ślub i małżeństwo, drugie.
Muszę sprawdzić daty, czy to w ogóle byłoby możliwe.
20:19, transwizje
Link Komentarze (3) »
sobota, 04 listopada 2006
Pierwszy śnieg

W nocy przebudził mnie ze snu wizyjnego, w którym były wysokie ceglane mury jakiegoś starożytnego zamku, duch, mężczyzny, wysokiego. Nie był zły, ale zasadniczy i milczący.
Kiedy zabrałam się rano do pracy odkryłam go od razu, tłumacząc materiały, które ściągnęłam sobie po francusku. Plancus, konsul rzymski, o którym, w kontekście ostatecznej zmiany wieków ni stąd ni zowąd wspomniał Nostradamus dwa razy, w czterowierszu, i w Liście do Króla, pisząc "gród Plancusa".

17:30, transwizje
Link Komentarze (6) »
Archiwum