bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
środa, 23 listopada 2011
Klucznie
He, prawie całą noc nie spałam. A w przerwach od niespania wizja... czarnej dziurki od klucza przypominającej ciemny pionek szachowy. I sen, w którym AS ogłosił, że w poprzednim życiu nazywał się Jean, a może Lucien (?) Sey/g/ment, czy tak jakoś (imię i nazwisko widziałam wydrukowane dużymi literami, ale umknęło mi, imię mogło być całkiem inne. Żył w XVIII wieku i na dowód tego włożył sobie na głowę 18-wieczną blond-perukę i z trochę bezczelnym śmiechem wczuwał się w rolę... Hm, rano patrzę na Tablicę, a tam jakieś przepychanki z jakimś ktosiem-luckiem, lucyferem i chrystusem w jednej osobie, nosicielem klucza do czegoś, czego nijak nie panimaju. I nie mam jak pojąć, bo rozwożenie gnoju z obory, dzięki sprzyjającej ciepłej pogodzie nieustająco trwa.
17:02, transwizje
Link
czwartek, 17 listopada 2011
Laśnie
Dziś przyszła do mnie Pola Laska. Niosła w ręku, trzymając ją od niechcenia za czubek szyjki, butelkę czerwonej wódki, napełnioną dokładnie do połowy. Sunęła pięknym od niechcenia krokiem, ulicami nocnego miasta, znudzona tymi, którzy uwielbiali się w jej towarzystwie pokazywać. Mieszkała w starej kamienicy, na parterze, w mieszkaniu bez okien, brudnym i zasyfionym. Przed laty ulokował ją tam jakiś wysoko postawiony kochanek. Teraz starzała się, lecz wciąż emanowała niesamowitą zmysłowością połączoną z arystokratycznym stylem. Najęłam się do niej za sprzątaczkę... We śnie, i po obudzeniu była jeszcze dość długo, aż wstałam. Nie opowiem więcej, każdy ma swoją wizję. Jedno jest wspólne. Poruszenie serca i siła rozpierająca splot słoneczny...
18:19, transwizje
Link
wtorek, 15 listopada 2011
Głuśnie
Darka znam z YT i sławnej wieści, która obiegła w tym roku internet i różne fora o wizycie służb u niego w domu i oskarżaniu go o propagowanie nazizmu. Wpłynęło to na obudzenie się kilku snów wtedy dotyczących sprawy, która go interesuje. Wczoraj ktoś podrzucił mi adres jego bloga (moje-riese.blogspot.com)i spędziłam cały wieczór na lekturze od deski do deski. Anim zauważyła jak zrobiła się głęboka noc i wszyscy w domu zasnęli. Kiedy wyłączyłam komputer ogarnął mnie lęk. Ale to, że lękliwą mam wyobraźnię to ja wiem, więc dzielnie pomaszerowałam do łazienki, a potem do łóżeczka spać. Zaczęłam się zastanawiać skąd to roztrzęsienie. I przyszła do mnie pamięć z okresu najbardziej nasilonych koszmarów nocno-dziennych i ich treści, które mogą, choć nie muszą być powiązane. I to, że najpierwsze sny jakie pamiętam z dzieciństwa dotyczyły wilka, czarnego złośliwego wilka czyhającego na mnie pod łóżkiem albo za drzwiami. Pamięć podsuwała skojarzenia: przemiana w wilka, prawie realna, której doświadczyłam w okresie młodzieńczym, na jawie, powstrzymana tylko tym, że nie spojrzałam w lustro. Wizje istot z głębi, mrocznych i "jasnych" (były pająkopodobne, ogromne, odnóżaste jak korzenie drzew, istoty Źródła, Jądra, jedne smolisto-szare, absolutnie złe i śmiercionośne, drugie czerwone, w barwie ognia, jeszcze potężniejsze, wobec których trzeba znać mantrę ochraniającą, aby nie spaliły) wraz z akcesoriami z II wojny światowej i potwornymi zwidami diabolicznych przywódców III Rzeszy, mowa o klątwie, potężnej klątwie trzymającej nasz świat w nierozerwalnej sieci Największej Magii, człowiek nie jest w stanie wyrwać się z niej. O stroszku chichoczącym, o mocy budzącej się, mrocznej, która zostanie przekierowana modlitwą Wybrańca Bożego przeciwko tym, którzy ją uruchomią... Nagle usłyszałam głośne walenie do drzwi albo w dom. Nie mogłam się ruszyć, byłam w transie. Coś się po chwili zjawiło, poczułam istotę na plecach, nieludzką, pso-podobną. I huk w uszach, jakby cały słuch obrócił się do wewnątrz. Usłyszałam własny głos, mówiący jakby do kogoś: Słuchaj... I ocknęłam się, gdy nagle odeszło, jak ostrzegający strażnik potwornej Tajemnicy, spokojna, w pełni osadzona w rzeczywistości racjonalnie kontrolowanej jawy.
09:34, transwizje
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 listopada 2011
Marśnie
A tak nawiasem mówiąc. Napis na transparencie niesionym przez pochód brzmiał: MarSz Niepodległości. Czyli podświadomość rejestrowała przepowiednię... Mars z Niepodległości, czyli... Wojna z [powodu] Niepodległości. Korona nad S dopisuje tu jeszcze nadrzędną wartość owej marsowej potyczki, Polskę. Czyli: Polska wojna z Niepodległości. Jakim więc sposobem był to w zamiarze pochód pokojowy? Żadnym.
12:26, transwizje
Link
Odpisowo
Dostaję czasem pytania kiedy spełnią się obrazy z moich snów. Czy coś wiem na ten temat. Odpowiadam zbiorowo:

Nigdy, albo bardzo rzadko mowa w wizjach jest o datach. Czasem bliskość lub dalekość w czasie rozpoznaję na podstawie pory snu. Jeśli wizja ukazuje się zaraz po zaśnięciu lub około północy, może dotyczyć wielu lat do przodu. Te nad ranem sprawdzają się blisko. I często wywołane są podobnym wydarzeniem, które nadchodzi na dniach, lecz wcale go nie dotyczą. Jak np. wizja marszu ludzi z krzyżykami na szyjach mogła przyjść jako niby-zwiastun Marszu Niepodległości, tymczasem dotyczy czegoś innego, późniejszego, jedynie podobnego. Czasem (jak udało mi się kilkakrotnie zauważyć) sprawdza się za trzecim razem (Marsz był pierwszy).
Tak samo ruina waluty, wiatr z zachodu wstrząsający domem/Polską opisuje coś innego, niż bankructwo Grecji.
Tyle wiem.
Nie mam uszeregowanych wizji, których doświadczyłam w jakiejś logicznej kolejności, co po czym. Jeśli kieruję się czymkolwiek tego rodzaju, to na bazie Nostradamusa, którego jednak do końca nie rozumiem.
Parę rzeczy na podstawie jego zapisów ustaliłam, choć mogę się przecież mylić i jeśli tak się okaże, to nie będę zdziwiona ani zawiedziona. Prawdziwie niebezpieczna i powiązana z upadkiem banków na świecie będzie rewolucja we Włoszech, bardzo krwawa, prędka, zaskakująca wszystkich. Najpierw jednak będzie jedna śnieżna zima, która spowoduje ogromne powodzie w Europie Zachodniej i we Włoszech. Powódź Tybru wymyje z ziemi coś, co w krótkim czasie zachwieje religią katolicką. Grobowiec, z zapisami w kamieniu. Nie da się treści zapisów ukryć na długo, "choć pierwszy, kto je rozgłosi, zginie". Będzie z tego ogromna międzynarodowa wrzawa.
Owe zamieszki włoskie zaczną się w maju, nie wiem jakiego roku. Myślę, że jakiegoś bliskiego. 12/13/14? Będą interwencje armii zachodnich, ogromne zamieszanie w Europie. Zacznie się też równie krwawa rozprawa w Niemczech, gdzie "będzie się brodzić we krwi do połowy nogawek", tam przede wszystkim będzie walka z mniejszościami narodowymi. Do tego ataki z powietrza bomb rzucanych na wielkie ważne miasta i gmachy międzynarodowe (typu ONZ?). I epidemie chorób typu tyfus, dyzenteria, czerwonka, cholera, czyli użycie broni biologicznej, mające na celu unieruchomić ludzi, wielkie miasta. Trzeba też się spodziewać potężnych awarii elektrowni atomowych, które skażą wielkie połacie ziemi i przyczynią się, oprócz dewaluacji pieniądza i zaburzeń klimatu do wybuchu głodu.
Jak na razie więc, póki wszystko dzieje się w sferze przypuszczeń, wirtualnej, medialnej, rozgrywanej prowokatorami nie ma co się nadmiernie podniecać. Ale trzeba być gotowym i mieć przygotowany program działania na trudny czas. On naprawdę stoi za progiem.
10:43, transwizje
Link Komentarze (1) »
czwartek, 10 listopada 2011
Grupnie
Kilka dni jakieś swobodne rozmyślania, dawno zarzucone, na tematy z pamięci reinkarnacyjnej (sprowokowane narodzinami inkarnacji dobrze znanej mi istoty). Szperałam w wikipedii, wielu z nas jest w niej, z poprzednich żywotów, he. Nagle zrozumiałam, kim była A. poprzednio. A kim J. Wszystko być może, bo nic poza intuicją za tymi wnioskami nie stoi. I nic z tego nie wynika, poza lepszym zrozumieniem zjawiska, które nazywa się misja. Zadanie, dokładnie zaplanowane, rozłożone w czasie, grupowo podjęte, w konkretnych celach. Dla zabawy zaczęłam szukać ASa. Bo mam go narysowanego kilka lat temu w notesie, w oficerskim stroju polskiego szwoleżera. Szukałam kogoś spod Raka. No, to znalazło się dwóch.
Poza tym czytam "Ponerologię" Łobaczewskiego. Z tego widzenia twarzy małpio-ludzkich, o krzywych, zwierzęcych zębach. Pochodzenie psychopatów zapewne. Też twarz starszawego mężczyzny, bladego, z czarną okrągłą bródką na dość szerokiej i poza nią gładko wygolonej brodzie. Zaczęła się przekształcać w owe gorylowate prymitywnie rysy.
04:34, transwizje
Link
wtorek, 01 listopada 2011
Splotnie
Oto jak makrokosmos łączy się i równoważy z mikrokosmosem, a raczej, hm... większe zawiera się w mniejszym. Wczoraj przed zaśnięciem wyrwał mnie z półsnu nagły skurcz w dołku, tak silny, że o mało się nie zakrztusiłam i nie udusiłam treścią żołądka (na szczęście nic nie jadłam od czasu lekkiego obiadu). Dość długo dochodziłam do siebie, ale w nocy trwał dyskomfort, daruję sobie opis jego dziwacznych objawów, bulgotów brzusznych i bólów pojawiających się i znikających w jelitach całkiem bez realnej przyczyny. Zasnęłam nad ranem i wstałam w nastroju godnym wszystkich świętych oraz z ciężarkiem ukrytym gdzieś w okolicach splotu słonecznego. Pierwsza rzecz: zadzwoniłam do rodziny, pytać, jak tam sprawy. Wsio ok (od dwóch dni jestem ciocią-babcią swojej siostro-mamy z poprzednich żywotów). Zatem to żadna przyczyna zaburzeń nocnych. - Do diabła, coś się wydarzy! To nie jest normalne. Tylko co ciało chce mi powiedzieć? - dumałam. Po południu zdarzyła się awaria samolotu pasażerskiego nad lotniskiem Okęcie. Relacjonowana na żywo przez radio i tv. Dowiedziałam się o tym od A., która pasąc kozy pod Górą słuchała sobie radia przez komórkę. Zadzwoniła tylko po to, aby mi powiedzieć, bym włączyła radio. Samolot krążył wtedy nad lotniskiem czekając na jego uporządkowanie. Poczułam silne parcie. I żadnej bieżącej relacji odciągającej uwagę od Makro-! Wyszłam na taras, podniosłam ręce tak, jak uczono mnie w wizjach i pomodliłam się kilkoma modlitwami-mantrami, które zawsze stosuję. W pewnej chwili poczułam silne mrowienie w rękach i nagłe uspokojenie... Wkrótce A. przyprowadziła stado do obory. Spytałam o samolot. Spoko, wylądował. Uf, kulka w splocie słonecznym zniknęła jak ręką odjął.
17:49, transwizje
Link Komentarze (1) »
Archiwum