bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
piątek, 21 grudnia 2007
Lustro
Zastanawia mnie cecha, którą wykazuje większość ludzi, którą też kiedyś miałam, ale świadomie się jej wyzbyłam, wyciągając wnioski z doświadczenia. Niestety, chyba większość, wzmocniona faktem bycia w większości nigdy tego nie zrobi, a szkoda. Chodzi o przypisywanie nieznanym osobiście ludziom cech i właściwości, których ci w ogóle nie mają, ba, nigdy nawet nie dali najmniejszego powodu do tego, aby ich o to posądzić. Internet sprzyja takim nie-znajomościom... Ale jest to też częste w bezpośrednich relacjach, które mają jakąś nierówność, np. uczeń w stosunku do nowego nauczyciela, fan do swego idola. To się nazywa projekcja. Własne wyobrażenie o kimś, czymś rzutowane w przestrzeń, na ścianę-człowieka, który chcąc nie chcąc gra rolę w jakimś przedstawieniu, które ktoś sobie umyślił i przeżywa. Niektórym się to podoba i wychodzą z siebie, aby zasugerować różne fantazje innym, a potem je odgrywać, niczym gwiazdy ekranu, które się utożsamia z ich rolami. We mnie to zjawisko budzi zniecierpliwienie i wstręt. Staram się je ignorować, ale co rusz się zdarza, że ktoś uważa mnie za kogoś, kim nie jestem. Cechy owej roli bierze ze standardowej szuflady, gdzie wrzucane są wszelkie stereotypy, mniemania, mody i trendy. Cholera, czy muszę specjalnie każdemu wyjaśniać, że nie mam z tym nic wspólnego i nigdy nie miałam? Doszło do tego, że jeśli ktoś wali z takiej rury na wstępie to na wstępie go olewam, bo szkoda gadać. A przecież mogę się mylić, nieprawdaż?
13:42, transwizje
Link Komentarze (13) »
Archiwum