bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
czwartek, 17 grudnia 2015
Byt nie wiadomo czego

Tak, zaliczyłam dwa ponure sny w bliskim sobie czasie. Wstrząsnęły mną tak, że wolałam o tym nie mówić. Zresztą ich opis nie byłby dla kogoś niczym ciekawym, gdyż w swojej akcji nie miały nic na tyle makabrycznego, żeby aż takie wrażenie obudzić. A jednak obudziły! 

Wyrywałam się z tych snów na jawę wcale bez poczucia ulgi. Całe ciało roztrzęsione. Objawy po-KZM-owe bardzo nasilone, czyli mrowienie i parestezje w kończynach i głowie. W żołądku taki stres, że ściskały mdłości jeszcze w ciągu dnia. I to panoszące się wrażenie bezwiary, zła, nieuchronności, melancholii bez końca i bez nadziei. 

Za pierwszym razem kontakt z tym czymś, z tym niewidzialnym bytem, który taki sen wygenerował zmusił mnie do stoczenia swoistego pojedynku wewnętrznego. Zadany mi sen próbował mnie przekonać, że czeka mnie nawrót KZM, że wirus zmutował i odnowi się, a złe samopoczucie potem i atak parestezji w ciągu dnia były jakby tego dowodem. Usiadłam do poprawiania tłumaczenia Nostradamusa i nagle zrozumiałam kilka spraw, złożyły mi się w całość i napisałam artykuł "Daty drugiej i trzeciej wojny światowej", który na drugi dzień zamieściłam w pressmix. 

Dwie czy trzy noce później koszmarne spotkanie powtórzyło się znowu. Sen był inny, wizyjny, przyciemniony, dziejący się w abstrakcyjnym świecie wirtualnej gry. W której pojawiali się oni. Nie udało mi się ich uniknąć, wpadłam w pułapkę. Miałam służyć im za pożywienie w warunkach także dla nich wymagających przetrwania.

Tym razem lęk był większy, wstrząs potworniejszy. Zerwałam się z łóżka i jakieś dwie godziny usiłowałam zebrać myśli, czytając "Księgi Jakubowe" i pijąc herbatę z czystka. 

Kontakt naruszył moją stabilność, trzymałam równowagę umysłu tylko siłą woli. Sama myśl, że znów coś mi się od nich, czy o nich przyśni, gdy się położę, dziś, jutro, pojutrze, za tydzień, czy za miesiąc była tak straszna, że przestałam dziwić się tym, którzy pod wpływem "lęków i zaburzeń snu" popełniają samobójstwo.

Brałam pod uwagę, że to skutki KZM, które przynoszą właśnie zaburzenia nerwowe, depresję i stany lękowe. To byłoby prawdopodobne, gdybym nie znała tych istot z wielu innych nocnych spotkań sprzed lat, to one także były odpowiedzialne za atak depresji u mnie w czasach warszawskich. A wtedy żadnego KZM nie było.

W tych snach noszą nazwę Panów świata. W gnostycyzmie nazywa się ich archontami. Kilka nocy temu pojawiły się krótkie wizje ich wyglądu zewnętrznego. Wysokie wydłużone czaszki, szerokie usta. Znajduje się takie w różnych miejscach naszej planety. Już tu byli, żyli, przeszli w wyższy wymiar i czekają na powrót, przygotowując sobie odpowiednie warunki i ciało. Wygenerowali, poprzez inspirację, kilka trendów kulturowych. Do nich należy kult wampirów, rozpoczynający się powieścią o Nosferatu, potem filmem, potem szeregiem książek i filmów o nieśmiertelnych, biseksualnych i androgynicznych wampirach podobnych jak dwie krople wody do ludzi. Są mistrzami oszustwa. Wiedział o nich Philip K. Dick. Wiedzieli gnostycy. 

Tytuł tego wpisu zaczerpnęłam z Nostradamusa. 

11:52, transwizje
Link Komentarze (20) »
Archiwum