bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
wtorek, 18 marca 2014
Trzyśnie

W ostatnim czasie taki sen, pierwszy z zapamiętanych: mieszkam na pograniczu z Ukrainą, w miejscowości przedzielonej na pół granicą państwową. Zaczynają się niepokoje. Ukraińcy szemrzą, skupiają się po cichu, coś knują. W końcu ktoś morduje siekierą działacza gminnego, podczas kąpieli w bani (był owinięty w pasie niebieskim ręcznikiem, w kolorze flagi unijnej). Znajomi miejscowi radzą mi uciekać póki czas. Pakuję jakiś dobytek na wózek i ciągnąc go za sobą uciekam ścieżką przez las, biegnąc w panice. Jest czas jesieni lub przedwiośnia. Kilka metrów obok ścieżki, za drzewami biegną tory kolejowe, może już po stronie ukraińskiej. Właśnie przejeżdża nimi pociąg. Przystaję, ukrywając się za drzewem, aby nikt z okien wagonu mnie nie wypatrzył...

Kilka dni później zaczęłam codziennie biegać rano.

Drugi sen z zapamiętanych: akcja znów działa się w pociągu, dotyczyła jakichś politycznych spraw, które zapomniałam po obudzeniu. Pamiętam jedynie ASa, który stał na peronie, nieogolony. Co w moich snach oznacza podziemne działania.

Sen trzeci, dzisiejszy: siedząc nad rzeczką mego życia (rodzinne strony) czytałam najnowszą książkę Alefa Sterna. Była grubości "Bombki pod choinkę", szybko i łatwo się czytało, choć styl był podobny miejscami do "Poli Laski", pełen gry słów i dźwięków. Nie zapamiętałam treści, jedynie to, że tekst z ostatniej strony dotyczył D. Tuska. W trakcie czytania, ktoś poprosił mnie o opiekę nad małą dziewczynką, więc trzymając ją za rękę przechadzałam się wzdłuż brzegu rzeki. Pozwalałam jej chodzić po płytkiej wodzie, tam, gdzie widać było dno, ale w pewnym miejscu dno ginęło w ciemności, pojawiła się głębia, a brzeg zrobił się grząski. Wycofałam ją stamtąd.

10:01, transwizje
Link
wtorek, 04 marca 2014
Iskiernie

Tak mi właśnie coś wyszło o Ukrainie w kartach, 9 kart. Nie podaję szczegółów, bo i tak mało czytelne dla laików to by było. Zanotowałam sobie rozkład. Wstępne wnioski: na razie wojny ne bude, Putin sobie świetnie poradzi z zaanektowaniem terytoriów. Stłumienie siłą buntu uda się, ale na krótko, dzięki poczuciu klęski, przykręceniu kurka, inwigilacji i grze fałszywych deklaracji. Społeczeństwo jednak nie pójdzie w całości na współpracę. Zaczną znów budzić się ogniska powstańcze w miastach i w terenie, co sprawi, że pojawi się możliwość interwencji z Zachodu (będą na to liczyć, żądać tego) i przyłączenia zbuntowanych terenów. Ostatnia karta jest opozycyjna, agresywna, niekontrolowana (odwrócona Królowa Kijów), dlatego nie wróży to dobrze sprawie pokoju na naszym wschodnim pograniczu.

Poza tym dzielę się przepowiednią, którą ułożył Pucio-Pucio, znajomy znajomego. Miewa facet przebłyski, zwłaszcza puszczając dymka. Wróżba w stylu nostradamusowym brzmi następująco:

Co do czasu tego – kiedy zabłyśnie

i zacznie wzrastać nocami –

Ty patrz - Gdy na Wschodzie twego Pomieszkania

zaświeci wielki pożar o leniwych płomieniach

A język jego osmali ścianę domu,

w którym się kryjesz, i zatli się, lecz nie zapłonie...

Aż od iskry innej od iskier, o której wiesz i która jest,

Kiedy tamten będzie dogasał,

przez większy jeszcze - daleko - na Jego Wschodzie

Lecz zanim ujrzysz Początek – wychodź po zmierzchu jak Abram wychodził...

Patrz i spróbuj ogarnąć moc twego Boga

i proś mądrości by widzieć i pojąć

Jak ogromna jest liczba – powiesz - niemych świadków...

mrugający okiem...

Ach jakże wzrośnie niepomiernie i Zbliży się...

z Nich Oblicze jego i głowa cała osłonięta – mieniącym się - welonem

Tak Iskra w świat rzucona odnajdzie się Po środku pustki

i zalśni Łuna od Zachodu

Zza Wielkiego Morza słychać będzie Grozę i Pomruk Zemsty

i szczęk oręża śmierci

Pan Karła o dalekim obliczu, zapalony gniewem odwetu,

zażąda zapłaty i okaże skrypty

Zanim wyrzeknie - uczyni - wyciągnie ramię ku wyspie,

która jest – małe - a zwie się – wielkie –

Lecz pośród zgiełku nadchodzącej bitwy dzieje się – 

rzecz nowa -, która ku końcowi Kwitnie

No, to jak już jesteśmy przy iskrzeniu i iskrze, która zabłyśnie na wschodzie to pisałam o tym tutaj.

Co do czasu, AS w Ostatnim Wywiadzie wspomina o 3-4 latach względnego spokoju u nas. Też tak to widzę, biorąc pod uwagę pewne moje konkluzje obliczeniowe na bazie cyklu 70 i 3, czyli 73 lat podanym przez Nostradamusa. Ale to już ostatni ryk smoka rosyjskiego, zatem czym się nam zająć wypada? Spokojem, pokojem, organizowaniem i zagospodarowywaniem najbliższego otoczenia, pracą u własnej podstawy i czekaniem. Prawdziwa iskra w skoncentrowanych na miłości sercach już się tli, ale jeszcze jej nie widać. I dobrze. Tak ma być. 

14:54, transwizje
Link
Archiwum