bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
wtorek, 22 kwietnia 2008
Magia contra Rzeczy-wistość

Kończę książkę o tarocie i przy okazji coś się zaczęło dziać w świecie wizji. Najpierw pojawił się Starzec-strażnik w formie Heremity (pustelnik-gnostyk), ostrzegł przed klątwą i obiecał, że będzie szedł za mną i chronił przed atakiem z ciemności. Dziś nad ranem wpadłam w stan na poły hipnotyczny, a w nim pojawił się znany mi dobrze z innych takich spotkań Zmiennokształtny Blondas. Przybrał postać mojego ojca, ale nie zmylił mnie, osobowość była inna. Napluliśmy na siebie jednocześnie w progu z wściekłości, po czym pojawiły się dziwne i niepokojące zjawiska (pozostawię treść dla siebie). Otworzyłam oczy i siłą woli zaczęłam powtarzać modlitwę, uspokajając umysł. Czułam kojącą obecność Starca. Gdy znów zasnęłam spojrzałam przez okno i zobaczyłam siedzącego w deszczowej kałuży przed chatką... wodnika (niewielki ludzik w czerwonym ubranku, wysokich butach i szerokim kapeluszu). Może czekał, aż wyjdę, albo co, w końcu wstał i odszedł.

08:36, transwizje
Link Komentarze (5) »
czwartek, 10 kwietnia 2008
Oczy innych

W nocy obudził mnie dziwny sen, po którym pozostało silne napięcie. Widziałam wewnętrznym okiem Molocha ludzi, którzy mu służą i są jego pokarmem. Zamieniają się w cyborgi, lecz nie wiedzą o tym. Dowiedzieliby się tylko wpakowani siłą w naturę, a tego nigdy nie zrobią. Na jej tle czują się dziwnie nieswojo i przybierają miny i pozy, których ludzie-ludzie nie rozumieją. Budują sobie para-naturę, betonowe podwórka, kolorowe parkany, strzyżone trawniki, zdalnie otwierane garaże. Zza nich nie widzą tego, co jest istotą życia, Ziemi. Lecz mając władzę nad komunikacją medialną głoszą wyższość cyborżańskiego świata nad ludzkim. Są opakowaniami dla rasy Panów, która szykuje się do ostatniej ekspansji w 3 wymiar. Na szczęście owa rasa nie cierpi smrodu wsi i natury, więc kto jeszcze żyw w swoim ciele i sercu, a nie bojący się smrodków przyrody (w zamian za zaduch spalin, moczu i betono-asfaltu) lepiej niech ucieka ze sztucznego świata.

11:17, transwizje
Link
sobota, 05 kwietnia 2008
England śnić
Byłam od niedawna w Londynie i wszystko mnie tu wzruszało. Właśnie zmarła królowa-matka i szykowano się do uroczystości pogrzebowych. Książę Karol jeszcze się nie pokazywał, ale pod kościołem zbierały się tłumy odpowiednio wcześniej. Dotarłam tam z dzielnicy pełnej Polaków, autobusem, w którym puszczano smutną muzykę, zachwycona, że mogę brać bezpośredni udział w tym światowym wydarzeniu. Wśród gapiów mieli swoje stragany sprzedający przy okazji różne pamiątki. Przeszłam przez cały zespół sklepików prowadzonych przez rodaków Kownokowieńskich i Kowieńskich (napisy głosiły po angielsku Covnocovlens i Covlens) i przystanęłam przy sprzedających zabawki. Moi londyńscy znajomi dorobili się już dwóch córeczek i wypadało im kupić jakiś prezent. I była okazja, bo oferowano drewnianą rozkładaną skrzyneczkę pełną różnorakich drewnianych klocków. Wszystko kosztowało raptem 41 (złotych?), więc szybko zdecydowałam się. Zajęta kupowaniem zgubiłam moją towarzyszkę, małą Paulę, z którą się tu wybrałam. Miałyśmy spotkać się w umówionym punkcie, więc zabrawszy zakup poszłam jej szukać. Trafiłam w jakąś boczną uliczkę, gdzie spotkałam dziwnego człowieka, jakby ludowego znachora. Siedział przy starym drzewie, porosłym mchem. Pokazał mi pismo, w którym przeczytałam, że dokładnie za 2,1 roku od tego wydarzenia (pogrzebu królowej, jak zrozumiałam) zajdą w Anglii straszne i ponure wypadki. Ludzie zaatakują jeden drugiego, a najbardziej zagrożone będą dzieci, skazane na brutalną śmierć. Potrwa to 3,11 lat. Kiedy to czytałam zobaczyłam kilkoro niedorozwiniętych dzieciaków, obgryzających omszałą korę z drzewa, przy którym stałam... Teraz, gdy to zapisuję straciłam pewność, czy chodziło o liczbę 2,1, może było to 1,2 a suma obu liczb dawała 3,11?
13:54, transwizje
Link Komentarze (6) »
Archiwum