bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
niedziela, 19 kwietnia 2015
Gnoźnie

Obudziłam się w środku nocy, a raczej obudził mnie subtelny dźwięk. Rodzaj trzeszczenia powietrza tuż przy uchu. Od razu skojarzenie, że to jakiś owad, błonkoskrzydły, otworzyłam oczy i rozejrzałam się mimo ciemności. "Zobaczyłam" coś podobnego do muchy, wielkości pszczoły, czarna plama poruszająca się po poduszce. Strzepnęłam ją nerwowo, ale już wiedziałam, że to zwid. Zamknęłam oczy i ukazała mi się twarz kobiety, na jej twarzy siedział jakiś owad, jak gdyby wychodził z jej ust. Usłyszałam głos, starszej kobiety, mówiący z (jak sądzę) amerykańskim akcentem: Gnoza...

Zastanawiałam się potem nad symbolem owadów. Niedawno ukazały mi się w ten sposób kleszcze na tle intensywnej radiestezyjnej zieleni, wchodziły i wychodziły z ust jakiejś chorej na boreliozę dziewczyny. Sen przy tym był dziwny, były tam sprawy państwowe, święto polsko-żydowskie, ceremonię reżyserowała jakaś kobieta w dojrzałym wieku. 

Dźwięk, który słyszę czasem na jawie może się z nimi kojarzyć, stąd nasuwa się obraz. Dlatego mogą być zwiastunem kontaktu z jakimś rodzajem wyższej energii. I obrazować wibrację. Ale same w sobie owady są różne. Od karaluchów po pszczoły, albo chrząszcze. Co nieco je rozpracowywałam kiedyś symbolicznie i zazwyczaj oznaczają pewne energie społeczne i sterujące nimi duchowe, idące z "trendów powietrznych". Mucha na ustach oznacza zazwyczaj jakieś wstręty, pomówienia, nieprzyjemne opinie itd. O ile w tym wypadku była to mucha. W każdym razie był to duży czarny owad błonkoskrzydły, niejadowity.

09:52, transwizje
Link Komentarze (2) »
sobota, 18 kwietnia 2015
Rydwanio

W nocy sen: jestem sama w swojej chacie. Coś mnie nagle zaniepokoiło, nie pamiętam co. Wyjrzałam na dwór, wypuszczając z mieszkania psa. Pobiegł od razu w kierunku lasu. Pod drzewem tuż za chatą stał oparty martwy młody człowiek, zabity nożem w plecy. Blady, bez krwi. Rozejrzałam się wokół. Nieco dalej, w lesie i pod lasem kręciły się jakieś osoby, mężczyzna, dalej kobieta, chyba nie mający ze sobą związku. Jakby czegoś szukali. Z niektórych drzew zwieszała się rybacka sieć, porwana, popsuta. Kobieta owinęła się kawałkiem jak płaszczem. Zerknęłam na godzinę na zegarze, żeby zawiadomić policję o morderstwie. Była 9.45. 

Czyli dobrze odczytuję odwrócony Rydwan z wczorajszego rozkładu. Zagrożenie potajemnym zamachem na dziedzica linii świętej krwi. To się dzieje od setek lat. Główni są kasowani. Nożem w plecy.

Nad ranem ukazywały mi się różne nieznane twarze. Kobiet, mężczyzn. 

09:33, transwizje
Link
piątek, 17 kwietnia 2015
Tropnie

Piszę kolejne fantazmatyczne opowiadanie. Zawiera moje sny i wizje na temat przepowiedni Nostradamusa. To mnie skusiło, żeby zapytać karty. Najpierw zadałam pytanie, o jaką główną tajemnicę chodzi w jego dziele. Wyciągnęłam trzy karty: Giermek Kijów, Król monet i Rycerz mieczy. Ojciec przekazujący małemu synkowi wiadomość, którą ma ponieść dalej przez czas. O czym? – spytałam. Wypadł Giermek Pucharów. O narodzinach upragnionego zwiastuna. Nadęłam się i spytałam: co to za tajemnica, którą skrywają utwory Nostradamusa (abstrahując od wydarzeń historycznych w czasie, bo najpewniej nie tylko o to chodzi). Wypadła karta 2 Kije. Tajemnica imienia tego, który będzie właściwym potomkiem. Zapytałam, co mam do tego ja, (bo mi się śnią rzeczy niebywałe z tym związane) i czy ewentualnie ją jakoś odkryję (hehe, niechcący). Wyciągnęłam 4 karty. 6 Kijów (teraz), odwrócony Rydwan (emocje związane ze sprawą), odwrócone 8 mieczy (przyszłość), Koło Fortuny (rezultat). Potrafię je jakoś odczytać, ale nie czuję dostatecznie tej odpowiedzi. Być może ma się nieco inaczej do mojego pytania.

21:06, transwizje
Link Komentarze (9) »
sobota, 04 kwietnia 2015
Przepowiedniowo

Wczoraj w porannej senwizji spacerowałam z jakąś Japonką po ulicach niezidentyfikowanego miasta, był rok może 2009, albo 2011. Wiedziałyśmy z jakichś źródeł, że w 2018 roku w Europie będzie miał miejsce potężny wybuch atomowy i życie na kontynencie stanie się koszmarem. Dlatego planowałyśmy wyemigrować do Stanów.

Dzisiaj senwizja, pewnie z okazji pełni i zaćmienia Księżyca: blisko Ziemi przelatywała kometa, którą ludzie pasjami oglądali na niebie. Nagle coś z niej spadło w atmosferę, przeleciało z hukiem nad naszą miejscowością (we śnie to było całkiem inne miejsce, inni ludzie), miało spaść, według obliczeń jakieś 200 czy 300 km dalej. Od tej chwili zaczął się stopniowo i nieubłaganie pogłębiający się kryzys gospodarczy. Ludzie byli zaniepokojeni i smutni. Ja przynajmniej nie martwiłam się o jedzenie.

17:12, transwizje
Link Komentarze (2) »
środa, 01 kwietnia 2015
Przepowiedniowo

Wczoraj rano wpadłam w stan wizyjny tuż przed wstaniem z łóżka. Jest to trans, a jednocześnie posiadam możliwość w każdej chwili otworzenia oczu i zareagowania na jakiś bodziec ze świata jawy, bo zachowuję połączenie z ciałem i jawą. Było sporo obrazów. Zapisuję tu jeden. Jako ciekawostkę. Czytałam w nim przepowiednię o sobie. Tj. pomyślałam, że jest o mnie, choć tekst był w trzeciej osobie napisany i wydrukowany. Oznajmił mi za ile lat umrę (zostawiam wiadomość dla siebie, ta data nie jest mi obca), a dokładnie 11 lat i 1 dzień później dojdzie do potężnego i ostatecznego dnia podsumowania (nie wiem czego). Spojrzałam na tekst po chwili jeszcze raz i zobaczyłam tam jeszcze liczbę 15 zamiast 11, albo może 115...

08:49, transwizje
Link Komentarze (1) »
Archiwum