bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
środa, 27 kwietnia 2016
Orzeł w koronie

Długo i obficie mi się śniło, ale za późno wzięło mnie na spisanie snów, większość zapomniałam. Pamiętam jedynie szczególny wizyjny nastrój, uwznioślony, obrazy były barwne, piękne, obwiedzione kreską, jak w kreskówkach. Znaczy: świat idei.
Znalazłam się w jednym z tych snów na rozległej ogrodzonej bazie, gdzie stało wiele budynków, barakopodobnych. Zdaje się, że zawędrowałam tam trochę nielegalnie, po godzinach, z kimś, kogo nie pamiętam, z ciekawości, dla przygody. Przypadkiem zajrzałam do pomieszczeń sanitarnych i odkryłam, że trafił tam prezydent A.D., mocno podchmielony i teraz w nader złym stanie. Alkohol wyraźnie mu szkodził, i choć niewiele wypił targały nim długo torsje. W końcu poczuł się trochę lepiej, ale jeszcze osłabiony wszedł do biurowych pomieszczeń. Natknął się na mnie i moją towarzyszkę (bo to chyba była ona), zaczął rozmowę. Stanęło na tym, że postawiłam mu karty, krzyż celtycki. Dwie ostatnie karty mówiły o przyszłości, były pozytywne, ale czy aż tak, jak się spodziewał? Ostatnią był chyba Papież, ale pewna nie jestem. Już we śnie uznałam to za curiosum, fakt wróżenia prezydentowi. I chciałam się wymigać od dalszych nagabywań. Porzuciłam bazę i udałam się na spacer po mieście. Było to prowincjonalne, stare miasto, trochę w typie Piotrkowa, ale nie pomyślałam o żadnym konkretnym. Wydało mi się przepiękne. Wąskie uliczki pomiędzy stylowymi kamieniczkami, a gdy się podniosło głowę widać było wieże różnych kościołów . Wszystkie miały osobliwe zwieńczenia. Zamiast krzyży był posąg, lub płaskorzeźba króla z orłem na głowie, orzeł zaś miał złotą koronę.

21:54, transwizje
Link Komentarze (16) »
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
Ciasteczka

W środku nocy jasnosłyszenie we śnie-transie: chór głosów śpiewał znaną polską pieśń, może Warszawiankę, lub coś podobnego, choć z wojną nie kojarzyła mi się, a raczej czasami tuż po wojnie i Warszawą. Z początku próbowałam śpiewać z nimi, ale szybko zgubiłam słowa, a chór przejął ton, nie rozrózniałam słów, tak jakby były zmienione. Pieśń brzmiała na kilka głosów, kobiecych i męskich, wręcz polifonicznie i wykonanie bardzo mi się spodobało. Było wyraźnie polskie, nienaśladujące ani rosyjskiej ani zachodniej muzyki chóralnej i wykonań. Wkrótce jakby słowa zaczęły do mnie docierać. Były w nich przepowiednie. O tym, że mamy zachować spokój i ufność. I o pogodzie, że choć zrobi się ostra i trudniejsza do przetrwania, to pozwoli jeszcze nam żyć.

Nad ranem sen: akcja działa się na starym dworcu PKP w Piotrkowie. Chyba tam pracowałam, lub pełniłam jakąś funkcję. Pojawił się z wizytą Soros, o którym najpierw usłyszałam od innych pracowników, że załatwia tu swoje dziwne sprawy, a teraz na przykład zamknął się w pewnym pokoju z wyjściem na poczekalnię i przesłuchuje kogoś. Może go nawet bije przy tym. W końcu wyszedł z owego pokoju, zaczerwieniony na twarzy, tak jak mają nadciśnieniowcy, nie pytałam o nic, ale zachowywałam uprzejmość. On również ze swojej strony starał się być miły i zachęcający. Zjawiła się zaraz jego żona (na jawie nigdy o niej nie słyszałam, ani tym bardziej nie widziałam na zdjęciach, jednak była tak prawdopodobna, że możliwe, że rozpoznałabym ją bez trudu w rzeczywistości). Soros wziął od niej torbę pełną jej własnoręcznych wypieków i zaczął częstować mnie i resztę pracowników ciasteczkami. Wyglądały jak lukrowane cienkie pierniczki. Z rozpędu wzięłam jeden do ust i rozgryzłam, ale łykając pierwszy kęs przypomniałam sobie, że przecież mam alergię na gluten i to na pewno mi mocno zaszkodzi. Wyplułam natychmiast to, co miałam jeszcze w ustach i podziękowałam za następne ciasteczko. Soros nie odpuszczał. Wyciągnął wielki piernikowy dzban, upieczony przez żonę i kolorowany różnymi barwnikami. Natychmiast rozpoznałam, że jest zrobiony z tego samego glutenowego ciasta i znów odmówiłam.

15:12, transwizje
Link Komentarze (22) »
niedziela, 10 kwietnia 2016
Podzielenie Ziemi

Ktoś mnie zapytał, co myślę o kwestii rozdzielenia się Ziemi, o której opowiada w jednym z wywiadów, bodajże ostatnim pan Tarasiewicz. Najpierw powiem, że o tym rozdzieleniu to już się dawno mówi, choć nie pamiętam źródeł, w których o nim czytałam, ani od kogo to usłyszałam. Spotkałam się też z twierdzeniem, że o takim biegu spraw mówił Nostradamus, lecz bezpośredniego potwierdzenia czegoś takiego w jego tekstach nie znalazłam. Choć zaprzeczyć też nie mogę, nie umiejąc jego przepowiedni poskładać w całość. Niemniej o wyjściu poza ciało fizyczne opowiada bezpośrednio. Jednak przypominam w odpowiedzi mój sen wizyjny, który o czymś takim traktował ilustracyjnie, a już dawno wisi na niniejszym blogu. Można go przeczytać tutaj

18:07, transwizje
Link Komentarze (8) »
Archiwum