bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
sobota, 28 kwietnia 2018
Kim jestem?

Uciekł mi autobus, na który miałam wykupiony bilet, odjeżdżający między 7 a 8 wieczorem, do mego dawnego domu. Siedząc w przydworcowym barze z parą mych dawnych znajomych, przedstawicieli ziemskiej rasy, rozmyślałam kim w ogóle jestem? czując się ździebko obco i nieswojo.

13:28, transwizje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 kwietnia 2018
Nocne nauki

Jak wspomniałam, przestałam zadawać pytania przed snem. Zbyt dużo energii umysłu i wyobraźni to wymaga. Jestem leniwcem, otwartym zawsze na wiedzę. To musi wystarczyć.

Dużo pracuję fizycznie, jest mało czasu na oglądanie filmów, lekturę, czy pisanie.

A jednak co noc przychodzi jakiś pouczający sen. Większość przesłań rozumiem.

W jednym analizowałam mój życiowy dylemat i decyzję, którą niegdyś podjęłam, a która rzutuje na kształt mojego życia. Wybór dotyczył życia w fałszu ale wygodnie, lub w prawdzie, lecz bardzo skromnie i w zaciszu. 

W kolejnym ujrzałam sieć karmiczną, w postaci makatki rozpiętej na krosnach. Mam takie i czasem używam, na poddaszu. Sieć nici tkaniny przemieniła się w sieć ulic i uliczek krzyżujących się ze sobą na mapie. Były na nich zaznaczone punkty bardziej i mniej ważne. Niektóre można było ominąć, ale wtedy nie docierało się do zakrętu i możliwości spotkania z kimś ważnym. Kiedy szłam jedną z nich nadbiegła nagle ku mnie z górnej prawej wściekła czarna świnia, atakując. Oganiałam się nogą, a głos śnienia powiedział, że "to ten, który zabił Kossaka...", ale nie wiedziałam, kogo miał na myśli, mnie czy świnię. Wkrótce przebiegł koło mnie z prawej, zdążając z dołu w górę, czarny pies, oszalały, z chorobą mózgu, bolesną. Rozpoznałam w nim Labę i zawołałam ją. Suka odwróciła się i niepewnie podeszła do mnie. Zaczęłam ją głaskać, powtarzając imię, a ona tuliła się coraz ufniej i odzyskiwała świadomość. Rozumiem, że to były przykłady. Karma gwarantuje najważniejsze spotkania w życiu, z wrogami, jak i ukochanymi istotami i przyjaciółmi.
Idąc zewsząd uliczkami zeszło się w pewnym budynku jakieś 7 osób. Niektóre były podobne do moich znajomych, ale miały całkiem inny charakter i wygląd. Były konturowe, wizyjne. Miała się odbyć orgia. Każdy z każdym. 7 x 7 - przypomniałam sobie dawny sen. Gospodarz spotkania uruchomił projektor i jako pierwszy rzucił swój obraz na ekran z dwuskrzydłowych czerwonych drzwi między pokojami. Stał na nim bokiem, wysoki, szczupły, a raczej Wąski, z nadzwyczaj długim członkiem wiszącym wzdłuż uda jak biała broń. Pan Młody widziany w Szczelinie. Każdy stosunek z owej orgii miał być tam rzutowany i oglądany bez skrępowania przez resztę uczestników. 
Wśród nas była mała dziewczynka, z czerwonymi włosami, jak lalka, i czarnymi zepsutymi zębami w ustach uśmiechających się obleśnie. Ruda Dziwka, Scarlady, zwana także Lilith...

Dzisiaj zaś pouczono mnie o zasadach bezpieczeństwa i sposobach wzmożonej ochrony podczas podróży tam, aby nie upaść w minusowość.

15:45, transwizje
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 kwietnia 2018
Radość końca rzeczy

Z pewnej rozmowy na czacie z wieloletnim joginem. Wynikłej z tematu poruszonego w moim ostatnim wpisie na Tv, pt. "Ekstaza".

LZ.: Najpierw cytat z innego wpisu na Tv, pt. "Bóg i Jego słudzy", do którego odniesie się kolejny cytat:
"Świat jest dwoisty. Prócz tego, na którym teraz przebywamy w fizycznych ciałach i skazanego na zagładę, istnieje jeszcze inny, źródło jego odbicia, świat niematerialny, rzucający cień. Dostać się do niego można jedynie przez śmierć. A więc śmierć nie jest wcale końcem, ale wielką przemianą! Umierając urodzę się do życia w innym wymiarze. Nasz świat nie ma wiele wspólnego z tamtym światem poza tym, że zamieszkują go te same (takie same?) istoty, tyle, że w innych postaciach. Jedynym wspólnym i niezmiennym elementem obu jest ogromna biała gwiazda bytująca gdzieś w centrum wszechświata. Podobna do słońca. Ona jest taka sama (tym samym?) tu i tam, po jednej i po drugiej stronie."

Bhagavan Ramana Maharshi - An Illusory Being Watching an Illusory World, czyli "Iluzoryczny byt obserwujący złudny świat".

Pytanie: Kiedy zostaje osiągnięte urzeczywistnienie Jaźni?
Bhagawan: Kiedy świat, który jest tym, co jest widziane, zostanie usunięty, nastąpi urzeczywistnienie Jaźni, która jest WIDZĄCYM.
Pytanie: Czy nie będzie urzeczywistnienia Jaźni nawet wtedy, gdy świat jest tam (traktowany jako rzeczywisty)?
Bhagavan: NIE BĘDZIE.
Pytanie: dlaczego?
Bhagawan: Widzący i przedmiot widziany są jak lina i wąż. Tak jak wiedza o linie, która jest substratem, nie powstanie, dopóki fałszywa wiedza o iluzorycznym wężu nie przeminie, tak więc urzeczywistnienie jaźni, która jest substratem, nie zostanie osiągnięte. o ile przekonanie, że świat jest prawdziwy, nie zostanie USUNIĘTE.
Pytanie: Kiedy świat, który jest przedmiotem postrzegania, zostanie usunięty?
Bhagawan: Kiedy umysł, który jest przyczyną CAŁEGO poznania i WSZYSTKICH działań, staje się spokojny, ŚWIAT ZMYSŁOWY ZNIKA.

Fragment pochodzi z: "Kim jestem? (Naan Yaar?)"

Ja: Dziękuję za cytat. Wszystko jest jednym. Jedno wszystkim. Apokaliptyczny koniec rzeczy to radość z wycofania boskiej projekcji, w której tkwimy w ciele fizycznym.... Te paradoksy istnienia.

W nocy widziałam wewnętrznym okiem wysoko twarz Maharisziego z charakterystycznym błyskiem w oczach. I poczułam jego ewidentną tożsamość z "moim" Czachulcem.

10:04, transwizje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 kwietnia 2018
Ścichapęk

Jakoś samo zarzuciło mi się zadawanie pytań przed snem. Dwa miesiące prób, acz interesujących w rezultacie, wprowadziło mnie w nieznośne nerwicowe napięcie. Wolę nasłuchiwać podpowiedzi, niż je wymuszać.

Miałam urodzić dziecko, poczęte bez udziału ojca, narodziny też nie były stricte biologicznymi narodzinami. Byłam w ciąży-nie-w-ciąży. Musiałam w tym celu pojechać o 7.12 pociągiem do Piotrkowa, a stamtąd do Łodzi. Reprezentowałam jakąś kobiecą organizację czy zespół domu kultury na poziomie miejscowego powiatu (starostwa). Dziewczyny zdążały za mną. Wylądowałam gdzieś wysoko i daleko od sceny na widowni w jakiejś dużej sali w Łodzi, siedząc obok koleżanki. Dziecko było powiązane jakoś z kolorem ciemnoniebieskim, może przechodzącym lekko w fiolet. Udało się, dzięki temu, czy pomimo tego, że pierwszy wystąpił pewien facet z naszej miejscowości, prosty człowiek. On przygotował grunt do przedstawienia i dziecko mogło się pojawić już w owacjach, a nie ścichapęk. Na koniec prezes spotkał się z nami wszystkimi w restauracji, świętowaliśmy wszyscy sukces. Oznajmił, aby dać facetowi butelkę dobrej ruskiej wódki i jedzenia, ile chce, za to, że tak się wyrwał. Siedział sam przy osobnym stoliku. Zastanawiałam się, co mu dać. Był tylko rosół, wymyśliłam, aby podać go z pierożkami z mielonym mięsem, pielmeni, zamiast z makaronem, na sposób rosyjski.

09:14, transwizje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 kwietnia 2018
Odnajdywanie

Przysiadłam wczoraj fałdów (he, fałdek) i znalazłam, coś, co wydaje się podobne, a nie jest tym, co pamiętam tak do końca. Zapewne autor namalował kilka wersji tego motywu, co mu się zdarzało. Przynajmniej jedno przybliżenie. Pochodzi z wystawy malarstwa Beksińskiego urządzonej w Muzeum Diecezjalnym, w Toruniu. Zdjęcie nie oddaje szczegółów tego obrazu, niestety. Jedynie ogólny klimat. Tego, co pamiętam, ani drugiego przedstawiającego dżumę, nie ma w sieci.

15:08, transwizje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 kwietnia 2018
Remont i nowy ekran

Od środy remont głównego pokoju. Ekipa dwóch budowlańców z miasteczka zerwała drewnianą podłogę i zrobiła pierwszą warstwę wylewki. Przedtem trzeba było wynieść komputery, fotele, biurko i szafy. Potem powstał problem z brakiem dostatecznej ilości żwiru na drugą wylewkę. Samochód ich stałego dostawcy zepsuty. Inni mogą za kilka tygodni, albo każą sobie słono płacić za transport. W efekcie planowane zakończenie prac na dzisiaj, czyli sobotę, nie odbyło się i dobrze będzie, jeśli wypadnie za tydzień.

Była zatem konieczna przerwa od komputera i internetu. Przeniosłam się ze spaniem na poddasze. Fajnie. Zaczęłam czytać. Najpierw “Numerologię I-Cing”, teraz “Patańdżalego i jogę” Mircei Eliade. Nowe stare myśli.

Z czwartku na piątek sen na jawie z elementami wizji: budzi mnie na poddaszu w nocy hałas, nadjeżdża grupa motocyklistów z warkotem drogą boczną (z prawa na lewo). Zatrzymują się pod domem, słychać rozmowę. Młodzi mężczyźni, dość bezczelni. Obawiam się z ich strony ataku, może strzałów. Dlatego nie zapalam światła, ani nie wyglądam wprost przez okno. Stanęłam przy ścianie z lewej, zerkając ukradkiem na zewnątrz. A za oknem ukazuje się wizja, inna, niż rzeczywisty świat. Jak na ekranie kinowym, obraz płaski, pozbawiony głębi perspektywy. Widzę wysoko most, złożony z dwóch części, jak w moście zwodzonym, prawie stykają się ze sobą, choć widać szparę między połowami. Na obu końcach połówek stoją dwie kobiety, blisko siebie. Zachowuję świadomość, że motocykliści też to widzą, są czymś zadziwieni. Chcą nawiązać kontakt z jedną z nich. Wtedy pojawia się jej powiększony obraz, siedzącej w samochodzie. Młoda kobieta ze śmiechem wychyla się z półotwartych drzwiczek w miejscu za kierownicą i pokazuje chłopakom palec w geście fuck.

Potem śnił mi się JB, a przeze mnie, w moim wnętrzu biegł prosty przełyk i dalej, jak rura przez całe ciało.

17:47, transwizje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 kwietnia 2018
Jak to było...

Wizja: drgająca płaszczyzna składająca się z czarnych “literek”, zakrętasków, każdy osobno. Może to obraz zapisu pamięci karmicznej jakiejś dużej grupy ludzi, rodu albo narodu? Nieco jest podobna do takich zapisów na złotej matrycy, które widziałam kilkakrotnie. Ale te są na przeźroczystym tle i uszeregowane rzędami, nie w kole czy spirali.
Widziałam tę matrycę na tle wysokiej podmurówki domu, wymurowanej z czerwonej cegły, co by wskazywało właśnie na poziom 5. Pojawiły się jakieś stworki, niewiele większe od owych “literek”, które zaczęły robić wyrwę, najpierw w spoistej matrycy, potem już w murze, pożerając “zakrętasy”. Zaczęło to wyglądać na miejsce po wyrwanym okienku piwnicznym, prowadzące w ciemność. Z atakujących stworków utworzyła się istota podobna do krokodyla, czarna (choć błysnęło jej oko, ząb i ogon, czymś białym). Wpełzła do środka domu, w podpiwniczenie, kryjąc się gdzieś na progu.

10:38, transwizje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 kwietnia 2018
Transwizjon, czyli nowy blog

Uruchomiłam nowy blog na temat snów i przekazów odbieranych w wizjach. Zowie się Transwizjon. Zamieszczam tam materiały ze swoich spotkań i przeżyć po drugiej stronie. Częściowo pochodzą one z moich książek, sennika, notatek bardzo dawnych i przemyśleń bieżących. Będzie też trochę nowelek fantastycznych (fantazmatycznych), napisanych na bazie snów wizyjnych, zatem zawierających inspiracje. Zapraszam do zaglądania i czytania. Będzie tego sporo.

19:37, transwizje
Link
 
1 , 2
Archiwum