bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
poniedziałek, 04 maja 2015
Goblinowo

Nad ranem sen, z którego zapamiętałam fragmenty: przyjaźnię się z Rudą Elką. Otoczenie nieznane mi raczej, choć ludzie znajomi, glównie z lat szkolnych. W sąsiednim pokoju mieszka mój wściekły, oszalały pijany ojciec. Unikamy się. Dostaję zaproszenie na jakąś imprezę, typu wesele. Pojawiam się, dostaję do ręki jakieś pismo reklamowe na co najmniej dwóch stronach maszynopisu. Czytam w nim założenia projektu, któremu ma służyć owa impreza, a w podpunktach, dwóch kolejnych wymieniona jest jedna młoda osoba z mojej bliskiej rodziny i data śmierci obok, jakoś tak za rok i 2 miesiące. A w następnym punkcie moja data śmierci, niewiele późniejsza. Najpierw ogarnia mnie zdumienie, potem wściekłość. Pytam organizatorkę imprezy, koleżankę z podstawówki, której imię już mi umknęło z pamięci, co tu jest grane. Kto naprawdę zlecił zorganizowanie tego przyjęcia? Ona milczy, w końcu odpowiada wymijająco, nie wie kto. Moja złość, podlana bezsilnością i oburzeniem rośnie. W końcu pojawia się jakiś niski brzydki stary czlowiek. Wydaje mi się, że z ramienia zleceniodawcy imprezy. Krzycząc usiłuję wymusić na nim odpowiedź, kto za tym stoi. On mówi, że nie wie, więc dostaje ode mnie po głowie, już się nie hamuję. Nie broni się. A moje uderzenie w twarz rozwala mu sztuczne oko, okazuje się, że jest częściowo przynajmniej cyborgiem. 

Obudziłam się z tego, myśląc od razu o królu Goblinów z filmu "Labirynt", który sobie ostatnio obejrzałam. Złośliwość cudzych myśli, narzucających mi niepomyślne przepowiednie jeszcze mnie kilka minut trzymała.

10:29, transwizje
Link Komentarze (14) »
sobota, 02 maja 2015
Bretońsko

Nad ranem sentrans: pojawił się szczególny dźwięk, ni to szum, ni gwizd, a w nim monolog jakiejś starszej kobiety po francusku, w nieco bełkotliwym francuskim, przypuszczam, że w jakimś dialekcie. Zapamiętałam jedynie ostatnie słowa „dix ans” (10 lat). W tle pokazywały się różne widoki małomiejskie, naroża kamieniczek, jakieś stare kominy, jakby zdjęcia, bez ludzi. Obudziłam się z tego, a potem znów zasnęłam.

We śnie spotkałam się w jakimś mieście wieczorową porą z Asem, potem pojawiła się Magda. Pokazywał mi swoją bibliotekę z dawnymi wydaniami książek na para-tematy, bardzo rzadkie i ciekawe pozycje. Chciał mi jakieś sprezentować. Zainteresowało go to, co ostatnio piszę i w jaki sposób wymyślam akcję. Opowiedziałam mu o snach trwających całe noce, po których za dnia zapisywałam je, pod wpływem wewnętrznego przymusu, a teraz obrabiam zapis literacko i stylistycznie.

18:15, transwizje
Link Komentarze (2) »
Archiwum