bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
wtorek, 16 maja 2017
Śnienie z-nad

Sen wizyjny. Uczestniczyłam w jakimś zgromadzeniu osób, spotykających się w wielkim budynku, które tworzyły grupę duchowych uzdrowicieli. Pracowali ostro, w skupieniu. Jednak ja odkryłam, że ich twierdzenia, traktowane jak dogmaty nie są zbyt głębokie duchowo. Była tam studnia, z której czerpali wodę uzdrawiającą, a ona była zbyt płytka (5-6 metrów) i ściągała tylko mętne wody podskórne. Budynek był w kształcie prostopadłościanu w ciemnym, niebiesko-czarnym kolorze, widziałam go jak jakiś cień. Była w nim silna magnetycznie przyciągająca energia, którą odczułam kilka razy i zawsze z trudem się od niej, jak od magnesu, odrywałam w ostatniej chwili. Do grupy dołączył w pewnym momencie młody człowiek, androgyn. Piękny młody mężczyzna w długich jasnych włosach. W ostatniej chwili umknął od decyzji zmiany płci na kobiecą, właśnie do grupy uzdrowicielskiej, która zaoferowała mu pomoc. Zrobiło mi się go szkoda i zabrałam głos publicznie. Namawiając efeba, aby jednak zastanowił się nad tym, co robi, i by nie szedł na lep oferowanej tu doktryny. Miała trwale zniszczyć kobiecą część jego istoty tak, aby mógł funkcjonować jako mężczyzna. Bez konieczności lekarskiej interwencji i chirurgicznej operacji.

- Nie słuchaj ich – mówiłam mu – Oni powtarzają tylko swoje interpretacje pism, które czczą. Rozmawiałam w tej sprawie z samym Bogiem w głębokiej medytacji. I jestem pewna tego, co mówię, bo otrzymałam odpowiedź.

- Jaką?

- Jesteś rzadką ludzką istotą, posiadającą możliwość wglądu. Aby odzyskać poczucie szczęścia i zdrowia musisz siebie zaakceptować takiego, jaki jesteś. Uszanować dane od Boga ciało fizyczne, tak samo jak kobiecą psychikę, która również od niego pochodzi. Nosisz w sobie obraz boskiej pełni.

Chłopak jednak nie wydawał się mi wierzyć. Uzdrowiciele chcieli mnie zakrzyczeć. Na tym się obudziłam.

Kolejnego dnia nad ranem, a właściwie już rano krótki jasnowidzący przegląd przepowiedni przyszłości Nostradamusa. Obrazy rysowane czarną kreską na jasnym białym tle. Najpierw małe chmurki, próbujące się powiększyć, ale zanikające, potem koza z otwartym pyskiem i językiem, becząca, atakuje ją chmura wirujących punktów (wirusów), potem potężny wiatr tych wirusów w wielkim mieście, ludzie padają pokotem.

17:15, transwizje
Link
piątek, 12 maja 2017
Płonie dusza

W nocy śniło mi się, że zapłonęła katedra Notre Dame w Paryżu. Nie wiadomo skąd ogień. Wybuchł w środku, czy spadł z nieba? Może to i to? Był nie do ugaszenia. Telewizja ciągle podawała relacje i wiadomości. Starano się uratować choć drobne skarby, ale z minuty na minutę nadzieja gasła, sypały się mury, waliły zabytkowe portale. Płakałam, słuchając tego. Katedra, symbol wielkiej kultury Francji, religii, starego kontynentu, ginęła na naszych oczach. Nieodwracalnie. Być może, przeszło mi przez myśl, starożytni architekci, budowniczowie i rzeźbiarze gargulców wiedzieli, jaki koniec spotka ich epokowe dzieło i nawet znali datę. Może była zaszyfrowana w budowli i otwarta na ogień, który miał nadejść. Jak znak dla żyjących, przyjścia Pana.

10:36, transwizje
Link
Archiwum