bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
niedziela, 29 czerwca 2008
Czerwone albatrosy

A jednak coś było, może tydzień, może dwa temu, pewnie przy okazji tłumaczenia. Kosmiczna przepastna moc, mrok rozświetlony gwiazdami, to otchłań piekielna rządzona przez prastare, nad-inteligentne istoty, skazane na nieuchronne zniszczenie w momencie końca wszechświata. Pozbawione jakiejkolwiek nadziei, radości, ponure i złe nieskończenie rządzą uniwersum aż po jego kres, dalej ich władza nie sięga. Idziemy na spotkanie z nimi, dokładnie określonymi szykami, liczba za liczbą. Odważni straceńcy, ginący szeregami po to, aby świat ludzki mógł dotrwać do Wielkiej Chwili i otworzyć oczy w momencie, gdy mrok zginie. Była nas określona liczba, jak 144 tysiące "oznakowanych". Przejmujące odczucie dołującej depresji w kontakcie z Panami Mroku, obudziło mnie. Kolejnej nocy mieszkałam na wyspie, gdzieś na południowym krańcu Oceanu, zasiedlonej przez Europejczyków. Nasz malutki świat był tam wręcz doskonały. Wyspa długa i wąska, w końcu zaczęła podlegać jakimś naturalnym zmianom. Jeden jej brzeg był zamieszkany (zabudowany też budownictwem miejskim), a drugim ciągnęła się jedynie autostrada, którą można się było szybko przemieścić z jednego na drugi koniec wyspy. Stacjonowało tam wojsko, jakieś straże. Nagle coś przerażającego się stało. Nasz jedyny samolot i helikopter wojskowy znalazły się błyskawicznie w punkcie zdarzenia, którego nie dało się ukryć przed cywilnymi mieszkańcami. Stada zakrwawionych ptaków, w tym morskich białych albatrosów osiadły na wyspie, wprawiając ludzi w panikę. To było przerażające i ostateczne. Jak znak, że dla ludzi już tam miejsca nie ma i nie będzie. Po tym zdecydowaliśmy się wszyscy wrócić na kontynent. Zostawiliśmy domy, dobytek, nawet zwierzęta domowe i odlecieliśmy co do jednej osoby. Na ostatek uchyliłam drzwi swojego domku, aby mój kot mógł tam się chronić spokojnie. Smutek rozstania niebywały. 

16:23, transwizje
Link
czwartek, 26 czerwca 2008
Rzeczywistość wizji

Od dobrych trzech lat nie mam wizji, w takim sensie, w jakim je przeżywałam intensywnie przez lata wcześniejsze. Teraz jednak odnajduję ich treść zapisaną w pismach Nostradamusa, co jest nie mniej przejmujące. Czy pomaga mi to je zrozumieć? Po części tak, po części nie. Zadaję sobie pytania o źródło tego przekazu, jego zakres i cel, i czy ożyje znów, i poniekąd znam na nie odpowiedź, choć nie padła ona z ust Najwyższego bezpośrednio, jedynie zrodziła się w moim umyśle, analizującym logicznie przesłanki i wszystkie dane.
Oto mały przykład:
Fragmenty z Almanachu za 1558 rok Nostradamusa:
"127. Stwierdzam tutaj ważny punkt, że ktoś z powodu niewygasłego pragnienia zapragnie dla sprawdzenia się zostać podczaszym, ale nie jak Ganimedes ambrozji, ale trucizny. Jego wstrętna wola będzie w połowie wykrytą, to, co nigdy o nim by nie pomyślano.
143. Zostanie uknuta wielka niegodziwość przeciwko trzem […] & nie całkowicie z listów, ale będzie wykryty dłużnik  [tu graficzny znak Ryb] jednej litery mniej*.
(* Gra słów, fr. poisson (ryba) różni się tylko jedną literą od poison (trucizna). Saisi de Poissons można też rozumieć: człowiek spod znaku Ryb.)
81. Okrzyknie się wskroś wielu ziem Italskich pokój, unię & zgodę, & nie będzie z tego nic: ale stwierdzam, że ów kraj nigdy nie był szybszy u siebie do robienia rebelii, niż będzie tego roku."

A oto moje wizje z lat 2001-2003, zapisywane pod tytułem "Kropli niebieskich":
"Dyrygent orkiestry"
- Spójrz na zbliżenie twarzy tego człowieka, przemawiającego w telewizji. To przyszły wywiad z nim, z czasów, gdy będzie zaczynał swoją publiczną działalność.
- Wydaje mi się podobny do znajomego spod znaku Ryb, nałogowego kłamcy i finansowego wykorzystywacza. Wziął pożyczkę od państwa i wszystko przepuścił, po czym zniknął, zostawiając spłatę ludziom, którzy mu zaufali. Jest też podobny do innego mojego znajomego, alkoholika, żyjącego w nieustającym poczuciu gorszości i pragnącego zemsty na wszystkich bliskich mu ludziach za wyimaginowane krzywdy, które im przypisuje... Na oko ma jakieś trzydzieści lat...
- To Muzyk, który przezwyciężył jakiś swój wewnętrzny kryzys i od tej chwili zajął się BEZWZGLĘDNIE robieniem wielkiej kariery.
- Wyraz jego twarzy i starannie wystudiowane miny wydają mi się mocno podejrzane, a w jego słowach i egocentrycznym wywyższaniu się jest coś niepokojąco złego...
- NIE ZGADZAJ SIĘ MU NICZEGO POŻYCZYĆ! TO ON CIĘ ZABIŁ DWADZIEŚCIA PIĘĆ LAT TEMU!!!!
- Mówi o planowanym wielkim koncercie Z ORKIESTRĄ, potem ma zamiar występować solo.
- Następnie, czy widzisz TO? Czy rejestrujesz?
- Język włoski, szybkie dialogi po włosku, nie rozumiem ich!
- Skoncentruj się, a usłyszysz ich słowa przetłumaczone.
- To szalone, co oni mówią! Wszyscy księża zostaną opętani przez Czarnego Niszczyciela i sami rzucą się pod nieprzeliczone pociągi, przejeżdżające przez ich kraj.
- Czy widzisz teraz tych, którzy wychodzą z najgłębszego Piekła na powierzchnię zewnętrznego świata i pną się do władzy?
- Idą szeregiem, wielu ich, mają na sobie mnisie, czarne płaszcze z kapturami nasuniętymi na twarze.
- Co zrobisz?
- Wyrywam w domu wszystkie wtyczki z kontaktów prowadzące do telewizora, radia i internetu!

A oto fragmenty z tekstów Nostradamusa (Almanachu z 1558 roku i Centurii) na temat Błyskawicy.
144. Nigdy się nie zobaczy tak straszliwego przypadku, co będzie popełniony przed Słońcem zachodzącym, niż po uczynieniu błyskawicy, która zapowie koniec prześladowania przez zepsucie powietrza.

54. […] Ale zdarzy się niespodzianie okropna burza, & niebywały wielki grzmot zabierze wszystko.
77. Spiskowcy uknują wiele sekretnych przedsięwzięć, które 10go tego miesiąca się zrealizują.

2.46
Po wielkiej podmianie ludzkiej większa się szykuje
Wielki motor epoki odnawia:
Deszczem krew, mleko, głód, żelazo & pomór,
Na niebie widoczny ogień, biegnący długą iskrą.

9.44
Uchodź, uchodź z Genewy każdziuchny.
Saturn złoty w żelazo się zmieni,
Kontra RAYPOZ wyniszczy wszystkich,
Przed jego nastąpieniem niebo znaki uczyni.

Mój zapis z Kropel niebieskich:
Oczyszczenie
Ziemia wypluwa z siebie wstrętną, ohydną siłę, która wydobywa się z głębi ciemnoszarym Wirem i zaczyna się organizować na jej powierzchni. Wszyscy w  laboratorium zaskoczeni i przerażeni.
Środek Europy, Alpy Szwajcarskie.
To prawdziwa tragedia dla części Niemiec, Szwajcarii, Austrii, Południowej Francji, Północnych Włoszech i Jugosławii.
Kim jesteś, który stanąłeś przy mnie w takim ponurym i zawziętym milczeniu?

12:59, transwizje
Link
wtorek, 17 czerwca 2008
Wiedzieć, a rozumieć
P. Guinard kwestionuje datę urodzin Nostradamusa, podaną przez Chavignyego. Z zachowanych wspomnień współczesnych im czytelników pierwotnej tablicy nagrobnej w kościele Franciszkanów w Salon wynika, że różnica wynosiła równy tydzień. Tablica do naszych czasów nie zachowała się, zatem nikt w rzeczywistości nie wie, jak było naprawdę. Tylko dwa z tych wspomnień potwierdzają dane Ch., co już Guinard skłonny jest lekceważyć, wspierając się na sile większości. Podejrzewa niesnaski między rodziną Nostradamusa, a jego sekretarzem i uczniem, które spowodowały opóźnienie wydania dzieł Chavignyego do 28 lat po śmierci mistrza i były ukrytą przyczyną różnicy w określeniu długości życia wielkiego zmarłego. Chavigny, jako astrolog mógł, zdaniem Guinarda przykroić datę do własnego horoskopu urodzin tak, aby bardziej podkreślić swój związek "odgórny" z mistrzem. Tymczasem, tymczasem... sprawdzam horoskop symboliczny "maga z Salon" i dodaję do niego własny, po czym sprawdzam symbole owego wspólnego horoskopu i co wychodzi? Gdyby Nostradamus nie urodził się w dniu podanym przez jego ucznia, ja nie mogłabym w żadnym razie być jego tłumaczką na polski! Czyli panie Guinard? kto ma rację?
16:54, transwizje
Link
czwartek, 12 czerwca 2008
Szczegóły prozą
P. Guinard uważa, że almanachy i prognostyki ("prognostications" lub "pronostications") Nostradamusa są owymi sławnymi, a niezidentyfikowanymi "wróżbami prozą", o których mowa jest w Liście do Cezara. To jest to samo, co i ja myślę od początku, czytając presaże wyjęte z owych almanachów i inne fragmenty. Zaczęłam tłumaczyć almanach prozą na 1557 r., który zachował się w jednym egzemplarzu. Istniał podobno też almanach wydany w Genewie, w którym mistrz z Salon traktował wiele o klątwie (przekleństwie). Zaginiony. Być może ktoś na nim rączkę położył. Ciekawe to nałożenie zdarzeń z niby-prognoz na najbliższe mu lata, z opowieściami z przyszłości. Przedzieranie się przez prozę Nostradamusa jest cholernie trudne, ale mam już wprawę. W al. za 1557 są opisy krańcowych (extremes) zakłóceń w pogodzie, przede wszystkim ogromnych wichur, trąb powietrznych, z niezwyczajnych i nienormalnych kierunków, lodowatych deszczów i gołoledzi, a także zima miała zamienić się w lato. Czyli miesiąc luty "zrobić permutatio" w swój miesiąc przeciwny, tj. sierpień. Ciepłe wiatry topiące góry śniegów miały doprowadzić do przyrostów rzek i ogromnych wylewów, aż "nowa topografia miała zostać ogołoconą przez ich obfitość". Fale morskie "grabiące plaże" miały zmusić w końcu nadmorskich mieszkańców do opuszczenia wybrzeży i przeniesienia się w góry, lub "w miesca prawie nie do zamieszkania". Z tych anomalii miało narodzić się tyle robactwa i szarańczy, że większość winnic i ogrodów miała zostać wykarczowana. Jedynie "ziemia twarda i sroga", gdzie owo ciepło nie dotarłoby miała przynieść pomoc rejonom głodu. Wiele szczegółowych zapowiedzi dotyczy chorób, wymienianych z lekarską dokładnością, wypisz wymaluj dzisiejsze grypy, anginy, infekcje bakteryjne, zapalenia, sepsy i jeszcze coś, czego nie było, czyli choroba oczu bolesna nie do zniesienia, depresje, zakatarzenia i "jakaś jedna nieznana choroba". Gdyby te przepowiednie były rzeczywiście na wzmiankowany rok (lata) to skąd by się wzięło przekonanie o nieomylności prowansalskiego proroka? I czy jakiś przywódca "odleciał wtedy w chmury?". No, chyba, że szło o mającego być zabitym w pojedynku Henryka II, choć przecież nie stało się to w styczniu wzmiankowanego roku...
08:19, transwizje
Link
Archiwum