bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
niedziela, 27 czerwca 2010
Głośnie
Dowiedziałam się, że w naszym gminnym okręgu wygrał zdecydowaną przewagą głosów Komorowski. Widziałam miny babinek i dziadków, którzy dostali wcześniej od niego osobiście list z namowami do głosowania, nieważne, że pewnie na koszt państwa. Sporo zebrał także Napieralski. Jary był w zdecydowanym tyle. A takich pajaców, jak ja było 6 osób. Żenada.
09:26, transwizje
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 czerwca 2010
Znamiennie
Zaczęłam rozbierać "Znamiona zaćmienia" Nostradamusa, zdanie po zdaniu. Praca bardziej dla mnie, niż dla innych. W tej chwili. Skupiam umysł na abstrakcyjnym punkcie, po to aby nie zwariować z przepracowania całodziennego.
22:47, transwizje
Link
czwartek, 24 czerwca 2010
Flasznie
Kościk kupił sobie dzisiaj WSKę. Za całe 100 złotych. Zgasła mu na początku wsi, gdy wracał z miasteczka z alkoholowym zakupem dla braci wioskowej. Przyprowadził ją na nasze podwórze, niech stoi, a sam pognał z butelką do oczekujących na pieszo. Postoi, dopóki nowej świecy nie kupi.
21:19, transwizje
Link
środa, 23 czerwca 2010
Pracnie
Po rozmowach wieczornych z BaroMirem. Szykuje nam się zapracowany miesiąc "na rzęsach". Oprócz budowy (budowa pieca ścianowego, ocieplenie i szalowanie budynku, podłogi w dwóch pokojach, sufit na poddaszu) posypało, jak to zawsze latem, sezonowymi zamówieniami na druk, szycie i skład. Na dokładkę sianokosy, przedłużone przez deszcze ostatnie. Kilka godzin dziennie A. spędza na łące przewracając siano (zbyt grząsko na maszynę).
Wyłącza mi się coś wtedy, w natłoku potrzeb. Wykonuję wszystko po kolei z tego, co akurat możliwe i najpilniejsze ze świadomością konia z klapkami na oczach. I jakoś się brnie przez morze pracy.
09:26, transwizje
Link
wtorek, 22 czerwca 2010
Musznie
Obejrzałam "Legion". No, inteligentne i sprytne. Wojna aniołów (w ST wzmiankuje o niej Daniel), wojna Boga z człowiekiem, człowiek walczący o siebie wbrew Bogu. Nie ma w tym szatana (to taki z wierzchu niewidzialny kruczek w tym filmie), bo opętani ludzie sami są sobie winni i opętują ich anioły Boga, a nie diabły. Król Much, Pająk i inne biesy to jedynie formy gniewne wyższych anielskich bytów. Czy buddyjskie to jest? czy może starotestamentowe? nie wnikam. 
Pomijam Michała strzelającego z karabinów maszynowych, jak na Matrix przystało. W końcu, gdyby dać moce magiczne w to miejsce byłoby zbyt bajkowo i osadzenie widza w realu stałoby się niemożliwe.

Daniel... wojny aniołów... chorował bardzo długo po zesłaniu mu wiedzy o wielkiej wojnie w niebie, w którą człowiek został wplątany jako ofiara. 
Przepowiedział, że narodzi się jeszcze raz pod koniec czasów.
Narodził się. Jako Nostradamus.
I potem jeszcze raz, jako postać znana prawdopodobnie jedynie historykom literatury. We Francji. Na przełomie XVIII i XIX wieku. Mieszczanin-erudyta, autor diariusza, który odkrył szyfr tajemny w starych księgach i zapisał go na marginesie jakiejś książki, a który zmarł na raka żołądka (co prawdopodobnie miał na myśli pisząc o tajemnicy zawartej w jego żołądku w liście wstępnym do Centurii).

Skąd to wiem?
Jakby to powiedzieć...
Od niego samego.
09:41, transwizje
Link
niedziela, 20 czerwca 2010
Nieciekawie
Nerw mnie jakiś nosił od pewnego momentu, chociaż się zastrzegałam, że nie, nie będę tego robić, jak zawsze, pieprzę system. I nagle ubrałam się w cokolwiek (żebyśta widzieli to byśta się pośmieli, bo wszystko z innej bajki), dołożyłam spory zapas pod płytę drewna, żeby nie wygasło i wio, do szkoły w gminie. Tam na drzwiach z plakatu dowiedziałam się jak złożyć głos nieważny, po czym dałam się zidentyfikować rozespanej pani z komisji wyborczej. Podpisałam się na liście do góry nogami. Zasiadłam w urnie (był to rodzaj pudełka kartonowego osłaniającego uczniowski stolik) i zamaszyście czarnym pisakiem przekreśliłam ulotkę na krzyż, jako Urbaś nakazuje (a ja nie przymierzając sama też wymyśliłam wcześniej). I szybciochem do domu, żeby ogień nie zgasł. Nie zgasł.
Ponury dzień, deszczowy. Trawa moknie skoszona na łące. Koty śpią. Nie spojrzałam na zegarek, którego nie noszę od lat, żeby zrobić horoskop symboliczny momentu wrzucenia głosu do urny. Z niego dowiedziałabym się jaka będzie następna taka katastrofa. Ale nieciekawe mi to już.
17:08, transwizje
Link Komentarze (4) »
sobota, 19 czerwca 2010
Tarasowo
Wawrzynka, kiedy była mała odmieniała czasownik spać w czasie przeszłym po swojemu, mówiąc: zasłam zamiast zasnęłam. No, więc dzisiaj znużona niskim ciśnieniem zasłam sobie na pół godziny po południu i z tego wpadłam w trans. Gdy stałam przy drzwiach na taras, wyglądając przez szybę na zewnątrz ogarnął mnie chóralny piękny śpiew. Była to modlitwa dziękczynna, pełna radości, głosząca nadejście Jezusa Chrystusa. Uniosłam obie ręce w górę niczym do błogosławieństwa, jak gdyby w celach uzdrowieńczych.
17:48, transwizje
Link Komentarze (3) »
piątek, 18 czerwca 2010
Zlewnie
Po ciężkim dniu fizycznej pracy lądowanie u BaroMira. Tak, żeby odetchnąć, pobyć z ludźmi, jako gatunkiem bądź co bądź własnym (nb. czasem mam wrażenie wobec ludzi, że bliżej mi do zwierząt i roślin, niż do niektórych z nich). Byli też Artijowie. I znienacka cóś mnie opanowało, prowokacyjność niejaka i rzuciłam temat dyskusyjki, który wciągnął towarzystwo na kilkanaście minut, a potem ciągle wracał. Kultura a sikanie, sikanie kulturalne i nie, sikanie kobiet i mężczyzn a równouprawnienie płci, ciemnota męskiej połowy ludzkości na reaktywność drugiej połowy, tudzież olewczość i olewanie wszelkiego rodzaju. To ostatnie w kontekście nadchodzących wyborów się uformowało jako wniosek ogólny. 
Nalewki swojskie nawet pomięszane z piwem i winem nic a nic nie skutkują na drugi dzień jakimkolwiek kacem. To za każdym razem ze zdumieniem i podziwem konstatuję... 
11:49, transwizje
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3
Archiwum