bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
wtorek, 28 czerwca 2011
Wykładnie
Zrobiło na mnie wrażenie. Szatan nie jest abstrakcyjny. I nie jest iluzją zmysłów. Jest baaardzo materialny i sensytywny.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=1z0vycyVufs#at=17
Tak, ma się to do całego zespołu koszmarów dręczących mnie dekadę temu, ale i mojego Tatę.
09:46, transwizje
Link
środa, 15 czerwca 2011
Brudnie
Dwaj nieznani chłopcy przedstawili mi się w kolejnym śnie wizyjnym, fabularnym, już jako mężczyźni. To dwie ścieżki przekazu, lewa i prawa. Lewusek to ten tresowany przez wysoko postawioną matkę chłopaczek, uczony kontrolować uczucia i emocje w najdrobniejszym przejawie. Prawusek to ów drugi, spokojny niuniek.
Owóż we śnie Lewy stał się gościem gwałcącym z przyjemnością oddane sobie laseczki i wymuszającym na nich rzeczy rodzierające im dusze, w imię miłości do niego. Prawy zaś był kochany przez Jedyną i oddał się jej ze swoją miłością absolutnie. Toczył się pomiędzy oboma pojedynek. Np. w postaci wyścigu wieloetapowego. Etapy zwyciężał Prawy, umykając przed ścigającym go cieniem nawet tylko o centymetry do przodu. Lewy zatem musiał wejść w szranki i poddać się regułom sportowym, które sam wcześniej sobie wymyślił (co zrobił z wielką niechęcią, hehe). Przed końcem wyścigu zboczył z toru. Tam, gdzie stała stara chata zalana brudnawą wodą z jakiejś powodzi. Musiał to być ukartowany podstęp z tą powodzią. Prawy przerwał wyścig (a może na tym on polegał, że mierzyli się z niespodziewanymi sytuacjami na drodze) i zniknął tam, goniąc za Jedyną ukrywającą się w tej chacie. Zatonął w wodzie i wyglądało, jakby zginął. Ale nagle pojawił się, w objęciach Jedynej. Nic im się nie stało złego. Brudna woda wokół nie kalała ich wcale. Obudziła mnie cudowna fala ich oczyszczającego każdy syf uczucia...
Poza tym kilka nocy temu sen o podrzuceniu w torebce brudnej kupy owiniętej w liście warzywne w jakimś supermarkecie. Zrobiła to kobieta na poziomie, "o której nikt by czegoś takiego nie pomyślał". Nawet ją widziano, ale nie została rozpoznana ani zatrzymana w porę. Z tego powodu, że sprzątaczki były zażenowane znaleziskiem i starały się to usunąć same, bez zawiadamiania kierownictwa, w strachu przed utratą pracy.
06:26, transwizje
Link Komentarze (2) »
środa, 08 czerwca 2011
Dziecznie
Czasem nad ranem przychodzą króciutkie obrazki wizyjne, w końcówce snu albo na pół-jawie, przed otworzeniem oczu. Nie zapisuję ich na bieżąco z braku czasu (lato na wsi nie sprzyja pracy umysłowej i twórczej). Ale zapiszę zbiorowo teraz. Najpierw jakiś czas temu obejmująca się para, jakby przełamująca opory w tym geście objęcia się. Po kilku tygodniach znajoma poznała kogoś, z kim się zaczyna przytulać i znajomość dobrze rokuje. Kiedy indziej: obraz płaczącego kilkuletniego chłopca stojącego przed kimś wysokim i tłumaczącym mu coś dokładnie, matką zdaje się (kontury obrazu przeważnie są zamazane i trudno jest mi się wpatrzeć, bo zmieniają się błyskawicznie, tak jakby zresztą w stai ewizji zostawała mi krótkowzroczność). Chłopiec słuchał, ale w pewnym momencie zaczynał płakać szeroko otwierając buzię w jakimś bolesnym krzyku. Potem słuchał, i znów płakał rozdzierająco. Obudziło mnie mocne dotknięcie dziecięcej ręki w brodę. Rozwiązania tego nie znam. Wczoraj znów pojawiło się dziecko, może dwuletni chłopczyk, inny, niż poprzedni, nieznany mi, z pucołowatą buzią, spokojny.
10:06, transwizje
Link Komentarze (3) »
Archiwum