bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
czwartek, 28 czerwca 2012
Zwierzenie
Siedzimy sobie i gwarzymy. Na ławeczce, kozy się pasą na zielonym tle.
- W pani wieku to jeszcze bajki się żyje. Ale w moim już człowiek powoli na złom idzie.
- Hm, no tak, czuję się jeszcze zwyczajnie, jak zawsze. Tym bardziej, że w lustro wcale nie patrzę, bo nawet nie mam go w domu. Do kiedy tak trwa? Po 60-tce już pewnie zaczyna być gorzej...
- Eee, jeszcze bajki się czułem. Dopero po 70-tce zaczęło dolegać to i owo i już nie tak zaczynało być...
No, i tak się sobie zwierzamy. Zwierzenie ze zwierciadłem ma bezpośredni związek, a onoż z wiarą i wiernością i wejrzeniem prawdziwym wiarygodnym.
20:52, transwizje
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Uśmiechnie
To nie była wizyta ducha, jak do tej pory żegnały mnie moje zwierzęta, koty i psy, ale jasne widzenie. Miłka siedząca przy łóżku, pokręcona i osłabiona jak w ostatnich dniach swego psiego żywota, ale "uśmiechnięta", z radosnymi oczami, tak, jak to ona umiała się smiać i cieszyć z wizyty.
21:22, transwizje
Link
czwartek, 21 czerwca 2012
Przesilenie

Choroba Miłej pozornie przystopowała. Po prostu sunęła nowymi ścieżkami. Przez kilka dni jednak, może tydzień, miała spokój od ataków. Słabła jednak i zaczęła się mylić w kierunkach, zamiast w lewo skręcała w prawo, zamiast w drzwi wyjściowe trafiała w drzwi szafy. Trzeba ją było delikatnie reką nakierowywać, aby na słaniających się i rozbiegających łapkach wyszła za próg za potrzebą. Robiła to jednak do końca. Jeszcze dzisiaj nad ranem dała znać, że chce wyjść, wyprowadzona zrobiła siku, mimo deszczu i burzy na dworze i wróciła na posłanie. Wkrótce jednak nagle zaczęła przejmująco jęczeć z bólu. Nie można było jej w niczym pomóc. Żadnego leku, żadnej medycznego działania. Wiejscy weterynarze, tak jak nasz, nie miewają na podorędziu zastrzyków uśmiercających zwierzę, ani nawet przeciwbólowych dawek dla psa czy kota. Leczą większe zwierzęta hodowlane. Usłyszałam tylko: "Niech pies sam dojdzie swojego czasu, nie mogę pomóc...". No, więc dochodził. Nie panikowałam. Nauczyłam się już oddzielać świadomość od cierpienia innych, zajmować się sobą, jak zwierzę. Na wsi częsty kontakt ze śmiercią buduje skuteczną barierę ochraniającą psychikę, daje siłę znoszenia trudnych sytuacji. Pewnie dla miejskich sentymentalistów jest to okrucieństwo i niewrażliwość, ale na pewno każdy z nich wyrobiłby w sobie te same cechy, gdyby zmienił tryb życia i środowisko na bliskie przyrody i zwierząt. Ból Miłej trwał około godziny. Potem umilkła nagle i po kilku minutach usłyszałam z drugiego pokoju, że targają nią silne konwulsje, dostała ataku. Kiedy odgłosy drgawek skończyły się, zajrzałam do pokoju. Leżała na podłodze, koło swego posłania już martwa. Wyglądała spokojnie. Zrobiłam poranny obrządek, a potem wybrałam miejsce na posesji, blisko płota, na granicy, gdzie mogłaby pełnić rolę strażniczki, i wykopałam dół. Zmieściła się. Zasypałam i ustawiłam w tym miejscu duży kamień. Na pamiątkę, ale i po to, aby przypadkiem nie wdarły się tam jakieś dzikie zwierzęta, które wydrapują zawsze padlinę spod ziemi. Bo wczoraj właśnie spłoszyłam za tym płotem lisa, który dobierał się do mojej kury i ledwie uszła z życiem, pozbawiona wszystkich piór z ogona. I dopiero wtedy rozpłakałam się.
Ot, przesilenie letnie. Zaczęło się w nocy hałaśliwą i pełną grzmotów burzą trwającą do rana, z wielkim zlewnym deszczem, który dokładnie oczyścił całe podwórko. 21 czerwca odpowiada 21 grudnia za pół roku. Cóż się wtedy dopełni?

11:53, transwizje
Link Komentarze (2) »
niedziela, 17 czerwca 2012
Rozbiegnie

Miła ma się nieco lepiej. W tym względzie, że ataki padaczki stopniowo zmniejszały się, aż ustały całkiem. Porusza się jednak na trzech łapkach i ogólnie jest słaba. Większość dnia leży na swoim posłaniu pod komputerowym biurkiem. Ma apetyt (dostaje teraz swoje ulubione jedzenie z psiej puszki) i sama wychodzi za potrzebą.
Piłkarskie emocje na Mistrzostwach i mnie nieco poruszyły, a to odnośnie ćwiczenia wróżbiarskiej wiedzy. Pobawiłam się troszkę na fb, wraz z innymi astrologami i numerologami w typowanie wyników, opierając swoje zdanie na wyroczni I-Cing. Udało mi się wyczuć remis w meczu Polska-Rosja i klapę w kolejnym z Czechami. Inni prognostycy przeważnie spudłowali. Z moich doświadczeń wynika, że astrologia jest kiepskim narzędziem do przewidywania wyników gier, chyba, że zastosuje się symbole i umie się je zinterpretować, albo może zasady astrologii horarnej (mnie osobiście słabo znane). Nadaje się za to świetnie do oceniania długotrwałych procesów przemian i tendencji życiowych. Lepszy bywa Tarot, o ile pokaże wydarzenie, o które chodzi (bo może pokazywać coś innego albo inny aspekt sprawy, czego tarociści przeważnie nie czują i na siłę dostosowują karty do pytania, zamiast pytanie do odpowiedzi kart). Ja ostatnio ćwiczę chińską Księgę. Jest poręczna, podręczna, można "losnąć" sobie w kilka chwil bez nadymania się (tak, nie stosuję nadymania się przed wróżeniem, ot, rzucam pieniążkami kiedy mi ochota przyjdzie w byle jaki sposób). No, i wyszło, he.
Ciekawsze są pewnie wydarzenia poza naszą świadomością ogólną i dziejące się ponad głowami. Tylko tyle powiem, że Nostradamus wiele razy powtarzał, że przyjdzie czas, gdy będą ginąć ważne osobistości, "tak świeckie, jak kościelne", w dziwny sposób, także od podstępnie podanej trucizny i chorób. Ktoś się tym zaczyna bawić coraz bardziej i to zaledwie początek, być może w naszym kraju ot, rozbieg ku szerszemu zastosowaniu.

09:51, transwizje
Link Komentarze (1) »
środa, 06 czerwca 2012
Umieraniowo
Pies coraz słabszy. Przez kilka dni trwały ataki padaczki, średnio co kilka godzin. Miła była po nich poruszona, popiskiwała, kręciła się niespokojnie. W końcu zrozumiałam, że miała kłopot z załatwieniem się. Zaczęłam ją wynosić po ataku na taras. To ją uspokajało.
Chodziła powoli na trzech łapkach po ogródku i spokojniej załatwiała potrzebę. Dzisiejszą noc przespała, rano sama wyszła na zewnątrz i siedziała sobie o poranku ze smutną powagą odchodzącej istoty pośród drzew i śpiewu ptaków w towarzystwie kota Jasia. Potem spała wiele godzin bardzo głębokim snem. Nie interesuje już ją nawet, gdy ktoś puka do drzwi. Dotąd zawsze chociaż szczeknęła ze swojego miejsca. Zmoczyła się na posłanie. Trzeba podkładać stare szmaty.
Wysiaduję na ławeczce ze starym Mikołajem, pasąc kozy na Górze. On zawsze pyta jak tam Miła się ma. Polubił ją, a ona zawsze biegała do niego i witała się sama. No, więc z tej sprawy zeszliśmy na kwestie śmierci, umierania, pogrzebów itp. On ma wszystko przygotowane, w końcu ma 82 lata. Po ostatniej operacji oka trochę się podłamał zdrowotnie, ale już wraca do formy i humoru.
- Jak pani myśli, ile jeszcze pożyję?
- Z dziesięć lat jeszcze spokojnie panu daję - strzeliłam bez namysłu.
Ucieszył się.
- Kiedyś cyganka mi wróżyła. Powiedziała, że będę żył 92 lat.
Między nami to już się chyba prawdziwa przyjaźń rodzi. Taka zwyczajna, bez żadnych póz. On mi opowiada o swoim życiu, ludziach tutejszych i ich życiu, ja mu o bigfarmie, mafijnych spiskach na zwykłego obywatela, kradzieżach publicznych pieniędzy, sposobach na politykę, a on słucha i potwierdza, tak, tak jest, faktycznie.
Dzisiaj około 16, gdy rosół gotowałam na płycie i dokładałam do ognia, siedząc na stołeczku, nagle ręce same mi się złożyły do medytacji, kręgosłup wyprostował, energia popłynęła, umysł oczyścił i modlitwa pańska odmówiła się kilka razy. Potem już tylko patrzyłam w głąb w ciszy.
22:01, transwizje
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 04 czerwca 2012
Aśnie

Moja krótka wymiana zdań z AS na fb brzmiała kilka dni temu tak: AS zareklamował swoje spotkanie z czytelnikami w Bydgoszczy. Ja na to:
- A więc spełniają się moje sny...
AS na to:
- Jakie sny, Ewo? Opowiedz...
Wisiał ów sen kiedyś w internecie pod nazwą Kropli niebieskich, potem tę stronkę zdjęłam, nie było to wszystko dopracowane ani literacko ani intelektualnie. Były to czasy zalewu informacji z Tamtej Strony i mojego zamieszkiwania w Warszawie. Rok bodajże 2003. Lub około, niżej lub wyżej.
Zanim przeczytałam prośbę ASa na fb minęła noc. I poranek ze światełkami w pudełku pod biurkiem. Pudełko jest po modemie internetowym, może więc była to wskazówka.

11:44, transwizje
Link Komentarze (16) »
Archiwum