bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
środa, 28 czerwca 2017
Podgląd

O świcie nadciągnęła burza. Obudziłam A., aby wyłączyła komputer z sieci. Nauczona ostatnią awarią przez piorun, wyłączyła wszystkie sprzęty, lodówki, telewizor. Ja w tym czasie, słysząc autentyczny pomruk z nieba zapadłam w półsen, w którym także była burza, także uchylone okno w pokoju i także A. wyłączyła właśnie wszystkie sprzęty. Pokój jednak był rozleglejszy, w murowanym budynku, na piętrze, zapewne jakiegoś bloku. Obok pomruku zaczęłam słyszeć dość niewyraźnie, jakby zakłócane dźwięki z włączonego radia i zdziwiłam się, bo przecież właśnie zostało wszystko wyłączone. Radio nadawało jakąś audycję po francusku. Przez chwilę zdawało mi się, że rozpoznaję głos papieża Ratzingera w jakimś wywiadzie. Dziwne. Burza po jakimś czasie zaczęła cichnąć. A. podeszła do okna z drugiej strony pokoju. Okno było szeregowe, tuż obok drugie, także od naszego mieszkania. I oszklone drzwi na długi dość wąski balkonik. Wyjrzałam najpierw ja, leżąc w łóżku i ze zdumionym niepokojem ujrzałam na zewnątrz wystającą na wysokości naszego okna wieżyczkę jakiegoś wojskowego pojazdu opancerzonego. Był cały czarny. Najwyraźniej podglądano wnętrze. Pojazd stał na ulicy, nadjechał cicho. Odebrałam to jako jakiś pucz, gwałtowną zmianę, rodzaj stanu wojennego, albo nawet stan wojny w mieście, w państwie. Zawołałam cicho do A., aby się skryła, nie podchodziła do okna, ale ona już zdążyła w nim stanąć. Skoczyłam i przycisnęłam ją tak, że kucnęła. Na tym się obudziłam. Burza już rzeczywiście przeszła.

Na niebie opozycja Marsa w Raku do Plutona w Koziorożcu. Okres, gdy się odwróci może być podejrzany.

10:00, transwizje
Link
Archiwum