bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
piątek, 15 czerwca 2018
Politycznie

7.VI we śnie byłam w Korei Północnej, jako mężczyzna, przechadzałam się z drugim, udając zwykłą rozmowę, a była to coś jak randka. Mieliśmy sekrety tylko wobec siebie. Przechodziliśmy z miejsca na miejsce, z mieszkania do mieszkania, z korytarza na ulicę, z ulicy gdzieś indziej, wszędzie byli ludzie, mieszkali, pracowali, zajęci swoimi sprawami. Staraliśmy się nie budzić podejrzeń. Pojawiając się i szybko znikając. Pamiętam robota z czerwonym zapalającym się na dotyk światełkiem zamiast serca, wykonywał kilka opracowanych miłych ugrzecznionych gestów i uśmiechów w zgodzie z propagandą kraju.

Kilka dni później prezydent Trump spotkał się w Singapurze z dyktatorem Korei Północnej.

11:11, transwizje
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 czerwca 2018
Niemo

Drzemka popołudniowa: w ciasnym mieszkanku po prawej na tapczanie moja matka (leży? albo przysiadła), w głębi powyżej przy drzwiach siedzi Bzoma, ja w lewym dolnym rogu w kąciku przy kredensie czytam w milczeniu jakiś tekst na długim wąskim papierze. Jestem dużo młodsza, jakby w różowo-pomarańczowym ubraniu, przypominającym piżamę, czuję siebie inaczej, niż na jawie. Sprowokowany moim milczeniem JB wstał ze swojego fotela i podszedł do mnie. Mówiąc – jak pomyślałam – o rzeczy, którą pisze ostatnio.

  • Co to będzie? – pytam.

  • Wszystko tam jest. Zwroty akcji, skryte zbrodnie, śledztwa, przypuszczenia, zagadki...

  • Czyli piszesz powieść? Na bazie snów?

Nie odpowiedział wprost. Tylko wyrzekł jedno słowo.

  • “Niemowa”.

  • To tytuł powieści?

Patrząc mi prosto w oczy powtórzył tylko:

  • “Niemowa” – a ja wpadłam w pewną konsternację.

  • Powiedzmy, że rozumiem, o co ci chodzi – odpowiedziałam wreszcie, wzruszając ramionami. Jeśli nie chce nic więcej zdradzić, niechaj mu będzie.

08:52, transwizje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 czerwca 2018
Z rzeki czasu

Siedzimy przy kwadratowym stoliczku w miejscu na powietrzu, na zielonej trawie łączki, przy brzegu wąskiej rzeki. Nagle z prawa na lewo przelatują nad nami bardzo nisko dwa samoloty, dziwne z wyglądu. Niewielkie, obłe i podłużne z maleńkimi skrzydłami, wyglądają raczej na bolidy. Lądują gdzieś daleko po lewej, za krzaczorami. Za nimi ciągnie ich więcej, większych, jak jakiś wojskowy desant. A my tu sobie pierdu pierdu... jak co dzień! Z wody rzeki (płynącej z lewa na prawo) zaczynają wynurzać się głowy jakichś potworów prehistorycznych, wśród nich głowa plezjozaura. Pada skądś (z prawego dołu Ekranu snu) natychmiastowy morderczy strzał, potem drugi, potwory giną, ale nie wiadomo, co jeszcze woda rzeki przyniesie... Mam wrażenie, że to jakieś przypomnienia z innych moich żyć, gdy wraz z towarzyszami eksplorowaliśmy pierwotne światy na Ziemi. Ale teraz tutaj przecież jest cicho i spokojnie... prawda?

08:45, transwizje
Link
Archiwum