bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
czwartek, 16 lipca 2009
Grzmotnie
Obudził mnie wczoraj w nocy strzał gdzieś w lesie. To nie jest w moich stronach rzadkością. Polowanie? Rozejrzałam się naturalnie po okolicy panoramicznym Okiem. Strzał po chwili powtórzył się i ze zdumieniem stwierdziłam, że musi to być wyrzutnia rakietowa. Rozległ się huk, pocisk poleciał skądś z zagranicznych na wschodzie terenów ku zachodowi i upadł daleko w lesie. Chwilę później następny strzał. Tym razem trajektoria nieco się zmieniła, ku mojej wsi. Myślałam gorączkowo co jest grane. Z pewnością to żadne polowanie, ale zamach, atak, prowokacja. I kolejny huk, tym razem rakieta ruszyła dokładnie w moją stroną, w naszą wieś i dokładnie dom. Zerwałam się z łóżka z wołaniem: Padnij! i jednocześnie pocisk trzasnął mi nad głową... Wrażenie było tak rzeczywiste, iż uświadomiłam sobie, że to była senwizja dopiero, gdy zobaczyłam obywatela Johna Smitha z amerykańskiego starego filmu, jako niezależnego dziennikarza, ewakuowanego na linie do góry przez śmigłowiec z dymiącego zniszczeniami miasta. Sens tego snu zrozumiałam dziś w nocy, gdy z powodu komarów usiadłam do internetu i poczytałam sobie o trujących szczepionkach na ptasią grypę. Zmarło na nie ponad 20 osób w Polsce, na których testowano nowy specyfik. W wolnej chwili poszukam czegoś na ten temat w Nostradamusie, jest trochę tego, niestety. Traf chciał, że gdy przed świtem zapisywałam treść tego snu na Transblogu nagle rzeczywiście rozległ się wielki huk, niespodziewany grzmot burzy idącej od wschodu. Chwilę później następny. Prędko odłączyłam się z sieci. Trzeci grzmot zastał mnie już w łóżku. I na tym wszystko umilkło, bez kropli deszczu. Kiedy zasnęłam śniłam o zaszczepionej zarazie dziesiątkującej ludzi wielkich i mniejszych miast.
05:02, transwizje
Link Komentarze (9) »
Archiwum