bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
sobota, 07 lipca 2018
Lew

Na poziomie 6 (uliczka na przedmieściu, domki jednorodzinne, wynajmowane pod różne instytucje wspólne) decyduję się zdawać drugi raz maturę. Nie dlatego, że nie zdałam pierwszej, ale chcę to powtórzyć. Odnajduję i wchodzę do jednego z takich domków z cegły i z detalami o niebieskim odcieniu. W sali kilka osób. Przechodzę z 4 klasy do 6. A może muszę zaliczyć 4 z sześciu przedmiotów. Przedtem jeszcze dokarmiam swoje stadko kurcząt w jednym pomieszczeniu w bloku (podobnym do warszawskiego. gdzie mieszkałam), do którego przychodzi się z holu. Pomieszczenie okazuje się jeździć wraz z windą, tzn. jest osobne, ja tam wchodzę, karmię kury, po czym po wyjściu i zamknięciu drzwi nadjeżdża z góry w ich miejsce winda, wysiadają i wsiadają ludzie. Ktoś z boku po prawej pyta, po co to robię. Dziwię się, że można nie rozumieć kwestii zdrowej żywności, nie chce mi się tłumaczyć. Po egzaminie, który poszedł tak sprawnie i łatwo, że go nie zapamiętałam, dostaję od kogoś (to jakby nauczyciel) skrypt z tekstem po białorusku pisanym łacińskim alfabetem z "krzaczkami", traktujący o pojawieniu się Boga i … (zapomniałam imię) na swoim Awatarze, który nosi miano Lwa. Tak jak stoi w proroctwie o zwycięskim Lwie Judy. Tu zdecydowałam się wnieść coś od siebie i dopisuję ołówkiem u góry piktogram znaku Lwa. Rysunek się zwęża, jakby papier miał inne właściwości, przestrzenne. Okrągła linia sprawia potem wrażenie wąskiej kreski, lekko rozgałęzionej u dołu.

10:12, transwizje
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 lipca 2018
Relacja z duszą

Na grupie padł temat śnienia. Relacja z własną duszą, czy też siła relacji z własną duszą. Przedwczoraj wyśniłam odpowiedź, na dzień przed przeczytaniem wiadomości.

Ze snu pamiętam, że z rogu na rynku w starej rodzinnej miejscowości, patrzyłam z dołu Ekranu śnienia w górę na lewo w stronę niegdysiejszego sklepu tekstylnego GS. Wszystko w miasteczku było odnowione i wystylizowane, stare odrapane cegły i szary beton zmienione na ładne, połyskujące bielą elewacje z wyglądających jak wapienne kostek [lodowe kamienie Muru], także pobliskie kamieniczki. Osobne dotąd budynki tworzyły jakby litą stylistycznie całość. Pokazywałam komuś piętro dawnego sklepu.
- Tam był kiedyś dworzec. Przyjeżdżająca tu młodzież musiała jeszcze dojść Aleją 900-lecia do przejazdu, gdzie była szkoła. Później zrobiono na odwrót. Szkoła była tutaj na piętrze, a młodzież wysiadała na stacji przy przejeździe i Aleją przychodziła tutaj. 
[Dwa nurty zstępujący i wstępujący w kierunku granicy i z kierunku granicy 8/9].
Teraz nie było i tego i tego. Została pusta sala. Zwiedzaliśmy ją. Miała poboczne komnaty, w których ktoś “urzędował”, jakiś cieć, absolwent dawniejszej szkoły z tego budynku i jego uczeń, całkiem młodzi (mieli w swoich strojach elementy czerwieni i żółci). Nie odkryłam co tu naprawdę jeszcze robią. Za to znalazłam obok ich pakamery, w drugiej komnacie rzeźbę kamienną. Był to szary kamienny posąg leżącej nagiej dziewczyny z uwydatnionym omszałym sromem, skąd ciurkała woda strumienia i spływała korytem. Któryś z cieciów (chyba ambitny uczeń) koniecznie usiłował ją spenetrować i próbował zgwałcić jej kamienne ciało, ale w końcu odpadł od niej rozczarowany. Nie miała wewnątrz odpowiedniego “przejścia dla jego członka”. Uznał, że to atrapa. Ja wiedziałam, że to potrafię. Czułam ją jak najbliższą siostrę, drugą połówkę, ukrytą w posągu i ożywającą za moim dotknięciem, tylko wobec mnie.
Obudziło mnie odczucie wzruszenia, wyłączności i ogromnej intymności relacji.

10:49, transwizje
Link Dodaj komentarz »
Archiwum