bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
niedziela, 30 sierpnia 2009
Gr-rypnie
Wymieniamy sobie z M. zdawkowe uwagi. Ona oddycha i bada siebie, a tu siebie nie ma, zero siebie. Ja przygotowuję się do budowy, która wciąż w przyszłości przebywa. A tu w necie huczy o grypnych szczepionkach i od haseł wzywających do sprzeciwienia się ukrytym panom świata, bo czas jest bliski. Zgadzamy się obie, że jest w tym wiele histerii. Te informacje, przesady, panikowanie, zastanawiające relacje filmowe, prawdziwe i mniej prawdziwe, czasem wyssane z palca, każą pomyśleć spokojnie i poszukać pewności głównie w sobie. Inaczej zwykły człowiek prędko wpada w paranoję, depresję i rozszczepienie, a przecież chodzi o świadomość, integrację, obudzenie mocy prawdy i oparcie się na niej.
Zdaje się, że owe rewelacje obudziły przede wszystkim ludzi sfrustrowanych, przyczajonym latami w jakimś kącie życia i maniakalnie oczekujących końca świata, aby wtedy powstać i okazać swoją siłę i sens swego narodzenia na ziemi. Padają wielkie słowa, nieomal krzykiem, podszyte podnieceniem, euforią, marzeniem o rozciągnięciu skrzydeł (niewątpliwie anielskich, jakie dał im Bóg z poleceniem działania w dniu Sądu). Wiele osób zaczyna dopiero teraz czuć sens życia, a to jest smutne, bo ten sens opiera się o widmo śmierci i okrutnego zniszczenia, gotowanego przez „tych, co niszczą ziemię” (Ap.). Co ciekawe, nie czują go teraz, gdy jest czas po temu cieszyć się życiem, jakie jest i jeszcze niezniszczoną przyrodą. Oczywiście stwierdzą na to, że to system ich tłamsi i nie pozwala czuć szczęścia, ale przecież każdy rozsądny człowiek wie, że to bujda. Tłamszą ich ich własne kompleksy, pretensje, tchórzostwa, niedoskonałości i niezrealizowane ambicje.
Co o tym sądzę?
Robić swoje i patrzeć. Wiedzieć, ale nie prowokować. Rozumieć i decydować rozumnie, gdy jest chwila po temu. Emocjom stop.
Co sądzę o sprawie szczepionek, Nowym Porządku Świata i zakusach spiskowców przeciw ludzkości?
To jest prawda. Mówi mi to całe moje wieloletnie doświadczanie wizji oraz ciągłe badanie tekstów Nostradamusa, które tę sprawę niestety potwierdzają.
Lecz myślę sobie także, na spokojnie, że nikt z nas nie zna dnia ani godziny, gdy sprawa w całej swej przygotowywanej ponoć sile wybuchnie i ujawni się. Rozsądek raczej każe myśleć, że inteligencja spiskujących ma pomysł wyśmiania nagłośnionego alarmu anty-szczepiennego. Będzie to bardzo proste, gdy podawane w necie daty tej jesieni zwyczajnie nie zrealizują się, a zaproponowane przez różne krajowe rządy szczepionki rzeczywiście nie zaszkodzą więcej, niż zwykle. Wtedy w przyszłym roku będzie można z destrukcyjnym planem pójść dalej w realizacji, aż do jego wcielenia w życie.
Oczywiście, mogę nie mieć racji.
Szukam w Nostradamusie potwierdzenia swych podejrzeń. Jest kilka. Przede wszystkim dwie wzmianki w almanachach o tym, że największe szkody i krzywdy przyniesie dopiero „trzecia, czy czwarta gorączka”, a największe konkretnie czwarta, gdy choroba zostanie uwolniona. Ale dzięki temu właśnie zniknie, choć ofiar będzie wtedy mnóstwo na całym świecie.
Daty?
Czasem próbuję kombinować, na bazie cykli wielkich koniunkcji, jakimi posługiwał się Salończyk. Jeśli dla niego jeden rok to 240 lat i 220 (gdyż 20 lat to miesiąc, a rok przestępny co 4 pomniejsza do 11 miesięcy, czyli rok przestępny trwa 20 lat krócej, o czym jest wzmianka w liście do Piusa IV), to rachunek z almanachu na rok 1554, stworzonego rok wcześniej, może być następujący:
1554 + 240 = 1794 (data Rewolucji Francuskiej, a gdy odjąć 20 lat to data powstania Iluminatów)
1794 + 220 = 2014 (data trzeciej lub czwartej gorączki?)
Pisałam kiedyś na tym blogu o symbolach tebańskich kilku powracających opozycji Urana i Saturna. Otóż obecna opozycja rozwija się pod auspicjami usypiającego ludzkie masy deszczu uzdrawiających szczepionkowo zapewnień. Dopiero kolejna opozycja w 2010 roku na początku Barana-Wagi mówi o dekretach rządów i władzy dzierżonej mocną ręką przez jedynowładcę, czyli prawdopodobieństwie dyktatury i powrotu faszyzmu do łask.
12:05, transwizje
Link Komentarze (2) »
piątek, 28 sierpnia 2009
Nieprzestanie
Senwizja: widzę koniec strasznego konfliktu, który wypadł w zimę w Izraelu. Przeżyło niewielu ludzi. Przetrwali w potwornie nieludzkich warunkach w jakichś dziurach i piwnicach w ziemi, kanalizacjach. Nie wiem czym się żywili, ale gdy jedna kobieta otworzyła z wiosną klapę i wychyliła głowę na powierzchnię zobaczyłam wokół niej wiele brudu i gnoju. Roejrzała się z przerażeniem widocznym na twarzy, ukryła się z powrotem, ale po chwli wychyliła się znów i jakby dostrzegłszy coś żywego uśmiechnęła się radośnie. Widziałam też młodego mężczyznę biegnącego pustą ulicą, był ubrany w kożuch (zima była sroga i długa), ubrudzony z tyłu gnojem. Pochylił się nad jakąś strugą z ulgą, nadchodziła wreszcie ciepła wiosna. Wtedy usłyszałam męski głos. "...i zapłakałem nad nimi i nigdy nie przestanę płakać...".
21:36, transwizje
Link
Archiwum