bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
niedziela, 16 sierpnia 2015
Znowu

I znów od kilku dni nawrót tego samego dziwnego bólu głowy. Czaszka wysadzana od środka do góry, czuć cały dekiel i punkty za uszami, te same, w które białe istoty pchały mi kiedyś świetliste kulki informacji. Szybkie chodzenie i każde potrząśnięcie głową to wzmożony ból. Ibuprom trochę pomaga, ale wczoraj pojawiła się też gorączka, 37,7, potem spadła. Lekarka ostrzegała mnie, że jeśli objawy powrócą w ciągu dwóch tygodni, może to być mimo wszystko zapalenie mózgu. Nie mam jednak ani oczopląsu, ani nudności, a temperatura nie przekracza stanu podgorączkowego. Poza wszystkim mam dobry humor i wykonuję wszystkie obowiązki domowe bez przymusu. Czekam na rozwój wydarzeń. Księga mówi, że skończy się na strachu.

08:42, transwizje
Link Komentarze (9) »
czwartek, 06 sierpnia 2015
Szurająco

Wczorajsza senwizja nasunęła mi wspomnienia. Dziwnych magicznych spotkań w świecie astralu. I nie tylko. Pierwszym takim moim doświadczeniem było przeżycie z dzieciństwa. Miałam wtedy kilka lat. Rodzice budowali dom, który w tym czasie wymagał wykończenia wewnątrz. W jednym z pokoi można już było latem mieszkać, stał tapczan i stół. Pewną noc spędzałam tam właśnie razem z mamą i siostrą. Ojciec wypił za dużo i pozostawał w starym mieszkaniu. Był późny wieczór, jeszcze nie zdążyłam zasnąć, mama również. Gdy na piętrze, gdzie były pomieszczenia jeszcze kompletnie nie skończone, bez podłóg ani tynków, nagle ktoś zaczął chodzić. Słyszałam wyraźne kroki jakby starszego człowieka, szurającego stopami, strop oddawał wyraźnie każdy dźwięk, trzask i skrzypnięcie. Kroki wyszły z jednego z pokoi i przemieszczały się po korytarzu w kierunku schodów. Zamarłam ze strachu, mając nadzieję, że to mi się śni. Ale wtedy okazało sie, że mama również je słyszy. Łamiącym się głosem zawołała bohatersko w kierunku wejścia na górę.

- Kto tam? Jest tam ktoś?

Kroki lekko zwolniły i stąpały dalej. Spociłam się jak mysz. Obie z mamą byłyśmy przerażone do szpiku kości, siostra spała. Wreszcie kroki, gdy juz zdawało się nam, że zaczną schodzić w dół, ucichły i nie pojawiły się więcej.

To samo zjawisko powtórzyło się kilka lat później. Byłam już nastolatką, mieszkaliśmy w nowym domu, ja miałam jedyny wykończony na piętrze pokój. Mama z siostrą wyjechały pewnego razu na wczasy. Tego wieczora oglądałam telewizję w pokoju ojca na dole, pode mną. Ojciec, zmęczony spał na tapczanie obok. Był wieczór. Nagle znowu to usłyszałam. Kroki. Posuwiste, ciężkie, powolne, przemieszczające się od mojego pokoju na piętrze korytarzem ku schodom na dół. "Zdaje mi się" - zacisnęłam zęby i ze strachem pomyślałam, że będę przecież musiała niedługo wejść na górę. I wtedy ocknął się ojciec, chwilę nasłuchiwał i w końcu krzyknął na cały głos:

- Do cholery! Kto tam łazi?

Kroki ucichły. Jakoś zdołałam wejść do siebie i nic już więcej nie straszyło w ten sposób.

Oprócz tego, że po latach miałam kilka snów wizyjnych, w których pojawiał się starszy miły pan, Żyd, który odprawiał nade mną jakiś rytuał ochronny. Pewnego razu przykleił mi na ciele papierek z jakąś kabalistyczną sentencją i oderwał. Może trudno bedzie w to komuś uwierzyć, ale mam tam jaśniejszy ślad do tej pory na skórze.

Niedawno zastanowiłam się nad tym, kim mógł być ów dziwny szurający nogami ktoś. I rzuciłam monetami. Nie pamiętam już odpowiedzi Księgi, ale nagle pojawiła się wyraźna myśl i konkluzja. Jasnowidz. Stary, dawny. Nostradamus?

08:47, transwizje
Link Komentarze (18) »
środa, 05 sierpnia 2015
Bluzio

Wczorajsza wizyta u lekarza pomyślna. Badania wszelkiego rodzaju dały wynik ujemny. Nie mam boreliozy, ani odkleszczowego zapalenia mózgu. W zasadzie czuję sie już dobrze, oprócz tego, że siła fizyczna wraca powoli i jeszcze codziennie muszę spędzić jakieś dwie godziny w łóżku. Śpiąc, jak dzisiaj.

W trakcie owej drzemki przyszła senwizja. Wstałam z łóżka, zostawiając na niej kotkę leżącą na patchworku, i postanowiłam sobie powróżyć. W pokoju jednak A. rozłożyla deskę do prasowania pomiędzy jednym a drugim stołem. Podniosłam ją jak szlaban i stanęłam za nią. Z głupia frant zaczęłam układać na niej patchwork, ale wcale nie tak, jakbym miała prasować, tylko pracowicie układałam dużą fałdę. Doszłam do wniosku, że pewnie ma to służyć wróżbie. Jakoś ułożę potem na owej fałdzie karty.
I nagle coś się zaczęło dziać. Usłyszałam jakby zza siebie męski głos, starszego człowieka. Mówił w jakimś dziwnym języku. Raczej recytował, jak zaklęcie. Zapamiętałam zdanie:

T`su ra na, ku mi ju se

Miałam na sobie jakąś ciemnoniebieską bluzę albo sweter. Nagle przód owej bluzki uniósł się niczym nadmuchany i sprawiał wrażenie, że odleci ode mnie. Trans obudził mnie.

Rzuciłam później monety pytając o sens tego snu. Wypadł heksagram 58.2.3.4 na 63.

20:58, transwizje
Link Komentarze (17) »
niedziela, 02 sierpnia 2015
Słabo

Wczorajszy dzień spędziłam już poza łóżkiem. Trochę szlifowałam tłumaczenie Nostradamusa. I zrobiłam sama wieczorny udój, bo A. była zbyt słabaTrwa jeszcze osłabienie, ale inne symptomy wyraźnie się zmniejszają z dnia na dzień. Ponieważ A. teraz zaczyna mieć dokładnie wszystko tak jak ja (najpierw gorączka, teraz brak apetytu i mdłości na zapachy jedzeniowe), zaczynam wątpić w to, że to choroba odkleszczowa. Wygląda sprawa na jakiś wirus, atakujący oskrzela lub płuca. W każdym razie kleszcz namieszał. I jesteśmy leczone na dwa różne sposoby. No, ja praktycznie wcale. 

Poza tym przyśnił mi się zjazd polityków zza wschodniej granicy. Łukaszenka, jakiś jego zastępca i Putin. Białorusini ubrani w kiepskiej marki garnitury wyglądali jak zwykli prości chłopi. Putin przysypiał przy stole. Uzgadniali jakieś plany odnośnie swojej wschodniej unii i zasady wspólnej kasy. Plan był mocno naciągany i zaledwie imitujący zasady panujące w unii zachodniej.

09:45, transwizje
Link Komentarze (3) »
Archiwum