bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
sobota, 26 września 2009
Bycznie
Najpierw rozbudził mnie sen o tym, że w okolicach góry Dadźboga, od zachodniej strony rozległo się dziwne uderzenie pioruna, długo milknące. Męczyło mnie też pragnienie. Niestety butelkę z wodą zostawiłam na dworze, więc rozważałam decyzję wstania z ciepłej pościeli i wyjścia z pracowni, aby jej poszukać. W końcu wstałam, zamknęłam za sobą drzwi i kiedy rozejrzałam się po podwórzu okazało się, że stoję przed dworcem w prowincjonalnym mieście P. Co jest grane? Uzmysłowiłam sobie, że weszłam we śnie w inną przestrzeń i nie dzieje się to w moim codziennym wymiarze. Spotkałam tam starszego człowieka, który zostawił mi karteczkę z pewną liczbą (może 312914, ale zapisuję ją przypadkowo), mówiąc, że jest to data, gdy zbliżą się nasze aspekty (a może było to w przeszłości) i wtedy się spotkamy (lub spotkaliśmy). Znalazłam tam też butelkę wody. Miała na nalepce piktogram znaku Byka. Woda była dziwna w smaku, ale wypiłam ją łapczywie, myśląc, że z mojej studni jest jednak o wiele smaczniejsza. Wycofałam się stamtąd tak samo, jak weszłam. Odwóciłam się, otworzyłam drzwi do pracowni i weszłam w ciepłe pielesze. Starałam się zapamiętać daną mi liczbę i zapisywałam ją w notesie, ale znów to był sen, a nie real. Okazało się, że mieszkam już w nowym domu, ale ten ma jedne nieużywane drzwi z pokoju. Nagle pojawił się za nimi hałas, otworzyły się i wpadła przez nie stara sąsiadka, przerażona i błagająca o pomoc. Okazało się, że jej mąż był aktywnym wyznawcą jakiegoś ewangelicznego kościoła i organizował w swoim domu spotkania wiernych i nauczania. Tym razem poczuł się bardzo źle, zresztą już po raz drugi. Poprzednim razem zemdlał, teraz również, ale były jeszcze przy tym jakieś dziwne i nieprzyjemne objawy. Wezwano pogotowie z mojego telefonu. Pojawił się jakiś młody, zarozumiały terapeuta, który usiadł na kanapie koło mnie, rozmawiając o przypadku sąsiada. I nagle ujrzałam w przebłysku intuicji jego straszną, demoniczną prawdziwą twarz. I niewiele myśląc zaczęłam go egzorcyzmować, wyjaśniając, że to on raczej wymaga pomocy, a nie wyznawca, który stracił przytomność. Wykonałam w transie kilka znaków krzyża, ale nie dawały efektu, poza ochroną mnie przed atakiem, nie przepędzały opętańczego ducha. Na koniec więc zrobiłam intuicyjnie znak Byka i dopiero to pomogło. Opętanie natychmiast zniknęło, a ja obudziłam się naprawdę, w ciele, w realu.
10:20, transwizje
Link Komentarze (2) »
czwartek, 24 września 2009
Azylnie
Pani Ela (lat 80) śniła, że ukrywa się z nami w Miejscu Na Brzegu i jest tu jakiś azyl przed latającymi po niebie czarnymi helikopterami i samolotami. Chata już opuszczona na fundamenty, teraz dzieją się podłogi, na których koty zostawiają trwałe ślady swoich łapek. Myję drewniane ściany, odsłonięte spod zasłony glinianego tynku w kuchni i tapet w pokoju, wodą z szarym mydłem i wyłania się cudowna struktura drewna. Po pracy wysłuchuję wykładów Credo Mukty na przemian z zapisami fotograficznymi i filmowymi Marleny D., Grety G., czy BB. Wywiad GG, po wielekroć małpowany przez różne aktorki pokazuje jakim była medium.
19:55, transwizje
Link
środa, 09 września 2009
Hybrydnie
Wciąż myślę o czupakabrze. Trafiło mnie, bo kozy zagryzione i wypite z
krwi w Polsce, w liczbie 8, na zdjęciu były takie same jak moje w
umaszczeniu, wieku i liczbie.
Obejrzałam na you tube filmy, na których sfilmowano to zwierzę, a nawet zrobiono badania weterynaryjne schwytanej i ubitej sztuki. Hybryda kojota, dużego kota i kangura z zębami z epoki szablozębnych.
I ciągle myślę o dziwnym czterowierszu 9.71 (cytuję z pamięci)

W miejscach świętych [też: wyklętych] będą widziane zwierzęta a-trójniowe w
trójni
razem z tym, które nie poważy się dniem.
W Carcassonne za niełaską orędującemu
Będzie umieszczone zamiast sutszego pobytu.

Trójniowe to moja kombinacja dziwnego wyrażenia a trixe. Trixe we francuskim
to tak jak =cierz, tryca (matrixe, imperatrice), a daje 3 możliwości
tłumaczenia, jako przymiotnik określający (trycowe), jako określenie miejsca
(w trycy) i jako zaprzeczenie (a-tryca).
Jeśli rzeczywiście Nostradam miał na myśli trójwymiar, to owe dziwne
zwierzęta pochodziłyby spoza trójwymiaru.

Czupakabra żeruje i atakuje tylko w nocy i trudno ją schwytać w dzień. Nie
ośmiela się polować w dzień.
Carcassone - wiadomo, kłaniają się albigensi i katarzy, odrodzenie kultu? Wg
tego tłumaczenia urzędować w nim znów będzie jakiś inkwizytor ścigający heretyków (orędujący za niełaską), który będzie tam rósł w tłuszczyk, dopóki owe zwierzęta go nie dopadną i nie pożrą.
Jest też druga możliwość odczytu dwóch ostatnich linijek.

W Carcassonne za niełaską orędujące [tj. owo zwierzę nocne]
Będzie postawione dla sutszego pobytu.

Wtedy owo zwierzę żerujące nocą byłoby wyznacznikiem kary boskiej za grzechy KK.
13:05, transwizje
Link Komentarze (5) »
wtorek, 08 września 2009
Obok

Senwizja: świat po okresie katastrofy, przy asfaltowej drodze widać tylko ze dwie zawalone chałupy. W piwnicy jednej z nich mieszka para starych rolników, w ruinach drugiej, która była oborą, ich małe stadko owiec. Nie uciekli, lecz nauczyli się trwać w tych ekstremalnych warunkach. Niedaleko stoi znak w kształcie wskazówki, pokazującej kierunek do przodu, na nim liczba "17". Na niebie ukazuje się spodek, połyskujący czarniawo i szybko powiększa się, najwyraźniej podchodząc do lądowania na drodze. Jego silnik jest atomowy, gdyż pojawia się pewne zjawisko zapadania się dźwięku (że tak to określę). Pasażerowie obcego pojazdu (raczej ludzie, niż obcy) nie atakują chłopów, a ci chowają się na czas lądowania w swoim "bunkrze". Nauczyli się nie wchodzić Im w drogę.

Nowy komin już stoi, piec c.o. zakupiony, kafle wyszorowane, szykujemy się do wymiany podwalin i zalania fundamentów. Część materiałów przywieziona. Wraz z tym konieczne będą przenosiny ze spaniem do pracowni na jakiś czas i prawdopodobne kilkudniowe odcięcie od netu.

09:14, transwizje
Link
czwartek, 03 września 2009
Otwarcie
Fil dopiero teraz mi się otworzył i dotarło do mnie, że odbierałam jego informacje w senwizjach od co najmniej 8 lat. Historia o podziemnej bazie wojskowej w Los Alamos, gdzie z odwiertu w głębi i z dolnych poziomów zaczyna się coś potwornego wydobywać (w postaci trującego dymu) i żołnierze dostają rozkaz wycofania się wyżej i zablokowania dolnych poziomów. Wizje wielkich przestrzeni podziemnych o kolumnadach podobnych do Koloseum, a w nim szaro-smoliście czarni szarzy, diabły po prostu. Historia spotkania w jakimś tajnym miejscu z wysokim człowiekiem służącym rządowi w kontaktach z obcymi, mówił niezwykle szybko (kilkukrotne przyspieszenie). W tym śnie z boku przy stoliku siedział starszy mężczyzna, uśmiechający się spokojnie i nie wtrącający do rozmowy. To był właśnie Phil Sch., jak teraz to widzę. Do tego nie opisane wizje: pojazdów samochodowych i lotniczych poruszających się z prędkościami kilku tysięcy km na godzinę, ich lotniska i bazy są na wielkich pustyniach, a korzystają z nich najbogatsi ludzie świata. A poza tym codziennie czyszczę stare kafle piecowe, po kilka godzin żmudnej mokrej roboty. Pieczęcie załatwione, niedługo start.
15:06, transwizje
Link Komentarze (1) »
Archiwum