bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
środa, 28 września 2011
Fantastycznie
Ledwie przyłożyłam głowę do poduszki przyszły zdania, opowieści, pisane opowiadania, fantastyczne, fragmenty zdradzające nerw wynalazcy, dowcip, talent nowelisty, krótkie wglądy w różne teksty... Z tego budowały się bardziej złożone historie, już obrazami i scenami wizyjnymi (tj. osoby jakby narysowane kreską, prześwietlone kolorami jak na kliszy), symboliczne. Np. jakaś sprytna baba, matka młodej córy naraiła ową jakiemuś niewinnemu chłopcu. Zamknęła ich w pokoju, przedtem poinstuowawszy córcię co ma robić. Chłopak się bronił, nie rozumiał, dziewczyna była nachalna. Dość długo to trwało, baba zajrzała nawet przez drzwi, ale szybko je zamknęła przykazując oczami córci, że ma być uparta. No, i doszło do aktu utraty dziewictwa z jednej i drugiej strony. Symbolika Matrony, Nierządnicy, Kochanka? (byłożby to z Nostradamusa wzięte). Potem była historia, nadal w stylu fantastycznym, o dwóch braciach bliźniakach K. Jeden nawet poleciał w kosmos, statkiem rosyjskim, i wszyscy uznawali, że ma niezłe jaja, bo oznaką wielkiego charakteru jest być kurduplem i polecieć w kosmos wespół z wysokim i przystojnym jak Bond supermenem rosyjskim. Otóż poleciał (sprawdzałam szczelność zamykanej za nim śluzy statku) i widział w kosmosie "dziurę". Był to gigantyczny biały okrąg 2-wymiarowy, płaski jak kartka papieru. Z kolei drugi z braci, stary już i siwy (nie był podobny do prawdziwego, raczej do jakiegoś innego znanego polityka, ale nie uświadamiam sobie kogo, od kilku lat nie oglądam ich buziek w tv) dawał szczery wywiad mediom i opowiadał o dzieciństwie, spędzonym po wojnie na wsi (we śnie Bracia pochodzili z chłopskiej rodziny). - "Było trudno żyć. Obecne pokolenia tego nie znają, co nie znaczy, że znowu coś takiego się nie wydarzy. Że trzeba będzie mieć taki areał, aby starczyło i dla złodziei, którzy będą rozkradać plony, i dla rodziny i dobytku, aby przetrwać...". To nagle skończyło się sceną wzbierającej fali manifestacji w Warszawie. Ulicami szli ludzie znani i mniej znani, starszego i średniego pokolenia, poważni, inteligenci, dołączali do nich wciąż nowi. Narastał uroczysty i podniosły nastrój. Milczeli. Wszyscy na znak solidarności mieli zawieszone na szyjach krzyżyki lub różańce. Coraz więcej ich... och, zaczęło się! Obudziłam się.
10:43, transwizje
Link Komentarze (2) »
wtorek, 06 września 2011
Wieżnie
W nocy obudził mnie wiatr. Co tam wiatr, wicher, istne tornado, wiejące prosto w dom, mój dom rodzinny. Przerażona oparłam się o ścianę swego dawnego pokoju, wiało od zachodu, jakby pomóc ścianie utrzymać się. I gorączkowo myślałam, że na piętrze śpi teraz ojciec (żył), a w sąsiednim pokoju siostra. Bałam się ruszyć, dom drżał w posadach. Uciekać, czy wyciągać ich z pokojów? I czemu jesteśmy na co dzień tak osobno? Trzeba żyć bardziej wspólnie! Obudziłam się chwilę później. A właściwie obudził mnie dziwny dźwięk. 
- Co to? - zapytałam głośno.
Brzmiał, jak gdyby jadący blisko pociąg, bardzo długi, ciężki. I dopiero po dłuższej chwili przypomniałam sobie, że tak zawsze słychać deszcz, uderzający o blaszany dach domu. Dawno już nie padało...
Idzie na potężne zmiany. Wciąż myślę o znaczeniu 3 kart, które niedawno mi się wyciągnęły, na przyszłość. Odwrócony As Monet, 8 Kijów i Wieża. Z hukiem upadnie jakaś waluta na giełdzie? I stąd wiatr z zachodu?...Choć obie stojące karty mówią o pozytywnym przeczyszczeniu w rezultacie.
19:39, transwizje
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 05 września 2011
Porównie
Tłumaczę powoli Almanach za 1556 rok. Powoli, bo brak czasu, ciągłe kłopoty z komputerem, poza tym zastanawiam się nad szczegółami, porównując je z innymi podobnymi przepowiedniami Nostradamusa z innych almanachów i z centurii też. Jeśli ktoś wątpi jeszcze w Nostradamusa przepowiadającego kosmitów, to znalazłam potwierdzenie wzięć i kradzieży kobiet i dzieci, za milczącym przyzwoleniem tyrańskich rządów, co najmniej w dwóch różnych utworach. Pieczętuje tym samym proroctwo Chrystusa: "Biada kobietom brzemiennym w te dni! Szczęśliwa będzie bezpłodna i ta, która nigdy nie rodziła..." (cytuję z pamięci). I ja potwierdzam tę straszną prawdę, na podstawie kilku swoich potwornych koszmarów, ale o to mniejsza... Wybrałam po kilka zdań z almanachu ostatnio wałkowanego. Oto one:
"Nie ośmielę się w formie pisemnej opowiedzieć nawet setnej części tego, czemu niebiański ornament nakazuje się stać, tak z powodu obrzydliwej wojny i rozlewu krwi, jak również przez głód i choroby epidemiczne, którymi ludzie będą gnębieni...

Jestem całkowicie zaskoczony, kiedy widzę gorzkie wydarzenia, które gotują się w styczniu i następnym miesiącu tego roku.

Zalążek lutego będzie pełen prywaty, zasadzek i spisków... W trakcie całego tego księżycowego miesiąca narodzą się rozmaite straszydła, i nawałnice z piorunami, które będą zapowiadały desantową awanturę [przed obrotem cyklu wiatru], która nastąpi między tym, a końcem maja, czego nie wykładam pisemnie, a nie bez przyczyny... Szczęsny, kto będzie daleko od tak tragicznego dnia, przez konflikt na skutek trzech plag... Będą także wzniecane wielkie pożogi rękami bardziej diabelskimi, niż ludzkimi... Straże wywiadowcze będą zaskoczone przez zasadzki, pułapki i wojenne podstępy...

W marcu choroby epidemiczne zaczną królować w kilku grodach stołecznych, szeregach, obozach i armiach tak lądowych jak okrętowych [tj. amerykańskich i europejskich], wraz z ubytkami na skutek wody lądowej i obfitości wody niebiańskiej, które staną się wielką przeszkodą, to pomimo zakończenia wojennego zgiełku... W pełnię Księżyca i na koniec tego miesiąca nastanie wielka strata płodów ziemi i przelanej ludzkiej krwi.

W maju gwiazdy pokazują wielki konflikt szykujący się w kraju, skąd niegdyś wyszli wróżbiarze etruscy. Właśnie dnia, którego to wyliczam, tj. 9 stycznia 1555 roku, stwierdzam tyle nadchodzących wydarzeń, o których pisząc lękam się donosząc o nich, a lodowaty dreszcz przeszył moje wnętrzności. A wyłożyłbym to, co nadchodzi do czterech części Europy bez tego drżenia... Nieszczęście na morzu [tj. w Ameryce] i dodatkowo na lądzie [tj. w Europie], rolnictwo sfrustrowane, ucieczka z wielu stron.

W ostatniej czerwcowej kwadrze czas pełen krwi: kraj i ludzie niweczeni, ogień z nieba.

Na lipiec. Okrucieństwo, które będzie znoszone wedle kobiet brzemiennych i małych dzieci nie zacznie wzruszać serca Tyranów. Na pierwszą pozycję będą wybrani najprzeraźliwszy z twarzy, ohydni w oczach, zmarszczonego czoła, brwi gęstych: którzy będą korzystali z tak wielkiej rzeźni, że ich ręce i oblicza staną się wypełnione ludzką krwią. Ten, kto w trakcie swego życia miał zażywać współczucia i miłosierdzia stanie się na ten moment tyranem, stosującym więcej okrucieństwa, niż którykolwiek z prześladowców. Ten, który czyniąc ofiarowanie będzie splamiony krwią przelaną zwycięstwem, da wróżbę swej przyszłej śmierci krwawiczej po konflikcie... Lud ucieknie ze względu na księżyco-niebiański i krwawy pościg. Przez ogień z nieba forteca w pożodze... Ukazanie się Procjona rozgorączkowanego i produktywnego na skutek wojennego zgiełku. 20 dnia miesiąca nastanie wielki wstrząs kontynentu na wejściu dni Kanikuły.

W sierpniu Mars będzie wschodni, suchy i gorący, pojawią się komety wraz z gromami, nawałnicami i błyskawicami, nienawiści, nagłe śmierci u ludzi kościelnych, śmiertelność co widoczniejszych sfrustrowanych rozpołowieniem swej dziedziny, długie choroby, gorączki zakaźne, mocz jak krew i krwotoki... Galia [tj. Francja] na najwyższym stopniu godności, wojskowa uciecha. Finansjerzy rozeźleni.

W trakcie całego miesiąca września i następnego nastaną zakaźne choroby i epidemiczne dolegliwości, o tak wielkiej złośliwości, że wielki lud [ prawd. Amerykanie] będzie mniemał, że nadchodzi koniec świata. Rolnicy będą bardzo sfrustrowani połową swych oczekiwań: i opadłymi przez zapalczywość wiatrów owocami. Krwawe wybroczyny, porwania, katastrofy [utrata majątków przez zatopienie], grabieże, rozboje, uwięzione osobistości o bardzo ważnej, średniej i małej prezencji. Pełnia Księżyca powoła pogodę całkiem nową, o wiośnianym i nowalijkowym układzie, wraz z grzmotami i błyskawicami, piorunami i nawałnicami, wytwarzającymi ohydne straszydła."

Pomijam tu wiele historii, w tym o dojściu do władzy we Francji i częściowo potem we Włoszech, kogoś, kto wypisze się ze światowego spisku i kogo poprze armia, wbrew "ludziom finansów". Chiren. Czyli Henryk Szczęsny...
11:03, transwizje
Link Komentarze (3) »
sobota, 03 września 2011
Ocznie
W środku nocy przebudziłam się, potem długo nie mogłam zasnąć, z tego do rana zrodziły się przebiegające prędko przez głowę wizje i wizyjne sny. Patrzyło na mnie oko w obwódce z czarnej sieci linii, jakby wytatuowanych wokół, co zrozumiałam jako oko mafii kontrolującej politykę. Jednak po obudzeniu przyszło do mnie skojarzenie z tajną kontrolą internetu i cenzurą sieci. Pracowałam na rzecz jakiegoś robiącego polityczną karierę człowieka. Nagle zaczęłam sobie wyciągać garściami włosy z głowy. Znajoma prawniczka stwierdziła:
- Nie rób tego, bo wyjdą ci wszystkie. Na to jest tylko jedno lekarstwo (tu podała jego farmaceutyczną nazwę), dostępne tylko na czarnym rynku. Może wtedy nie wypadną wszystkie. Inaczej w ciągu kilku dni zostaniesz łysolem.
Mówiąc szczerze zostanie łysolem wcale mnie nie przerażało, ale bał się tego mój szef. Także i on zaopatrzył się w owo lekarstwo, był to rodzaj niewielkich zastrzyków z jakąś ciemną substancją. I pobrał sobie kilka razy wycinki skóry z głowy (wyglądało jakby płaty mózgowe też przy okazji), a owa prawniczka oceniała, czy dobrze rokuje on (i ja przy okazji). Zresztą może to nie była prawniczka, a warszawska snobka z jakichś mediów-trendów. W zasadzie było dobrze, ale ostatnia próbka rozleciała się w jej rękach, co nagle obudziło w niej niezrozumiałą dla mnie złość.
Następnie w jakiejś sali gimnastycznej ćwiczyliśmy podrzucanie snopów słomy do góry. Niektóre odbijały się od sufitu i upadały w rozrzuconych kawałkach wokół...
Potem wybrałam się nad wodę (nie wiem, czy była to wielka rzeka czy jezioro), aby "powalczyć na łódkach" (tu padła fachowa nazwa takich sportowych łodzi}, ale w rezultacie płynęłam kraulem po pokrytej jakimś tłuszczem brudnawej wodzie w kierunku zamarzniętego brzegu, osypanego już śniegiem. Tuż zaraz za wodą biegły poprzez zaspy tory kolejowe... Ot, historia wewnętrznego dojrzewania członka jakiegoś ugrupowania u władzy, który poznał kruczki wewnętrzne robienia polityki i odszedł do opozycji...
11:34, transwizje
Link
czwartek, 01 września 2011
Pustnie
Senwizja: zaczęła się wizją, wielu martwych domów, wielkich podmiejskich posiadłości, w większości z czerwonej cegły. Bez okien i drzwi, puste, bez żadnego żywego mieszkańca. Pomyślałam, że widzę skutki jakichś działań wojennych, katastrofalnych zniszczeń. Ale po obudzeniu się zwróciłam uwagę na fakt, że nie było widać żadnego wypalenia, co by tłumaczyło brak futryn w otworach domów, ani też osypanego tynku, co by tłumaczyło widok ścian wprost z cegieł. Mógł być to więc symbol, mówiący coś w rodzaju: katastrofa klasy średniej, brak w niej człowieczeństwa, moralności, życia, dorobek pokoleń zmarnowany, umarła klasa... Potem analizowałam czyimiś oczami historię śmierci A. Leppera. Powołano kogoś w rodzaju M. Jurka z frakcji katolicko-prawicowej na szefa komisji sejmowej, mającej przeanalizować wyniki śledztwa. Ogarnął mnie ogromny żal, poczucie tragizmu, że nie można dojść prawdy, nie można już rządzić Polską, że coś niewidzialnego i złego zjada ją od środka. Następnie znalazłam się na wielkim przyjęciu XVIII-wiecznej arystokracji, niedługo przed rozbiorami. I to samo odczucie. Na koniec znów wizja, króciutka: twarz siedzącego smutnego, poważnego mężczyzny z lekkim wąsem, zdaje się w mundurze wojskowym, charakterystycznym ruchem skubał sobie wąs nad górną wargą, dumając o czymś głęboko...
11:08, transwizje
Link Komentarze (3) »
Archiwum