bogowie są wśród nas, kresowy pamiętnik, notatki z dwóch światów
RSS
niedziela, 28 października 2012
Birkutnie
W nocy i nad ranem rozbudowane fabularne sny na podobny temat. Przebywałam (mieszkałam?) na terenie bliskim granicy Białorusi z tamtej strony (pamiętam miejscowość Birkuty i jakieś inne, okoliczne) i przypadkiem znalazłam się w środowisku tamtejszych szeptunów. Byli to zwykli ludzie, żyjący w prosty sposób na swoich wioskach, prowadzący gospodarstwa przydomowe, ale zachowywali moc uzdrawiających wibracji i wiedzę jak nimi oddziaływać. Nawiązałam kontakt poprzez pewnego wąsatego mężczyznę około czterdziestki, którego rozpoznałam jako szeptuna, a on zapoznał mnie z grupą kobiet w różnym wieku i o bardzo różnych charakterach, które spotykały się od czasu do czasu w miejscu przypominającym jaskinię. Piekły tam wtedy, z przyniesionych przez siebie składników, wielki pieróg z nadzieniem serowym. Zostałam zaproszona na takie spotkanie i wzięłam ze sobą świeży kozi twaróg własnej roboty. Jedna z uczestniczek wydzielała niezwykłą energię (odczuwałam ją mocno rękami), o której opowiadała, że zgromadziła ją na poprzednim spotkaniu. Gdy grupa wzmogła jakieś swoje czynności medytacyjne pojawił się ponoć wtedy czarny pies, i musieli się rozejść. Pies strażnika wymiarów. W kolejnym śnie nad ranem znalazłam się w jakimś większym mieście białoruskim. Znów ten sam mężczyzna i kobiety prowadziły mnie do swego miejsca spotkań, w mieszkaniu na parterze jakiejś starej kamienicy. Szliśmy z dworca ciemnymi, nieoświetlonymi ulicami (Białorusini umieli się świetnie poruszać w tych warunkach), które chyba nigdy nie były sprzątane. Wszędzie walały się jakieś porzucone śmieci, minęłam nawet zostawiony na środku chodnika kufel pełen piwa. Do docelowego mieszkania wchodziło się przez niezwykle niskie drzwi, w których nawet ja musiałam się schylić.
11:14, transwizje
Link
sobota, 27 października 2012
Kuwetnie

Dół, saturnowy, przełamywany przez Marsa, który włada Skorpionem, w którym zachodzi spotkanie Saturna ze Słońcem, dotykające aspektem mój horoskop. Dużo pracy, fizycznej, uniemożliwiającej jakąkolwiek pracę intelektualną. Nawet na mejle rzadko odpisuję.

W nocy podczas godzin bezsennych rozmyślam o cyklu saturnicznym w moim życiu dotychczasowym i przyszłym. Saturn w Skorpionie przejdzie za jakiś czas przez mój Ascendent. Gdy znalazł się w Byku, naprzeciwko, czyli na Descendencie, moje wcześniejsze smętki i lęki dopełniły się w postaci diagnozy choroby Mamy, rak. Niecałe pół roku później zmarła. Uwalniając mnie dla "świata".

Teraz też miewam lęki, ale główne jest zmęczenie, od którego nie ma odpoczynku. Wtedy też tak było, nie mogłam uciec od sytuacji osamotnienia, klepania biedy, no, i pogarszającego się szybko stanu zdrowia Mamy. I było to to samo odczucie, wyczerpania, doła.

Co przyniesie przejście przez Ascendent?

A potem, za znów kilka lat kwadratura ze Strzelca do Księżyca i MC z Plutonem w Pannie? Poprzednia, w znaku Bliźniąt zastała mnie w Warszawie i była też wielka koniunkcja na niebie, Saturna z Jowiszem, w znaku Bliźniąt. Teraz będzie opozycja do tamtego punktu.

No, więc tak sobie dumam, z Kluseczką na rękach, mruczącym jak maszynka. Pierwszy śnieg przeraził go. O, nie, nie wychodzi z domu na siku. Kuwety poszły w ruch i mam nowe obowiązki do codziennego wykonywania.

14:56, transwizje
Link Komentarze (1) »
środa, 10 października 2012
Imiennie

Dwie noce temu trans po północy. Wizyta ojca. Pojawił się, trzymał mnie za rękę. A ja, czując jego obecność zaczęłam śpiewać w myślach coś jak słowa modlitwy: "Ojcze, który jesteś w Niebie, niech się święci Imię twoje...". Wyglądał młodo i zdrowo, emanował siłą fizyczną trenującego aktywnie sportowca.  Pomyślałam z radością, że tam, gdzie teraz jest, zaczął wreszcie pracować nad sobą.

15:39, transwizje
Link Komentarze (1) »
wtorek, 02 października 2012
W-chłodnie
Dwie noce temu wizja: młody człowiek, mężczyzna śniący. Dzisiejszej gdzieś blisko stały lęki, te dawne, ciemne, gadzie, od których prawie wariowałam chwilami ok. 10 lat temu. Obudziły się po obejrzeniu kolejnego wykładu Darka Kwietnia na NTV. Zawsze się wtedy budzą. Otwiera mi się wgląd w przeżycia jeńców, więźniów, ofiar eksperymentów, także ten pamiętany wręcz realnie-osobiście z licznych transwizji. Jak to teraz konstatuję, akuratnie w temacie. Dobrze, że mam teraz dużo zajęć i pracy w dzień. Nie daję się wchłonąć.
20:01, transwizje
Link
Archiwum